Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / Kłamstwa TK Przyłębskiej

Kłamstwa TK Przyłębskiej

Julia Przyłębska i Jarosław Kaczyński

Julia Przyłębska i Jarosław Kaczyński (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta)

Wyrok Trybunału Julii Przyłębskiej to ochrona ustaw Ziobry przed konstytucją i traktatami UE

Wydane w czwartek przez Trybunał mgr Przyłębskiej rozstrzygnięcie – w nieprawidłowym składzie, bo z udziałem dublerów – oparte jest na wielowarstwowym kłamstwie. Podobnie jak wniosek premiera, który został po prostu powtórzony, z kosmetycznymi zmianami, w rozstrzygnięciu TK.

Pierwsze kłamstwo dotyczy tego, że przedmiotem kontroli konstytucyjności są wymienione we wniosku artykuły traktatu o Unii Europejskiej. To nieprawda. Te same artykuły, dokładnie tej samej treści, były już w traktacie, gdy Polska przystępowała do Unii i gdy je suwerennie, demokratycznie zaakceptowała.

Julia Przyłębska prezes Trybunału Konstytucyjnego

Czytaj także: Prawo unijne niezgodne z konstytucją. TK Przyłębskiej podważył fundamenty Unii

I, dodatkowo, były kilka razy kontrolowane przez niezawisły TK – gdy jeszcze istniał – i zatwierdzane jako zgodne z konstytucją. Dlatego jak okrutny żart zabrzmiało stwierdzenie sędziego sprawozdawcy Bartłomieja Sochańskiego, że obecny „wyrok” opiera się bezpośrednio na wyroku TK z 11 maja 2005 r., zatwierdzającym traktat akcesyjny.

Kłamstwa związane z wyrokiem TK

W istocie przedmiotem rozstrzygnięcia jest orzecznictwo TSUE. Ale TK nie ma uprawnienia do oceny zgodności orzeczeń jakiegokolwiek sądu z polską konstytucją (art. 188 jasno stwierdza, że TK orzeka w sprawach „zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją”). Trzeba było krytykę orzeczeń TSUE, niewygodnych dla władz, zaprezentować jako kontrolę przepisów traktatu. Zauważył to w swym zdaniu odrębnym sędzia Piotr Pszczółkowski, mówiąc o „pozornym” charakterze kontroli konstytucyjności prawa traktatowego dokonanej przez Trybunał Przyłębskiej.

Drugie kłamstwo tkwi już w samym sformułowaniu wniosku premiera i „wyroku”: uznano pewne przepisy traktatu o UE za niezgodne z konstytucją, jeśli są rozumiane w ten sposób, że uprawniają lub zobowiązują organ stosujący prawo (chodzi, rzecz jasna, o sądy) do odstąpienia od stosowania konstytucji lub do stosowania przepisów prawa w sposób niezgodny z konstytucją. https://5fb6b36765188815b36bc26c4e688aff.safeframe.googlesyndication.com/safeframe/1-0-38/html/container.html

Proszę wczytać się w to sformułowanie. Któż rozsądny zgodziłby się na nakazanie sądom odstąpienia od stosowania prawa? Sama ta supozycja, że takie właśnie są skutki interpretacji traktatów przez TSUE, jest wielkim kłamstwem. Jak przytomnie zapytał wnioskodawców dubler Jarosław Wyrembak (cytuję z pamięci): „Chcecie, byśmy powiedzieli, czy zgodne z konstytucją jest łamanie konstytucji?” 

I wreszcie trzecie kłamstwo, największe: że między traktatami UE (interpretowanymi w sposób niekorzystny da rządu RP) a Konstytucją RP jest sprzeczność. Nikt po stronie wnioskodawców żadnej sprzeczności nie dowiódł. Konstytucja jest tu w jednej drużynie z traktatami.

Prawdziwa sprzeczność jest między skandalicznymi ustawami PiS-wskimi, poczynając od 2017 r. rozmontowującymi niezależność sądownictwa, a konstytucją i traktatami UE z drugiej strony. Konstytucja nie kazała wprowadzać izby inkwizycyjnej, prześladującej sędziów za ich orzeczenia. Konstytucja nie wymaga, by minister zmieniał setkę prezesów i wiceprezesów sądów bez podania przyczyn, by tylko wprowadzić swoich ludzi.

Konstytucja nie zlecała przerwania kadencji Krajowej Rady Sądownictwa i zastąpienia jej neo-KRS-em, powołanym w pełni przez partię rządzącą. Nic takiego nie wynika z konstytucji ani, oczywiście, z prawa unijnego. To wszystko są antykonstytucyjne wynalazki ministra Ziobry, umożliwiające wzięcie sędziów za twarz. To pokraczne ustawy Ziobrowe, a nie konstytucja, stwarzają konflikt ze standardami unijnymi.

Polacy chcą być w Unii. Flaga Unii Europejskiej często pojawia się na demonstracjach opozycji (na zdjęciu protest w Krakowie w lipcu 2018 r. w obronie niezawisłych sądów).

I to prowadzi do czwartego kłamstwa: że w tym rozstrzygnięciu chodzi o wyższość prawa polskiego nad unijnym. W publicznym dyskursie tak przedstawiano stawkę tego przewodu – ale to fundamentalne przekłamanie.

Jasne, że na terenie Polski Konstytucja RP jest najwyższym prawem. I tak samo jasne, że na mocy tejże konstytucji państwo polskie przekazało pewne istotne kompetencje instytucjom unijnym. I wreszcie jasne, że ratyfikując traktaty, Polska zobowiązała się także do przestrzegania pewnych ogólnych standardów, także dotyczących sądownictwa.

Siedziba TSUE w Luksemburgu

Nie do konkretnej organizacji sądownictwa, bo to jest w gestii państwa, ale ogólnych kryteriów niezależności sądów – choćby dlatego, że wszystkie polskie sądy mogą mieć do czynienia z prawem europejskim, więc muszą spełniać wspólne wymogi.

PiS nie lubi gorsetu unijnych standardów

Nie ma więc żadnej sprzeczności między nadrzędnością konstytucji a dobrowolnym, suwerennym związaniem się normami i standardami unijnymi. Treścią dzisiejszego rozstrzygnięcia jest zwolnienie polskich władz ze związania tymi standardami.

Sprawdź także

Polska nierządem stoi

Raport rządów prawa. Bodnar: W przypadku Polski od wielu lat trend jest negatywny, pokazujący stopniowe …