Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / Już czas się bać

Już czas się bać

To coś zatrważającego, coś co absolutnie zmusza do zastanowienia się na jakim poziomie jest nasze państwo, co się dzieje z Polską. W tym ministerstwie coś jest, a ja się boję, że nie tylko w ministerstwie – mówi Gazeta.pl były prezes TK, a w przeszłości także RPO, prof. Andrzej Zoll, komentując sprawę Piebiaka.

Ten tydzień w polityce przebiega pod dyktando ujawnionej przez Onet korespondencji wiceministra Łukasza Piebiaka z „Emilią”. Zarówno Piebiak, jak i jego zaufany człowiek w Ministerstwie Sprawiedliwości, sędzia Jakub Iwaniec, mieli ustalać z kobietą, w jaki sposób oczernić, czy też uderzać w sędziów, m.in. szefa „Iustitii” Krystiana Markiewicza.

Jak mówi portalowi Gazeta.pl były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll, biorąc pod uwagę te najświeższe wydarzenia, ale też poprzednie działania obecnej władzy w kwestiach związanych z wymiarem sprawiedliwości, jeśli rozmawia się o Ministerstwie Sprawiedliwości, to wobec tej nazwy „trzeba użyć cudzysłowu”.

Ta sprawa świadczy o tym, że osoby sprawujące u nas władzę, nie ograniczam tego tylko do Ministerstwa Sprawiedliwości, stawiają na pierwszym miejscu politykę. Chcą zbudować w Polsce system oparty na zasadach politycznych a nie na zasadach prawnych 
  • stwierdza prof. Zoll. Zaznacza przy tym, że w świetle tych wydarzeń, „widać z tych działań”, że podstawą prawa w Polsce w coraz mniejszym stopniu jest konstytucja.

Były prezes Trybunału Konstytucyjnego nie ukrywa, że na podstawie ustaleń Onetu można założyć szereg ewentualnych zarzutów wobec Łukasza Piebiaka. – Czyny zabronione o charakterze prywatnoskargowym, naruszenie dóbr osobistych, naruszenie RODO, stalking i odpowiedzialność za przestępstwa o charakterze urzędniczym. Trybunał Stanu też miałby coś do powiedzenia – ocenia prof. Andrzej Zoll.

W kontekście RODO, ochrony danych osobowych, prawnik przypomina, że nie tak dawno prezes UODO zablokował publikację list poparcia dla kandydatów do KRS właśnie w obawie o udostępnienie wrażliwych danych. Tymczasem „Emilia” z tekstów Onetu miała mieć takie informacje na temat setek osób.
Więcej w Gazecie Wyborczej

Sprawdź także

Sędziowski ostracyzm

To absolutnie oburzające. To się kłóci z kwintesencją wykonywania zawodu sędziowskiego. Zarzuty, które na nim …