Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / Błędne koło decyzyjne

Błędne koło decyzyjne

O prawie w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz zarządzaniu nieruchomościami w procesie inwestycyjnym rozmawiamy z radcą prawnym Olgą Bystrzycką, członkiem zarządu firmy URBANO.

Jest Pani nie tylko radcą prawnym, ale i magistrem gospodarki przestrzennej. Determinuje to w jakiś sposób kwestię posiadania kancelarii prawnej?

-Na chwilę obecną nie mam kancelarii prawnej, i nie reprezentuję klientów w sądach powszechnych, chociaż mogłabym. Mam biuro, w którym funkcjonuje spółka URBANO. W swojej pracy, a moją specjalnością jest zagospodarowywanie nieruchomości, wykorzystuję wiedzę uzyskaną na aplikacji radcowskiej jak i podczas studiów uniwersyteckich.

-Czy znajomość prawa czasami nie przeszkadza w rozmowach z potencjalnymi klientami? Prawnika obowiązuje przecież etyka zawodowa.

-To jest akurat, sądzę, handicapem, nasi kontrahenci mają pewność usług o najwyższej jakości. Wiedza prawnicza przydaje się podczas długiego procesu decyzyjnego. Nie dam się zbyć wyjaśnieniom niekompetentnych urzędników. W razie potrzeby przygotowuję dla klientów ekspertyzy prawne, dzięki którym można nie tylko nadzorować postępowanie administracyjne ale i je weryfikować. Posiadanie certyfikatów obu zawodów umożliwia mi zatem bezkolizyjne poruszanie się w obrębie takich zagadnień jak prawo administracyjne i budowlane z jednej strony, a kwestiami akwizycji nieruchomości, planowaniem i zagospodarowaniem przestrzennym oraz projektowaniem architektoniczno-budowlanym z drugiej strony.

-Decyzje organów architektoniczno – budowlanych, w ogóle decyzje administracji i rządowej jak i samorządowej, zarządzającej tymi sprawami są często zaskarżane do sądu. Co najbardziej przeszkadza inwestorom?

-Zbytnio dowolna, żeby nie powiedzieć błędna, interpretacja przepisów prawa budowlanego i praw pochodnych. Nie może być tak, że urzędnik z Poznania inaczej pojmuje przepisy, aniżeli jego kolega w podobnym urzędzie z Krakowa. Dowolna interpretacja przepisów dotyczy też uregulowań prawnych w planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. To dezorganizuje pracę i inwestorów, deweloperów i współpracujących z nimi firm. Znając te kwestie z obu stron, to znaczy prawnej i budowlano-przestrzennej, mam wgląd w całość, dzięki czemu wiem jak uniknąć legislacyjnych pułapek.

-Co zatem należałoby zmienić, aby takie firmy jak URBANO nie kroczyły drogą usłaną cierniami?

-Może zacząć od podstaw; systematycznego szkolenia urzędników wydających decyzje w procesie legislacji budowlanej. Zbyt często spotykam się z przypadkami, że urzędnicy nie znają nawet podstawowych przepisów kodeksu postępowania administracyjnego. Byłoby też dobrze, aby doświadczeni prawnicy pomagali tworzyć plany miejscowe, gdyż teraz sporządzają je urbaniści nie mający często pojęcia o technikach prawodawczych. A przecież, jak wiemy plany miejscowe stanowią akty prawa miejscowego. W tych kwestiach nie powinno być żadnych wątpliwości.

-Wątpliwości jednak są, bo sądy administracyjne mają nawet specjalne wydziały zajmujące się kwestiami budownictwa i inwestycji budowlanych.
-Uważam, że dotykamy syndromu zamkniętego koła. Zarówno w samorządowych kolegiach odwoławczych jak i wojewódzkich sądach administracyjnych te kwestie są rozpatrywane wyłącznie z pozycji litery prawa. Prawnicy nie mają wiedzy urbanistycznej i budowlanej, aby ?wyczuć? intencje stosownych zapisów i na odwrót, ludzie zajmujący się zawodowo architekturą i zagospodarowaniem przestrzeni mają zbyt często mętne pojęcie o zapisach prawnych. Formularze i wytyczne wszystkiego nie załatwią. Sądy powielają decyzje innych sądów, a urbaniści i architekci, tu mowa również o decyzjach o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, i tak wciąż robią po swojemu. Powinni w tych gremiach zasiadać ludzie, którzy mają zarówno wiedzę prawniczą jak i urbanistyczną, a wtedy być może nie byłoby tyle niedomówień.

Sprawdź także

Bardzo zła gra

Orzeczenie TK kontra wyrok TSUE. Prof. Łętowska nie ma wątpliwości. „Bardzo zła gra” Trybunał Konstytucyjny …