Finansowanie pomostowe
Strona główna / Aktualności / 10 lat za zabójstwo męża

10 lat za zabójstwo męża

Do 2018 roku przebywać będzie w więzieniu 55 letnia Małgorzta A., którą Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał winną zabójstwa męża, do którego doszło 19 sierpnia ubiegłego roku na terenie ogródków działkowych w rejonie Górczyna. Kobieta posługując się dwoma nożami zadała mu 53 ciosy. W chwili zabójstwa była pijana.

Wczoraj trybunał okręgowy w składzie: sędziowie zawodowi – Paweł Spaleniak i Jerzy Andrzejewski, oraz ławnicy- Elżbieta Kempa, Mirosław Machnicki i Zygmunt Wieloch zakończyli postępowanie dowodowe. Jako ostatni złożył zeznania biegły psycholog Bogdan Dołowicz, który potwierdził, że w chwili zabójstwa u Małgorzaty A. wystąpił tzw. afekt fizjologiczny, to znaczy nie wiedziała, co robi, który wynikał z jej silnego wzburzenia. Tego dnia, zdaniem psychologa, kumulowana latami złość, agresja, poczucie krzywdy, znalazło wyjście na zewnątrz w postaci zaatakowania męża nożem. Wystarczyło z jego strony jedno obraźliwe słowo, wyartykułowane z odpowiednia intonacją, aby nastąpił niekontrolowany impuls.

Po zamknięciu przewodu sądowego mowy końcowe wygłosiły strony procesu. Prokurator Paweł Wąsik, oskarżyciel publiczny, zgodził się z tezą, że być może Małgorzata A. działała w warunkach silnego wzburzenia, ale okoliczności, w których zadała 53 ciosy dwoma nożami, w niczym jej nie tłumaczą, i nie znajdują społecznej aprobaty. Była to typowa pijacka kłótnia ludzi nadużywających alkoholu, nie pierwsza w ich burzliwym życiu. Zarówno Małgorzata A. jak i jej mąż byli uzależnieni od alkoholu i nawet próbowali wyjść z nałogu uczęszczając na zajęcia AA. Nie potrafili jednak żyć inaczej i jedna ze scysji zakończyła się tragicznie. Wskazując, że kobieta chciała zabić męża i była konsekwentna w swoim działaniu zażądał dla niej kary 15 lat pozbawienia wolności.

Adwokat Jacek Bigajczyk, obrońca z urzędu, skoncentrował się na udowodnieniu, że Małgorzata A. działała nie tylko w warunkach silnego wzburzenia, ale też, że okoliczności, które wywołały u niej afekt fizjologiczny należy zrozumieć a jej naganne zachowanie wytłumaczyć. To ona zdaniem J. Bigajczyka była ofiarą, która latami bita i poniżana postanowiła w końcu zakończyć swoja gehennę. Adwokat wnosił, aby sąd zmienił prokuratorską kwalifikację czynu i uznał, że doszło do zabójstwa nie tylko pod wpływem silnego wzburzenia, ale i usprawiedliwionego okolicznościami. W takiej sytuacji sąd może wymierzyć karę od roku do 10 lat pozbawienia wolności, przy zabójstwie ?zwykłym?, najniższy wymiar kary to 8 lat więzienia.

Małgorzata A. w ostatnim słowie rozpłakała się.- Bardzo tego wszystkiego żałuję. Chciałabym cofnąć czas ? mówiła.Wiem, że to, co zrobiłam jest nieludzkie, ale sama nie wiem jak do tego doszło. Sama nie wiem, co powiedzieć.

Sąd podzielił nieomal w całości argumenty prokuratury. Gdyby nie patologia w tej rodzinie, nadużywanie alkoholu, nie doszłoby do zbrodni – tłumaczył wyrok sędzia Paweł Spaleniak. Sąd dał wiarę biegłym, że Małgorzata A. w chwili zadawania ciosów nożami była w stanie afektu fizjologicznego, ale jej silnego wzburzenia nic nie tłumaczyło. Zachowanie męża tego dnia nie odbiegało od ?normy? i nic nie tłumaczyło tak impulsywnego zachowania Małgorzaty A. Sąd nie zgodził się jednak, co do wymiaru kary dla oskarżonej, sugerowanej przez oskarżyciela publicznego- Ona nie planowała zabójstwa ? dowodził P. Spaleniak – nie była to zbrodnia z premedytacją, a z uwagi na konglomerat wszystkich okoliczności, patologię rodziny i alkohol doszło jednak do zabójstwa i dlatego Małgorzata A. została przez sąd skazana na 10 lat pobytu w więzieniu.

Na poczet kary zaliczono jej pobyt w areszcie śledczym, toteż, jeżeli nie skorzysta z przedterminowego warunkowego zwolnienia (może o to ubiegać się po odbyciu połowy kary, a więc już w 2013 roku) wyjdzie na wolność w roku 2018. Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawdź także

Epidemia wyklucza wybory

Czy podczas ogłoszonego w Polsce stanu epidemii jest możliwe przeprowadzenie wyborów prezydenckich zgodnie ze standardami …