Finansowanie pomostowe
Strona główna / Aktualności / Hołd poznańskim adwokatom

Hołd poznańskim adwokatom

We wczesnych godzinach rannych przedstawiciele Wielkopolskiej Izby Adwokackiej złożyli wiązankę kwiatów w poznańskim Sadzie Okręgowym pod tablicą przy sali nr 100, upamiętniającą pamięć adwokatów broniących osoby oskarżone o udział w krwawych zajściach 28 Czerwca 1956 roku. Ceremonia ta rozpoczęła obchody 57 rocznicy Pzonańskiego Czerwca.
Tablicę odsłonięto z inicjatywy ORA w Poznaniu 6 lat temu, przy sali nr 100. Pięćdziesiąt siedem lat temu sądzono tam robotników czerwca 56. Ich obrony podjęło się trzech adwokatów: Michał Grzegorzewicz, Stanisław Hejmanowski i Gerard Kujanek. Adwokaci i ich rodziny byli przez wiele lat szykanowani przez komunistyczną władzę. Sfingowane postępowania skarbowe, kłopoty w pracy członków rodzin zapadły na długo w pamięć. Adwokaci zostali odznaczeni przez prezydenta Komandorskim Orderem Odrodzenia Polski. Dziś trudno sobie wyobrazić, że ich gest pomocy był jednocześnie gestem ogromnej odwagi, na którą nie każdy był w stanie się zdobyć. Wmurowana tablica ma przypominać prawnikom. że istnieją wartości uniwersalne, których należy bronić, niezależnie od okoliczności.

Punktualnie o godzinie 10 rozpoczęło się uroczysta ceremonia złożenia wiązanek kwiatów i wieńców pod Pomnikiem Adwokatów przy zbiegu ulic Solnej i Hejmowskiego. Urząd Miasta reprezentował sekretarz Stanisław Tamm, Solidarność Ryszard Górny.
Przybyłych przywitał adwokat Andrzej Reichelt, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Poznaniu, który podkreślił, że już trzeci raz z rzędu ceremonia uhonorowania poznańskich adwokatów rozpoczyna obchody kolejnych rocznic Poznańskiego Buntu.

W tym roku czcimy 57 rocznicę krwawych zajść w stolicy Wielkopolski. W ceremonii wzięli udział przedstawiciele władz, organizacji społecznych, kombatanci oraz, co cieszy, licznie przybyła młodzież.

