Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / I tylko sześciolatków żal

I tylko sześciolatków żal

Iluż sześciolatków mogłoby pójść dziś do szkoły! Iluż trzylatków mogłoby chodzić do przedszkola, gdyby nie głupia i szkodliwa polityka ?prorodzinna?, prowadzona przez kolejne władze, a przede wszystkim przez PiS pod terrorem rodziny Elbanowskich! Ileż zdolnych, opuszczonych, zaniedbanych dzieci mogłoby zacząć naukę pod okiem nauczycieli i pedagogów, którzy nie tylko szybciej wychwycą ich deficyty rozwojowe, ale również zorganizują czas na zabawę, naukę, rozwój kompetencji indywidualnych i społecznych.
Dla niektórych małych dzieci szkoła jest jedynym miejscem, gdzie robi się coś innego niż ogląda telewizor i gra w gry komputerowe. Na wielu wsiach ? tylko w przedszkolu lub szkole ? niektóre dzieci mogą poznać zasady współżycia we wspólnocie, zasady higieny i być właściwie żywione.
W kilku małych wiejskich szkołach, które znam, pracują logopedzi i psychologowie, którzy wspierają rozwój językowy i psychologiczny dzieci z tak zwanych zaniedbanych domów. Ale w tym roku, dzięki programowi 500 plus i ?prorodzinnej? ideologii, zostały w domu. Poza przedszkolem i szkołą nikt nie wyrówna ich szans. Deficyty poniosą w dorosłe życie. Te dzieci, na tak zwanej prowincji, to nie margines. To mainstream. Polska nie składa się bowiem z rodzin Elbanowskich, które radośnie się mnożą, zarabiając pieniądze na promowaniu swojego stylu życia. Poza tym dzieci znacznie szybciej się rozwijają niż sądzono w XIX wieku (a właśnie na XIX-wiecznych wzorcach PiS buduje swoje modele edukacji). Szybciej się nudzą i potrzebują intelektualnych podniet. W domu mają do dyspozycji kilka kanałów TV i komputer. I nie zawsze najlepsze wzorce osobowe. Kochać i wychowywać ? to nie znaczy to samo.
Przeciętni rodzice są zbyt zapracowani (dwa etaty), by zajmować się dziećmi, a nawet by z nimi rozmawiać, znać potrzeby, problemy. A gdy są bezrobotni jest jeszcze gorzej. Przedszkola bardziej potrzebne są dzieciom rodziców bezrobotnych niż pracujących. Bezrobocie systemowe lub ?dziedziczne? wiąże się często z alkoholizmem. W moim przekonaniu, rodzin, które naprawdę zajmują się wychowaniem swoich dzieci jest w Polsce znacznie mniej niż tych, które tego nie robią. O ile oczywiście przez wychowanie rozumieć złożony proces komunikacji, przekazywania pewnych umiejętności, wiedzy, wartości, świadomej socjalizacji i indywidualizacji.
Nawet jeśli rodzice naprawdę wychowują, to wychowują ku tak zwanym wartościom wsobnym, a więc rodzinnym. W mało którym domu dzieci nabywają kompetencji, które będą mogły służyć życiu obywatelskiemu i społecznemu. Doskonale zrozumiał to cywilizowany świat. W Belgii, Szwecji, Francji współczynnik ?uprzedszkolnienia?, ?użłobkowienia? jest kilkadziesiąt razy większy niż w Polsce, a dzieci idą do szkoły w wieku lat pięciu, a nawet czterech. I to nie dlatego, że nie ma co z nimi robić w domu.
W przedszkolu i szkole dzieci szybciej się rozwijają, nabywają więcej i szybciej umiejętności społecznych i obywatelskich, a państwa, których są obywatelami mają znacznie wyższy kapitał społeczny niż Polska, co znaczy, że stanowią silniejszą wspólnotę, bardziej spójną, opartą na zaufaniu. U nas spójności brak, brak nawet wzajemnej życzliwości. Religia tego ? najwyraźniej ? nie wypełnia. Jesteśmy więc ? jak wychodzi w cyklicznych badaniach prof. Czapińskiego (?Diagnoza społeczna?) ? zbiorem egoistycznych, choć zadowolonych z siebie wysp ? rodzin i bardzo słabej wspólnoty (najniższy kapitał społeczny w Europie). I nic się nie zmieni.
Magdalena Środa
Źródło: koduj24.pl

Sprawdź także

Księża wyręczają biskupów

Niezwykła akcja zwykłych księży, zakonników i sióstr zakonnych. Stanęli po stronie ofiar pedofilii i nadużyć …