Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Cuda, cuda, ogłaszają

Cuda, cuda, ogłaszają

Prokuratura – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie tzw. taśm Kaczyńskiego. Doszło do tego krótko przed ciszą wyborczą; zanim informacja przebiła się dalej, to ogłoszono wyniki wyborów i wszystkie media zajęły się ich analizą.

Afera z udziałem Jarosława Kaczyńskiego wybuchła na początku 2019 r. Poszło o nagrania, które zarejestrowano w gabinecie lidera Zjednoczonej Prawicy. Chodziło o planowaną budowę dwóch bliźniaczych wież w ścisłym centrum stolicy. Prace zlecono Austriakowi Geraldowi Birgfellnerowi. Biznesmen nie otrzymał pieniędzy i poczuł się oszukany – teraz domaga się 1,3 mln euro odszkodowania. Birgfellner, aby odzyskać utracone pieniądze, poszedł ze sprawą do prokuratury. Jak się okazuje, niewiele wskórał…
„(…) By odmówić wszczęcia śledztwa i nie przesłuchać Jarosława Kaczyńskiego w sprawie oszustwa przy projekcie drapacza chmur spółki Srebrna, prokuratura sięgnęła po kontrowersyjny trik” – napisano w „Wyborczej”. Dziennikarze poinformowali, że prokuratura nie wezwała nawet polityka na przesłuchanie. Dlaczego? Prokuratorzy zadowolili się fragmentami jego zeznań z postępowania, w którym chciał on, aby redaktorzy „Wyborczej” odpowiedzieli za ujawnienie afery i opublikowanie taśm zarejestrowanych przy ul. Nowogrodzkiej (dla porównania austriacki biznesmen zeznawał siedem razy – w sumie ponad… 60 godzin).
Więcej na ten temat opowiedział „Wyborczej” jeden z doświadczonych prokuratorów, który chciał zachować anonimowość. „To najsłabszy punkt decyzji. Skoro dołączyli do akt sprawy dwóch wież protokół przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego z innej sprawy, to znaczy, że widzieli potrzebę jego przesłuchania. A skoro widzieli taką potrzebę, to powinni wszcząć śledztwo, przesłuchać go i dać szansę zadawania pytań pełnomocnikom Birgfellnera” – przyznał mężczyzna w rozmowie z dziennikiem.
Prokurator uważa, że doszło do „poważnego uchybienia proceduralnego”. W sprawie o zniesławienie dotyczącego „Wyborczej” prezes PiS zeznawał jako pokrzywdzony zaś sprawie „dwóch wież” jest osobą potencjalnie podejrzewaną.
Prokuratorzy doskonale wiedzieli, że Birgfellner w innej sprawie przedstawia zarzuty dotyczące działalności prezesa PiS. Pojawia się zatem pytanie czy Kaczyński zeznając w sprawie o zniesławienia został pouczony o treści art. 183 par. 1 kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z tym przepisem świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę najbliższą na odpowiedzialność karną. „Brak pouczenia to jednoczesne przyzwolenie na to, że może bezkarnie kłamać” – uważa jeden z prokuratorów.
źródło: wyborcza.pl;koduj24.pl

Sprawdź także

Ciemność widzę

Jak wiemy Nowa Krajowa Rada Sądownictwa, ciało słynące wyjątkowej niezależności i obsesyjnej wręcz troski o …