Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / Bierność (nie)państwa

Bierność (nie)państwa

Ewa Łętowska: Tłuczemy termometr – nie mamy gorączki, czyli o rozszerzaniu zakresu nieodpowiedzialności państwa

W majowym numerze Państwa i Prawa ukazał się artykuł M. Pyziak-Szafnickej Trybunał Konstytucyjny à rebours. Mowa w nim o tym, jak Trybunał Konstytucyjny zamiast kontrolować i eliminować to, co niekonstytucyjne, ułatwia legitymizację aktów aktualnej polityki rządu. Jeśli więc premier kieruje obecnie cokolwiek do Trybunału Konstytucyjnego, to nie po to, by rozwiązać problem, lecz by odsunąć go od siebie, traktując sąd konstytucyjny jako zamrażarkę lub aby rękami TK załatwić legalizację wątpliwych konstytucyjnie pomysłów.

Oto kolejna ilustracja tej tezy. Premier skierował właśnie do TK wniosek (K 18/20), zmierzający do ograniczenia i utrudnienia dochodzenia przed sądami powszechnymi roszczeń odszkodowawczych na tle art. 417 (1) k.c.

Idzie o to, aby zabrać sądom niekwestionowaną (także w PRL! ) kompetencję do samodzielnego stwierdzania, że wyrządzający szkodę podustawowy akt normatywny, tu: rozporządzenie – jest przesłanką podlegającej naprawieniu szkody. Oczekiwaniem premiera jest stwierdzenie przez TK obligatoryjnego, uprzedniego stwierdzanie bezprawności rozporządzenia. Dotychczas to sam sąd orzekający o odszkodowaniu miał w tym zakresie pełnię władzy oceniającej. Teraz w sprawie K 18/20 sugeruje się ubezwłasnowolnienie sądu orzekającego w sprawie odszkodowawczej.

W ten sposób umożliwia się sparaliżowanie roszczeń odszkodowawczych przeciw Skarbowi Państwa: TK zadziała wtedy jak spowalniająca zamrażarka. O tyle to aktualne, że chaotyczne ustawodawstwo covidowe (poszczególne Tarcze) operują właśnie rozporządzeniami. A ich regulacje podmiotowo i przedmiotowo wykraczają poza ustawowe upoważnienie w ustawach dotyczących chorób zakaźnych i epidemicznych stanowiących kompetencję do ich wydawania (na co wielokrotnie zwracał uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich).

Problem bowiem w tym, że skoro nie wprowadzono przewidzianych w konstytucji stanów nadzwyczajnych, w czasie których dopuszcza się (w pewnych granicach) ograniczenia praw i wolności jednostki (a także ogranicza indemnizację za wprowadzenie tych stanów), to obecnie, w stanie nadzwyczajnym istniejącym de facto, sztukuje się brakujące podstawy prawne do wydawania rozporządzeń interpretacją ekstensywną, nie opartą na zasadach konstytucyjnych. Ujawnia się to coraz wyraźniej, gdy sądy zaczynają kwestionować nałożone sankcje i ograniczenia, a poszkodowani zaczynają kierować do sądów pozwy o odszkodowanie.

Dlatego wniosek premiera należy widzieć na szerszym tle rozbudowania immunitetu zarówno samego państwa, jak i jego funkcjonariuszy, tak w kwestiach karnych, jak odszkodowawczych. Już były i są podejmowane próby wyłączenia odpowiedzialności urzędników, którzy przekroczyli prawo i wyrządzili szkody działając w przekonaniu, że „tak trzeba” dla zwalczania epidemii (patrz koszty nie zrealizowanych wyborów majowych czy nieudanego zakupu sprzętu sanitarnego). Na głosowanie oczekuje projekt ustawy generalizujący licencję urzędniczą na nieodpowiedzialność w podobnych wypadkach.
Więcej na monitorkonstytucyjny.ue

Sprawdź także

Szacunek dla B. Morawiec

Wygrała proces ze Zbigniewem Ziobrą, może usłyszeć zarzuty. Prof. Marek Safjan, sędzia TS UE: wyrażam …