Ładowarki emu.energy
Strona główna / Szczypta soli / Janusowe oblicze sędziego

Janusowe oblicze sędziego

Sędziowie poza zakładaną wiedzą są także ludźmi. A zatem są sędziowie , których można przyłożyć do rany, ale są i sędziowie, których należałoby od razu wsadzić do beczki ze smołą i wytarzać w pierzu. Gazeta Wyborca opublikowała porażającą rozmowę:

Oskarżonym była osoba niepełnosprawna, nie miała nóg. Sąd nie pozwolił sanitariuszowi ani policjantom na pomoc w podejściu do barierki dla składających zeznania. Stwierdził, że oskarżony poradzi sobie sam. Ta osoba podpełzła do miejsca, z którego się formalnie zeznaje – mówi w rozmowie z Gazeta.pl Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska, zajmującej się monitoringiem działalności sądów. Osoba, która trafia do sądu, np. w roli oskarżonego lub świadka, często ma jedną sprawę w całym swoim życiu. To dla niej zwykle zupełnie nowe doświadczenie. Tak samo powinno być z naszymi obserwatorami. To dlatego nie wymagamy od nich, żeby byli prawnikami. Moje spostrzeżenia nie byłyby tak interesujące jak ich, bo za dużo widziałem, za dużo wiem i za dużo – w pewnym sensie – rozumiem.
Większość z nas zdaje sobie sprawę, że może przegrać. Twarde prawo, ale prawo. Istotne jest to, żebyśmy mieli pewność, że to prawo zostało w stosunku do nas zastosowane sprawiedliwie, że sąd się na nas nie „uwziął”, że nie zakładał od początku, że jesteśmy winni, ale wysłuchał nas przed podjęciem decyzji. Dał nam szansę. Sąd z jednej strony działa w bardzo wąskich ramach, wydaje wyrok na podstawie konkretnych przepisów i konkretnej sytuacji. Z drugiej jest jednak też cała przestrzeń rzeczy, które od sędziego zależą.
Przeczytałem ostatnio relację pewnego adwokata. Sędzia ostentacyjnie wystawił na stole egzemplarz konstytucji, a z drugiej strony nie pozwolił oskarżonemu zabrać głosu. Zapytał go tylko, czy zgadza się z wystąpieniem swojego obrońcy. Ludzie zaufają polskiemu wymiarowi sprawiedliwości dopiero, gdy zobaczą, że sędziowie konstytucję mają w sercu, a przywiązanie do niej manifestują zachowaniem na sali rozpraw.
To nie tak, że wszyscy sędziowie mają problem z szanowaniem innych ludzi. Z drugiej strony mamy niedawny przykład sędzi z Poznania, która mając do czynienia ze starszą osobą, usiadła obok niej, by wysłuchać zeznań. Sędzia zrobiła to nie po to, żeby tej osobie było miło, ale żeby dobrze tę osobę usłyszeć i zrozumieć. To był gest, który pokazywał, że sędzia nie tylko wymierza sprawiedliwość, ale jest w służbie sprawiedliwości.
Codziennie w polskich sądach odbywa się kilkanaście tysięcy posiedzeń, przez sądy przewijają się tysiące ludzi. Sędziowie każdego dnia mają okazję, żeby ludziom coś zakomunikować, przekonać, że w polskich sądach można znaleźć sprawiedliwość.
Te sprawy umykają jednak resortowi zajętemu ściganiem tych sędziów, którzy nie są posłuszni Z. Ziobrze. Można ubolewać, że wśród sędziów znalazło się około tysiąca szmat, a więc 10 procent populacji sędziów, którzy zapomnieli o złożonej przez sędziego przysiędze i wysłgują się partyjnym kacykom wierząc,że kolejne rozbijanie prawa na setki kazusów, i w tempie ekspresu zamieszczanie ich w kodeksie karnym, to jednak nie jest reforma wymiaru sprawiedliwości.

Sprawdź także

Spóźnione przeprosiny

„Przepraszam za każdą ranę zadaną przez ludzi Kościoła” – mówi w specjalnym oświadczeniu prymas Polski …