Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Relacje z sądów - aktualności / Dawid znów wygrał z Goliatem

Dawid znów wygrał z Goliatem

Gmina Kórnik nie musi zapłacić Polskim Sieciom Energetycznym ponad 65 milionów złotych. Sąd Okręgowy w Poznaniu w składzie sędzia Marcin Miczke ( przewodniczący) i sędziowie Joanna Andrzejak – Kruk i Ryszard Małecki, w środę 3 lutego, oddalili pozew PSE przeciwko samorządowi w Kórniku.

Sąd uznał, że zawarta w 2005 roku umowa gwarantująca PSE, iż zrealizują energetyczną inwestycję, była nieważna i nie mogła wywołać jakichkolwiek skutków prawnych. Proces rozpoczął się tydzień temu. Sąd chciał, aby strony podjęły rozmowy w sprawie ugody, ale i PSE, i gmina Kórnik będąc pewne swego chciały wyroku. Sąd dostrzegał możliwość ugody, bo w jego ocenie już po złożeniu pozwu zmieniła się sytuacja. Inwestor na podstawie specjalnej ustawy o przygotowaniu EURO 2012 ruszył z budową i jest ona teraz na ukończeniu. PSE uważają jednak, że poniosły w wyniku działalności organów gminy wielomilionowe straty, albowiem ta nie wywiązała się z podjętych wcześniej w specjalnej umowie zobowiązań. Sąd wydał wyrok w oparciu o dokumenty złożone przez obie strony i nie widział potrzeby przeprowadzania postępowania dowodowego.
Przez godzinę sędzia M. Miczke wyjaśniał dlaczego trybunał odrzucił pozew, a licznie zebrani dziennikarze i przedstawiciele mieszkańców gminy Kórnik mieli okazję wysłuchać godzinnego wykładu na temat relacji pomiędzy prawem cywilnym, administracyjnym i konstytucyjnym oraz warunków ważności zawieranych umów bez podstawy prawnej. Sąd uznał, że wszystkie trzy przesłanki, na podstawie których PSE żądały odszkodowania były błędne. Nie można organowi wykonawczemu samorządu gminnego zarzucać, że nie wywiązał się z zawartej umowy, bo ta umowa była od samego początku nieważna. Burmistrz nie mógł zapewniać PSE, że zostanie podjęty stosowny plan miejscowy, a PSE będą mogły wzdłuż starej linii energetycznej wybudować nową, bo burmistrz nie ma żadnego wpływu na uchwalanie planu miejscowego, który jest wyłączną prerogatywa wybranych przez społeczeństwo radnych. Tak tez się stało i uchwalony nie po myśli PSE plan miejscowy nie może wywoływać żądań rekompensaty ze strony energetyków.
Decyzja burmistrza nie nosi też charakteru – jak utrzymywały PSE – charakteru przyrzeczenia publicznego, bo to nie ten szczebel podejmowania decyzji o charakterze władczym. W gminie rządzi Rada i PSE powinny czekać na decyzję radnych. Z tego tytułu nie można zatem dochodzić roszczeń za wyrządzoną szkodę, a nawet gdyby; to nie istnieje związek przyczynowy pomiędzy działaniem burmistrza a ewentualnymi stratami energetyków.
Trybunał pierwszoinstacyjny podkreślił, że PSE dysponują znakomitym zapleczem prawnym i ich eksperci z całą pewnością znają uwarunkowania prawne i rolę samorządu w tworzeniu prawa lokalnego, a takim jest decyzja o planie miejscowym. Sąd odrzucił też pretensje, że gmina Kórnik nie wywiązała się z umowy ( nie przyjmując stosownego planu miejscowego) i tym samym naruszył zasadę zaufania obywateli do organów państwa. Trybunał jeszcze raz podkreślił, że obietnica burmistrza, że będzie zgoda na wybudowanie linii przesyłowej nie była decyzją charakterze władczym. Była to jakby promesa pewnych działań, które jak się okazało nie przyniosły skutków. Mówiąc wprost było to dzielenie skóry na żywym niedźwiedziu, a w tej sytuacji PSE podejmując decyzję o rozpoczęciu inwestycji działały na własne ryzyko.
Wyrok nie jest prawomocny. Przypomnijmy, że żądana przez PSE od kórnickich samorządowców kwota 65 milionów złotych, to roczny budżet gminy Kórnik.

Sprawdź także

Sędziowie pozwali S. Piotrowicza

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf i sędzia Krzysztof Rączka złożyli pozew przeciwko posłowi Prawa …