Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Naród wybrany

Naród wybrany

Przepraszam, ale tym razem mam na myśli Polaków. Nareszcie nasze dobre mniemanie o sobie ma pełne uzasadnienie. Ponoć wirus Korona się nas nie ima, a jeśli to śladowo.

Na początku, w porównaniu z Włochami, w ciągu kilku dni mieliśmy tylko 5 ofiar. Brak testów pomaga tej optymistycznej rządowej statystyce. A że nie ma arsenału koniecznego do walki z wirusem? To oczywiście „wina Platformy”, bo nie przygotowała zapasu testów i odzieży ochronnej, a respiratory olała.

Za to naród spisuje się na medal. Niektórzy ludzie siedzą po domach z rodziną i nie wychodzą, chyba że do sklepu spożywczego po napój z kartofli lub żyta, wskazany przy wszelkich infekcjach, lub do apteki po spirytus, aby wykonać płyn na zaziębienie przez dodanie soku z malin, jednocześnie dezynfekujący wewnętrznie.

Ulice byłyby puste, gdyby nie tłumy mateczek z wózkami pełnymi niemowlaków oraz maluchów na hulajnogach – oszalałych nosicieli Korony i rowerzystów. W moim ulubionym żłobku, zwanym dla niepoznaki Miasteczko Wilanów, panuje atmosfera beztroski ilościowej, połączona z grą w „kamienną twarz”. Nie wolno się uśmiechać, nawet przy łaskotaniu. Ciekawe, skąd zna ją nowe pokolenie słoików? Ale grają fantastycznie. Piękna wiosenna pogoda, drzewa szykują się do puszczania pąków, a oni z minami seryjnych morderców z seriali tureckich, wloką się wlepieni w komórkę, dopóki nie wpadną na instalację z rur, w której opatulone jak mumia, leży pierwsze pokolenie wirtualnej inteligencji.

Tu pytanie – po co w Miasteczku balkony w każdym mieszkaniu, skoro nie stawia się na nich wózków z niemowlakami, tylko je wozi, zakutane po wiejsku w czapki i pledziki, w wózku z podniesioną czarną budą i z zasuniętą plastikową roletą? Otóż tu nie Italia i balkony służą z braku komórek do składowania starych rupieci, uschniętych fikusów i suszenia na okrągło gaci i innych eleganckich drobiazgów. Na wózek nie ma miejsca, dlatego się go pcha po wąskim chodniku, człapiąc z komórką.

Rozhulałam się obyczajowo i wirusowo, a powinnam opisać kolejny wrzód na d… naszej demokracji, który pękł w nocy w Sejmie. Zamiast tego, polecam wiersz Aleksandra Fredry – „Małpa w kąpieli”. Powstał w XIX wieku.

„Rada małpa, że się śmieli, kiedy mogła udać człeka. Widząc panią raz w kąpieli, wlazła pod stół. Cicho czeka. Pani wyszła, drzwi zamknęła, małpa figlarz, nuż do dzieła. Dalej, kurki kręcić w prawo, z dołu z góry, aż się ukrop puścił z rury…”, to z pamięci, a ciąg dalszy w Internecie. Oby koniec naszej małpy, był podobny.
Hanna Bakuła
Źródło:koduj24.pl

Sprawdź także

Co może „szeryf” w SN

Pełniącemu obowiązki Pierwszego Prezesa SN nie wolno podejmować innych działań władczych niż te związane ze …