A oto szkic adwokata Aleksandra Bergera o poznańkich adwokatach broniacych w procesach politycznych:
Prezentujemy szkic adwokata Aleksandra Bergera, który tak pisał o swoich kolegach: Po porozumieniach sierpniowych w 1980 r., już jako członek Zespołu Adwokackiego nr 3 w Poznaniu, z inicjatywy pana prof. dr. Jarosława Maciejewskiego włączony zostałem do zespołu autorskiego książki pt. „Poznański Czerwiec 1956”. Pisząc rozdział „Kalendarium procesów” w oparciu o dostępne materiały – niestety nie były to akta sądowe – ustaliłem wszystkich obrońców, których nazwiska były powszechnie znane w 1956 r., a które z uwagi na upływ czasu uległy zatarciu w pamięci nie tylko poznaniaków. Ponownie należy zatem przypomnieć, że w procesach z 1956 r. bronili: – w tzw. „procesie trzech” adwokaci: Gerard Kujanek, Władysław Rust, Tadeusz Luboński, Adam Barszczewski, Stefan Jauksz i dr Stanisław Hejmowski, – w tzw. „procesie dziewięciu” adwokaci: Józef Umbreit, Mieczysław Klauziński, Tadeusz Napierała, Józef Sopa, Kazimierz Nowak, Juliusz Wójciak, Witold Trojanowski, Stanisław Konieczny, Michał Grzegorzewicz i Gerard Kujanek, – w tzw. „procesie dziesięciu” adwokaci: dr Kazimierz Tasiemski, Władysław Banaczyk, Piotr Moś, dr Stanisław Hejmowski, Adam Barszczewski, Leon Kaczyński, Bronisław Rzemyk, Michał Grzegorzewicz, Janusz Waliszewski, Stanisław Szczęsny, Julian Sznapik, Ludwik Bleidorn i Seweryn Szelejak. Wszelka ocena postawy adwokatów broniących w 1956 r. dokonana oczami adwokata może być dotknięta brakiem obiektywizmu, przeto wypada posłużyć się oceną innych osób. Jan Nowak-Jeziorański napisał: „Sprawozdania mogły być ogłaszane w prasie tylko w ocenzurowanej wersji podawanej przez PAP, ale na sali znaleźli się bez przeszkód obecni w Polsce korespondenci zachodni. Słuchacze mogli więc śledzić przebieg rozprawy, nastawiając odbiorniki na Wolną Europę. Wielkie wrażenie wywarły przemówienia obrońców, zwłaszcza Gerarda Kujanka i Stanisława Hejmowskiego. Obserwatorzy zachodni byli zdumieni odwagą adwokatów i poziomem ich wystąpień. Zamiast robotników na ławie oskarżonych znalazły się władze. W toku przewodu sądowego upadły nie tylko tezy o jakimś spisku, ale także zarzuty dotyczące rzekomo chuligańskiego charakteru demonstracji. Zapadło tylko kilka wyroków skazujących, wymiar kary był łagodny” (Jan Nowak [Zdzisław Jeziorański], Wojna w eterze. Wspomnienia, t. I; 1945-1956, Londyn 1965, s. 243). Ocena Jana Nowaka-Jeziorańskiego zachowała pełną aktualność, o czym mogliśmy się przekonać podczas obchodów 85. rocznicy Adwokatury Polskiej. W grudniu 2003 r. w Sali Tronowej Zamku Królewskiego w Warszawie przemówienie adwokata dr. Stanisława Hejmowskiego odtworzył Jan Englert – przedstawicielom Wielkopolskiej Izby Adwokackiej szczególnie miło było odbierać wyrazy uznania ze strony gości zgromadzonych na tej uroczystości. Książka „Poznański Czerwiec 1956” napisana została w przeciągu niecałych trzech miesięcy. Oprócz wymienionych obrońców do jej powstania przyczynili się także adwokaci: Jan Turski, Jerzy Pomin, Mirosława Łuczak oraz Maciej Łuczak, który wówczas jako licealista wykonał niektóre reprodukcje zdjęć fotograficznych z wydawnictw zachodnich. Wspomnieć wypada ponadto, że autorzy książki pragnęli poprzeć ideę budowy Pomnika Poznańskiego Czerwca 1956 i dlatego też przekazali należne im – za pierwsze wydanie – honorarium na konto Społecznego Komitetu Budowy Pomnika Poznańskiego Czerwca 1956. Również cały zysk ze sprzedaży tej książki został przekazany na ten cel. Tym sposobem nie tylko utrwalono udział adwokatów w procesach, ale również przyczyniono się do utrwalenia pamięci ofiar i uczestników. Po wprowadzeniu stanu wojennego wspólnie z adwokatem Janem Jackiem Nikischem oraz Januszem Schefflerem broniłem oskarżonych pracowników Instytutu Dendrologii PAN w Kórniku. Rozprawa w trybie doraźnym odbyła się w Sądzie Wojewódzkim w Poznaniu dnia 30 grudnia 1981 r., a szczególną satysfakcję jako obrońcy uzyskaliśmy, gdy w tym samym dniu, po ogłoszeniu wyroku oskarżeni opuścili areszt śledczy. Przez cały okres stanu wojennego broniliśmy przed sądami wojskowymi, powszechnymi, kolegiami ds. wykroczeń oraz sądami pracy nie tylko na terenie Poznania, ale także innych województw. Z całą pewnością nie wymienię wszystkich obrońców i pełnomocników, ale według stanu mojej pamięci byli to adwokaci: Jan Turski, Tadeusz Połomski, Jan Jacek Nikisch, dr Kazimierz Tasiemski, dr Leon Taylor, Stanisław Hećka, Lesław Runge, Bogdan Guttmejer, Andrzej Bartkowski, Janusz Scheffler, Henryk Sójka, Maria Szafrańska, Elżbieta Grzegorzewicz, Halina Kochowa, Mirosława Łuczak, Barbara Ceglewska, Alicja Skrzydlewska, Małgorzata Heller, Jerzy Pomin, Antoni Dynowski, Marek Woźnicki, Marek Gutowski, Serafin Masianis, Franciszek Matysiak, Andrzej Reichelt, Antoni Marciniak. Jako adwokaci występujący w procesach stanu wojennego wielokrotnie spotykaliśmy się z aprobatą i życzliwością nie tylko ze strony naszych klientów i ich rodzin. Spotykaliśmy się z życzliwością sędziów, szczególnie w Sądzie Wojsk Lotniczych w Poznaniu. Szef tego Sądu, płk Jan Maciejko, podczas obrad Zgromadzenia Wielkopolskiej Izby Adwokackiej w 1984 r. podziękował adwokatom za ich obrony, za godność zawodową i zaangażowanie. Było to wystąpienie dla nas szczególnie ważne, albowiem dotychczas nigdy nie spotkaliśmy się z podobną oceną naszej pracy. Wielu z wymienionych wyżej adwokatów świadczyło pomoc prawną internowanym – szczególnie ważną w pierwszych tygodniach po wprowadzeniu stanu wojennego. Bardzo często byliśmy pierwszymi osobami, które przynosiły wiadomości z zewnątrz, a dla rodzin internowanych pierwsze bez cenzury wiadomości od najbliższych. Pamiętam doskonale wrażenie, jakie zrobiliśmy wspólnie z adwokatem Nikischem, gdy w pierwszych dniach lutego 1982 r. zjawiliśmy się w ośrodku dla internowanych kobiet w Gołdapi. Okazało się na miejscu, że przed nami dotarli tam jedynie przedstawiciele Komitetu Prymasowskiego. Mimo rygorystycznych warunków internowania, nie mając żadnego tytułu prawnego, rozmawiałem w Gołdapi z wieloma internowanymi, między innymi z Grażyną Kuroń, której nie byłem pełnomocnikiem. Wyprawa do Gołdapi – z uwagi na rygory stanu wojennego i panującą w 1982 r. zimę była to autentyczna wyprawa – pozostanie na długo w mojej pamięci. Ostatnim procesem, w którym brałem udział, był proces Janusza Pałubickiego, przewodniczącego Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” i członka Tymczasowej Komisji Krajowej. Towarzyszyłem mojemu mandantowi nie tylko w areszcie śledczym i na sali rozpraw, ale także w czasie jego pobytu w klinice w Aninie. Już w nowej rzeczywistości po 1989 r. okazało się, że orzekający sędzia – z rekomendacji ówczesnego oskarżonego – został pierwszym szefem delegatury UOP w Poznaniu, a aktualnie jest członkiem naszej korporacji. adw. Aleksander Berger

Sprawdź także

Utajnienie WSA i NSA

Wystąpienie do NSA i WSA w sprawie kierowania spraw na posiedzenia niejawne Stowarzyszenie Interwencji Prawnej …