Finansowanie pomostowe
Strona główna / Aktualności / Lekcji etyki nadal nie ma

Lekcji etyki nadal nie ma

Wydawać by się mogło, że przegrana rządu Polski przed Europejskim Trybunalem Praw Człowieka w Strasburgu, który uznal za przejaw dyskryminacji brak lekcji etyki w szkolach, od nowego roku szkolnego wszystko się zmieni. Nie zmieniło się nic.

Przypomnijmy, że Europejski Trybunał Praw Czlowieka badał skargę rodziny Grzelaków z Wielkopolski, którzy twierdzili, że ich syn Mateusz nie miał możliwości uczęszczania na lekcje etyki i był dyskryminowany przez szkołę i innych uczniów, bo nie chodził na religię. Grzelakowie domagali się od Polski 150 tys. euro zadośćuczynienia. Trybunał nie zasądził odszkodowania, uznając, że uznanie naruszenia Konwencji powinno być wystarczającą satysfakcją. Trybunał uznał, że doszło do naruszenia Konwencji, zakazującego dyskryminacji, bo uczniowie uczęszczający na religię mają na świadectwie ocenę, podczas gdy osoba niewierząca, która chciała uczęszczać na etykę, ma w tym miejscu przekreślone słowa religia/etyka. K. Hall mówiła po wyroku, że brak lekcji etyki „to problem nieprzestrzegania polskiego prawa przez organ prowadzący daną szkołę”. Dodała, że jeśli prawo ucznia do chodzenia na lekcje etyki lub religii nie jest respektowane, powinno się to zgłosić do odpowiedniego kuratorium oświaty. Podkreślała, że każdy uczeń ma prawo do uczestnictwa w lekcjach etyki, tak jak w lekcjach religii każdego wyznania.
Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka realnym problemem jest brak nauczycieli etyki – na 21 tys. katechetów jest mniej niż 500 nauczycieli etyki. Czy coś się zmieniło? Nic. Do tej pory K.Hall nie odpowiedziala na pytania w tej kwestii Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińskiej Fundacji Praw Czlowieka. Chyba, że za odpowiedź uznamy stanowisko ministra, która caly czas mówi, że uczniowie mają prawo do nauki etyki a szkoła ma obowiązek ją zorganizować. Inauguracja nowego roku szkolnego to przede wszystkim nowa polityczna inicjatywa SLD, który chce, by minister edukacji przedstawiła na pierwszym po wakacjach parlamentarnych posiedzeniu Sejmu informację nt. nauczania etyki w szkołach.
Jak poinformowała na konferencji prasowej w Sejmie wiceszefowa SLD Katarzyna Piekarska, wniosek do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny w sprawie informacji minister edukacji klub Lewicy złoży w przyszłym tygodniu. Sejm rozpoczyna posiedzenie 21 września. „Chcemy zapytać minister edukacji, jak wygląda kwestia nauczania lekcji etyki w szkole. Z danych bowiem wynika, że religia jest nauczana aż w 72 proc. polskich szkół, natomiast etyka w zaledwie 2,4 proc.” – powiedziała Piekarska. Jak dodała, obecnie brakuje nie tylko nauczycieli etyki, ale też podręczników i materiałów dydaktycznych do jej nauczania. Jednocześnie zaznaczyła, że „rocznie wydajemy prawie 0,5 mld zł na pensje dla nauczycieli religii”. „Gdy wprowadzano religię do szkół, to zapewniano, że dzieci z rodzin niewierzących będą miały możliwość (wyboru w zamian) bądź etyki bądź filozofii, a także, iż lekcje religii będą prowadzone na pierwszej bądź na ostatniej godzinie. Żaden z tych postulatów nie jest w pełni realizowany” – podkreśliła.
Minister edukacji Katarzyna Hall podkreśliła na konferencji prasowej w Wilkowie, że uczniowie mają prawo do nauki etyki a jeżeli uczeń zgłosi chęć uczestniczenia w tych lekcjach, szkoła ma obowiązek je zorganizować. Minister przypomniała, że zgodnie z prawem lekcje etyki mogą być organizowane na takich samych zasadach jak lekcje religii wyznań innych niż katolickie – tworzone są wtedy grupy międzyklasowe, a nawet międzyszkolne. „Jeśli są chętni, organ prowadzący szkołę ma obowiązek takie lekcje zorganizować” – podkreśliła. Jak dodała, danych dotyczących nauki etyki w szkołach jest wiele i są one analizowane. Według minister być może czasami uczniowie, którzy nie chcą chodzić na religię, nie chcą też wybrać etyki.
Sojusz już teraz – nie czekając na minister Hall – sam przyjrzał się nauce etyki w placówkach oświatowych. – I wyszło nam, że te lekcje to w szkołach fikcja. Chcemy, żeby pani minister się z tego wytłumaczyła – mówi nam Tomasz Kalita, rzecznik prasowy SLD. Z analizy SLD wynika, że zajęcia z etyki wprowadzono do placówek oświatowych na odczepnego, tak aby tylko zamknąć usta przeciwnikom religii w szkole. Często te zajęcia prowadzą katecheci, historycy, a nawet nauczyciele WF!
Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej, uczniowie mają do wyboru między etyką lub religią; udział w tych zajęciach nie jest jednak obowiązkowy, mogą nie chodzić na żadne z tych zajęć. Jeśli w szkole jest siedmiu uczniów, chcących uczęszczać na takie zajęcia, szkoła ma obowiązek je zorganizować. Jeśli w gminie jest trzech takich uczniów, to obowiązek organizacji zajęć w grupach międzyszkolnych ma gmina. Gmina ma obowiązek zorganizować lekcje nawet dla jednego ucznia. Z danych MEN wynika, że w roku szkolnym 2009/2010 w szkołach uczyło 31 tys. nauczycieli religii i 828 nauczycieli etyki. Liczba szkół, w których uczyło się religii wynosiła 27 tys., a liczba uczniów, którzy uczą się w tych szkołach wynosiła 4,9 mln. Liczba szkół, gdzie prowadzone były lekcje etyki to 887, a liczba uczniów uczących się w tych szkołach to 250 tys. Liczba szkół, w których nie było ani lekcji etyki, ani lekcji religii, to 10 tys.

Sprawdź także

Prawica broni smogu

Wyborcza.pl ujawnia, że Prokuratura Ziobry bierze smog w obronę. Będzie chronić skarb państwa przed pozwami …