Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / Gdy długopis rządzi głową

Gdy długopis rządzi głową

Czy Andrzej Duda, będąc doktorem prawa, rzeczywiście wie, co czyni? Profesor Monika Płatek ma sporo wątpliwości co do decyzji o ułaskawieniu przez Andrzeja Dudę człowieka, który dopuścił się molestowania i miał zakaz zbliżania się do ofiary. Nie przekonuje jej też argumentacja, którą prezydent uzasadnia swoją decyzję.

Odnosząc się do tweeta Dudy, pani profesor wskazuje, że powodem ułaskawienia był fakt, iż sprawca mieszka z ofiarą w jednym domu, więc zakaz zbliżania się do niej i tak nie ma sensu. Tym samym daje on przyzwolenie na łamanie prawa i wyraźnie sygnalizuje, że przy dobrych układach, ten kto narusza art.244 k.k. może zostać ułaskawiony.

W swoim poście na Twitterze, Duda stwierdza, że gwałtu w tym przypadku nie było. Jeśli więc rzeczywiście zbrodnia nie miała miejsca to na jakiej podstawie dokonał on ułaskawienia? Wiadomo przecież, że akt łaski można zastosować tylko w stosunku do przestępcy, któremu udowodniono winę. Co ciekawe, mówi o przestępstwie, którego nie było, a jednocześnie nie kwestionuje skazania sprawcy z art. 197§2 i 3 k.k., które stosuje się w odniesieniu do spraw, gdy doszło do kazirodczego zgwałcenia dziecka poniżej 15 lat.
Również powołanie się na fakt, że to „tylko” sprawa rodzinna wydaje się absurdalne. Gwałty, molestowanie dzieci i przemoc w rodzinie to sprawa państwa. Fakt, nie podpisaliśmy Konwencji stambulskiej ani Konwencji z Lanzarote, jednak nie zmienia to faktu, że przemoc w rodzinie to nie problem samej rodziny i takie stawianie sprawy przez Dudę jest wręcz skandaliczne.

Prof. Płatek pyta też czy „zgwałcona i jej matka podjęły w pełni suwerenną decyzję o poparciu wniosku o ułaskawienie sprawcy. Czy nie wywierano na nie nacisków? Czy nie znajdują się w sytuacji przymusowej? Do kogo należy lokal, w którym mieszka sprawca naruszając prawo? A może pokrzywdzone wsparły sprawcę, bo mieszkają w domu należącym do niego (przepisanym wzorem Morawieckiego i Szumowskiego na dalszych członków rodziny) i dostały ultimatum?” i zastanawia się, jaka jest gwarancja, że ten mężczyzna będzie przestrzegał prawa, „jaki interes w tym ułaskawieniu tak naprawdę miał prezydent? Krótko mówiąc nie jestem pewna, czy dobro pokrzywdzonych zostało uwzględnione przy podejmowaniu decyzji o ułaskawieniu?”.

Pani profesor przypomina o podobnej sprawie, w której jednak Duda nie znalazł powodów do ułaskawienia. Tam też było molestowanie nieletniej, przemoc w rodzinie i po latach wybaczenie. Tam też poproszono prezydenta o ułaskawienie i wycofanie zakazu zbliżania się.

Prof. Płatek chciałby „by Andrzej Duda przedstawił pełne okoliczności ułaskawienia. W podobnej sprawie – w przypadku ludzi raczej biednych i zdecydowanie nieustosunkowanych – ułaskawienia nie było. Zostaje pytanie: dlaczego w dwóch podobnych sprawach Andrzej Duda podjął dwie różne decyzje?”.

No właśnie, czy ma pan dr prawa jakiekolwiek merytoryczne i zgodne z polskim prawem oraz Konstytucją, argumenty, które uzasadniałyby taką jego decyzję? I to w odniesieniu tylko do jednego sprawcy, drugiemu odbierając prawa do skorzystania z łaski?
Tamara Olszewska/koduj24.pl

(Źródło: natemat.pl

Sprawdź także

Tak umiera państwo prawa

Sędzia SN Prof. Włodzimierz Wròbel: Państwo prawa nie umiera nigdy samo z siebie. Akuszerami tej …