Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / Partia szachów?

Partia szachów?


Czy prawo jest podobne do szachów? Andrei Marmor twierdzi, że tak. Szachy jako gra są kreowane przez tzw. reguły konstytutywne, na mocy których coś fizycznego uzyskuje specjalny status: kawałek drewna w kształcie konia staje się szachowym skoczkiem i może w określony sposób poruszać się po szachownicy. Podobnie w prawie – konkretny człowiek otrzymuje status sędziego i w związku z tym może wykonywać pewne „ważne ruchy” – np. wydawać ważne wyroki.

W nowym artykule [Constitutive Conventions in Law and the Problem of Their Primacy – przyp. Monitor Konstytucyjny] staram się pokazać, że mimo pewnych podobieństw między szachami a prawem, istnieje między nimi kluczowa różnica: szachy, jak każda gra wg J. Huizingi, są praktyką oderwaną od życia, sztucznie z niego wydzieloną, udawaną. Jak pisze Huizinga, słowo „iluzja” pochodzi od „in-ludere”, a więc od bycia w grze, zabawie. Tymczasem prawo, mimo że oparte na wyobrażeniach i swoistych iluzjach (czymże bowiem jest np. „spółka z o.o.” jeśli nie tworem mentalnym) oddziałuje na życie realne z całą mocą.

Dlatego też rozważania na temat ważności czy nieważności czynności prawnych, w przeciwieństwie do ważności czy nieważności szachowych ruchów, muszą być powiązane ze skutkami tych czynności w świecie rzeczywistym. W innym przypadku pozostaniemy ślepymi formalistami. Nie piszę o tym wprost, ale dyskusja na temat ważności czy nieważności pewnych działań prawnych (np. „wyroków” TK), okazała się ostatnio kluczowa nie tylko dla prawników, ale dla wielu z nas, którzy oceniali decyzję TK w sprawie aborcji, dyskutowali nad tym, czy trzeba ją publikować, i zastanawiali się, czy ważniejsza jest jej formalna ważność czy raczej rzeczywista efektywność, związana z jej stosowaniem przez lekarzy, prokuraturę czy sądy.

Ten i inne argumenty ważne dla dyskusji o ważności w prawie przedstawiam w poniższym artykule. Stawiam pytanie, czy można uzyskać kompetencję do wydawania rozkazów przez sam fakt, że ludzie je wykonują, mimo że wcześniej nikt nam takiej kompetencji nie przyznał. Proponuję także eksperyment myślowy, porównujący obrączkę ślubną jako obiekt społeczny z pierścieniem, którego pożądał Sauron we „Władcy pierścieni”.

Zainteresowanych filozofią prawa zachęcam do przeczytania artykułu „Constitutive Conventions in Law and the Problem of Their Primacy” oraz do przedstawiania uwag w komentarzach.

Marcin Matczak

Tekst pochodzi z blogu UR (www.marcinmatczak.pl

Sprawdź także

Nielegalny werdykt

Izba Dyscyplinarna SN uchyla immunitet sędziemu Tuleyi. Prof. Marek Safjan: do tej rozprawy nigdy nie …