Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Policyjna buta

Policyjna buta

Gazeta Wyborcza cytuje rzecznika wielkopolskiej policji, Andrzeja Borowiaka, który oświadczył, że podczas pacyfikacji ekscesów podczas antygendrowskiego wykładu w UE, ubrani po cywilnemu policjanci użyli nie paralizatorów, ale ….latarek. Policyjna buta osiagnęła szczyt.
Po złmanaiu nogi nastolatkowi, bicu niewinnych ludzi i odmowie pomocy wyrzuconym bezprawnie na bruk kobietom ? teraz to. Prokurator, podobno niezalezny, dla obiektywizmu chce przenieść śledztwo do innego miasta. Oznacza to,że prokuratorzy rzeczywiście chodzą na polcyjnej smyczy. „Efekty elektryczne” latarki włącza się osobnym przyciskiem, a porażenie prądem jest bezpieczne dla życia. Sprzedawca poleca ją pracownikom ochrony i policjantom ? czytamy w „GW” – Macie takie „latarki” na wyposażeniu? – pytamy rzecznika policji. – Nie mamy – odpowiada.
Zdaniem Adama Bodnara, wiceszefa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, użycie prywatnych paralizatorów jest niedopuszczalne i kwalifikuje się na zarzut przekroczenia uprawnień donosi „GW” Z nagrań zamieszczonych w internecie wynika, że paralizatorów czy też „latarek” mogło używać co najmniej dwóch policjantów. Żadnego z nich nie zawieszono.
Co na to prokuratura? Zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez policjantów złożyły już trzy osoby. W ich zeznaniach pojawia się opis używania paralizatorów. – Przekażemy śledztwo do prokuratury spoza Poznania, by zapełnić pełen obiektywizm – mówi Mariusz Orlicki, wiceszef poznańskiej prokuratury okręgowej. To też kpiny jeżeli prokurator nie potrafi być obiektywny powinien zostać zwolniony ze stanowiska. Dość przenoszenia śledztw i dochodzeń do innych miast. Albo jest się niezależna prokuraturą, alboi ? rzeczywiście – prokuratorzy chodzą na policyjnej smyczy.
A oto opinie internautów, których wypowiedzi cytuje także „Gazeta Wyborcza”:
– Zaiste, prawdziwe cuda się dzieją w tej poznańskiej policji… Ludzie sami masakrują sobie twarze na komisariatach, dzieciaki w radiowozach same łamią sobie nogi, a jeden taki kilka lat temu na złość policjantom sam się zastrzelił, gdy w środku nocy napadli go nieoznakowanym samochodem. Wybaczcie państwo – do anarchistów mi bardzo daleko, ale tu trzeba sobie powiedzieć prawdę – w poznańskiej policji zagościła jakaś niewiarygodna patologia i każdy, kto jej broni, zamiast zająć się na serio tematem, postępuje po prostu bardzo źle. Zarówno ze względów moralnych, jak i zawodowych.
– Mylisz się pisząc o głupocie policjantów – debilami jesteśmy my fundując im takie przywileje. Dziwny jest ten świat policji poznańskiej: podejrzani sami się biją, ludzie łamią nogi na komendach. Rozumiem, że teraz ów anarchista będzie miał sprawę o czynną napaść (to standard), zniszczenie mienia (w końcu policjant zgubił swą ,,latarką”) no i pomówienie alias składanie fałszywych zeznań no i fałszowanie dowodów (te krzyki na filmiku o paralizatorze). Bez komentarza.

Sprawdź także

Co wolno wojewodzie

Ulicami Białegostoku przeszedł marsz antycovidowców. Ulicami miasta przeszło kilkaset osób, mimo że zgłaszając zgromadzenie, organizatorzy …