Finansowanie pomostowe

Dramat trzech sióstr

Trzy siostry, ofiary przemocy domowej, zmówiły się i zabiły oprawcę – własnego ojca. Grozi im za to wiele lat w rosyjskim więzieniu. W ich obronie stanęły organizacje praw człowieka. Demonstracje odbyły się też w Warszawie.
Kristina, Angelina i Maria Chaczaturian rok temu zabiły ojca. Ojca kata i gwałciciela, który więził je i wykorzystywał przez lata. Dziewczynom, które w momencie zabójstwa miały 19, 18 i 17 lat grozi nawet 20 lat więzienia. Cichy protest zorganizowano między innymi przed rosyjską ambasadą w Warszawie. To wyraz nadziei, że los trzech młodych kobiet z Rosji nie jest przesądzony. „Sądy muszą wyrazić wsparcie dla tych dziewczyn”

One przeszły bardzo dużo. Wszystkie rodzaje przemocy, seksualnej, psychicznej, fizycznej – podkreśla Olesja Maljugina, inicjatorka pikiety w Warszawie. – On je torturował, zamykał w pokoju i rozpylał gaz pieprzowy. Starsza Kristina ma astmę i zemdlała – dodaje. Rosyjska prokuratura uznała, że dziewczyny działały w zmowie, a nie w obronie koniecznej. Dlatego teraz w ich obronie organizowane są pikiety. Oprócz Warszawy, odbyły się też m.in. w Londynie, Berlinie, Nowym Jorku. Głos zabrał Serj Tankian z zespołu System of a Down. „To przykład tego, jak lata przemocy wobec kobiet i dzieci – nieściganej i nieukaranej – mogą wywołać nagły akt zemsty. Sądy muszą okazać wsparcie dla tych dziewczyn, ofiar porażki systemu” – napisał Serj Tankian na Facebooku.
Symboliczne kary za przemoc domową
Obrońcy praw człowieka uważają, że sprawa nie skończyłaby się tak tragicznie, gdyby rosyjskie prawo należycie chroniło ofiary przemocy. Dwa lata temu władze Rosji zmieniły przepisy. Przemoc domowa zniknęła z katalogu przestępstw zawartym w Kodeksie karnym i oprawca może co najwyżej dostać mandat.
– W wysokości do 30 tysięcy rubli, to odpowiednik 1800 złotych – mówi adwokat Oxana Piątkowska. Jeśli sytuacja się powtórzy, oprawca pójdzie za kratki, ale na krótko. – Symboliczna kara w postaci od 10 do 15 dni aresztu – dodaje Piątkowska.
Według zeszłorocznego raportu Human Rights Watch, co roku 16 milionów kobiet cierpi w wyniku przemocy domowej. Oznacza to, że taki los staje się udziałem co piątej Rosjanki. „Jeśli prawo byłoby surowsze, mężczyźni nie byliby tak bezczelni” Ludmiła, jedna z wielu ofiar przemocy domowej w Rosji uważa, że „jeśli prawo byłoby surowsze, mężczyźni nie byliby tak bezczelni”. Ofiary przemocy domowej w Rosji w bardzo niewielkim stopniu mogą liczyć na wsparcie ze strony organów i instytucji państwa. Stąd pikiety. Ludzie mają nadzieję, że dzięki naciskowi społecznemu dziewczyny zostaną wypuszczone z więzienia. Tak, jak to się udało w przypadku dziennikarza Iwana Gołunowa. 36-letni Gołunow został zatrzymany 6 czerwca w Moskwie pod zarzutem handlu narkotykami. Jego adwokaci twierdzili, że narkotyki, które rzekomo przy nim znaleziono, zostały mu podrzucone. Gołunowowi postawiono zarzuty dotyczące próby obrotu narkotykami. 8 czerwca sąd zadecydował o umieszczeniu go w areszcie domowym. W wyniku akcji mediów i demonstracji ulicznych Gołunow został uwolniony. (http://www.tvn24.pl)

Sprawdź także

Ewangelia ludobójstwa

Papież Franciszek „z bólem” śledzi doniesienia z Kanady, gdzie znaleziono szczątki 215 dzieci na terenie …