Finansowanie pomostowe
Strona główna / Relacje z sądów - aktualności / 25 lat dla zabójcy ajentki Providenta

25 lat dla zabójcy ajentki Providenta

Dopiero w 2035 roku wyjdzie na wolność zabójca ajentki Providenta. 26-letni Adam Klich, który z premedytacją zamordował w Posadowie, w czerwcu ubieglego roku Bożenę Samsel, ajentkę Providenta. W ciągu minionych lat w całej Polsce zamordowano sześciu ajentów tej spółki.
Prokurator Mirosław Adamski, który wykazał, że zabójstwo zostało przeprowadzone z bezwzględną premedytacją, zostało perfekcyjnie zaplanowane i zrealizowane, a zabójca nie dał swojej ofierze żadnych szans, żądał kary dożywotniego więzienia z zastrzeżeniem, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie Adama Klich będzie mógł się ubiegać dopiero po odsiedzeniu 40 lat, czyli na wolność mógłby wyjść najwcześniej w 2050 roku. Podobnej kary zażądała Natalia Samsel, córka zamordowanej, która w pełnym pasji, przerywanym szlochem wystąpieniu, mówiła ,że Klich zamordował nie tylko jej mamę, ale i cząstkę jej samej oraz jej siostry i ich dziadka, ojca ofiary, niwecząc ich życie. Adwokat oskarżonego Maciej Krzysztof Łuczak nie kwestionował charakteru zbrodni, akcentował jednak, że oskarżony przyznał się do czynu i współpracował z organami ścigania składając obszerne i prawdziwe wyjaśnienia. Adwokat podkreślił też fakt, że jego klient nigdy wcześniej nie był karany ? w konkluzji prosił o łagodny wyrok.
Adam Klich w ostatnim słowie przeprosił rodzinę zamordowanej przez siebie kobiety, oświadczył, że nie wie jak to się stało i, że nigdy sobie tego nie wybaczy.
Poznański trybunał potrzebował 40 minut, aby wydać wyrok. Podpisali się pod nim: sędziowie Antoni Łuczak i Maria Kostecka oraz ławnicy Elżbieta Heleniak. Mirosław Machnicki i Danuta Kałasz. Sąd skazał Adama Klicha na 25 lat więzienia dodając,że 26-letni Adam Klich będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po 20 latach. Dla sądu bezdyskusyjny był fakt, iż w czerwcu ubiegłego roku oskarżony zwabił agentkę do remontowanego domu w Posadowie w Wielkopolsce. Tam zadał jej co najmniej cztery ciosy siekierą. Ukradł ponad 3,5 tys. złotych, a ciało ukrył w domu. Wykopał w piwnicy prowizoryczny grób, gdyż wiedział, że za kilka dni miała tam być wylana betonowa posadzka. Oskarżony przed sądem jak i w śledztwie przyznał się do winy. Tłumaczył, że potrzebował pieniędzy, bo miał długi hazardowe. Gdyż był uzależniony od tego nałogu. Ze zrabowanych pieniędzy nie pospłacał jednak długów, ale wyjechał nad morze z koleżanką.
Sąd podkreślał, że oskarżony zaplanował zabójstwo i przeprowadził je z premedytacją. Wcześniej chciał zabić kuriera w firmie, w której pracował. Sąd nie przychylił się do kary dożywocia, gdyż jak twierdził w tym przypadku dostrzegł okoliczności łagodzące: przyznanie się do w iny, złożenie bardzo obszernych i prawdziwych wyjaśnień, wyrażenie skruchy i fakt uprzedniej niekaralności. Adam Klich przyjął wyrok bez emocji, kilkanaście minut wcześniej popłakał się, gdy odpowiadał na pytanie sądu jak zabił ofiare i ile ukradł jej pieniędzy.. Rodzina zamordowanej nie chciała komentować wyroku. Sąd uwzględnił powództwa adhezyjne i zdecydował, że oskarżony będzie musiał zapłacić 300 tysięcy złotych zadośćuczynienia córkom i ojcu zamordowanej. Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawdź także

Sędziowie pozwali S. Piotrowicza

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf i sędzia Krzysztof Rączka złożyli pozew przeciwko posłowi Prawa …