Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Moja kancelaria / RPO o roli Kościoła

RPO o roli Kościoła

Z kończącym swoją kadencję rzecznikiem praw obywatelskich – Adamem Bodnarem – rozmowę przeprowadził serwis Misyjne.pl, portal Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Rozmowa dotyczy stosunku do wiary i Kościoła.

Prof. Adam Bodnar widzi pozytywną rolę Kościoła w ustabilizowaniu się systemu demokratycznego w Polsce po 1989 r. Dziś widzi więcej błędów. – To oczywiście polityka, którą Kościół lubi uprawiać. Część hierarchów usilnie dąży do realizacji swoich celów ideowych i nie akceptuje kompromisów – mówi Bodnar w rozmowie z Maciejem Kluczką. Rzecznik prezentuje też dane dotyczące aktów przemocy wobec duchownych w Polsce. Trend jest, niestety, niepokojący…
(…) Jest Pan poza wspólnotą Kościoła, ale jednocześnie nie jest Pan wrogiem Kościoła. Tak odczytuję Pana słowa – w wywiadach czy wystąpieniach publicznych.

Mogłoby się wydawać, że jeśli zajmuję się prawami człowieka (to przecież taki „lewicowy temat”) i jeśli jestem niewierzący, to w pakiecie z tym musi być od razu antyklerykalizm. Jestem od tego daleki, bo poznałem na swojej drodze wielu ludzi i różne instytucje związane z Kościołem. Wiem też, jakie znaczenie historyczne i kulturowe ma Kościół dla Polaków. Są wydarzenia w życiu, w których nawet dla osób niewierzących czy niepraktykujących Kościół jest ważny, to np. ceremonie przejścia (chrzty, śluby, pogrzeby). Dlatego narracja, która dąży do tego, że z Kościołem nie należy mieć nic wspólnego, dla zdecydowanej większości naszych obywateli jest obca. To było widać po filmie braci Sekielskich. Była gwałtowna reakcja, ale ona w większości sprowadzała się do tego, że Kościół powinien się oczyścić. Polacy wymagają tego od Kościoła, bo dla większości z nich nie ma innej instytucji, która mogłaby w wielu sytuacjach pomóc, wesprzeć, dać nam przestrzeń do refleksji etycznej, moralnej. Kościół jest więc dla wielu osób w Polsce potrzebny, nawet jeśli należą do grupy tzw. niepraktykujących katolików.
Jaki jest wpływ Kościoła w Polsce na prawa człowieka? Ważną rolę w tej kwestii wypełniał oczywiście w czasach PRL-u. Duchowni przeciwstawiali się wówczas deptaniu ludzkiej godności, wspierali Polaków w walce o prawa pracownicze, w walce o to, byśmy mogli sami, suwerennie wybierać nasze władze. A jak Pan widzi rolę Kościoła po 1989 roku?

Inteligencja katolicka po ‘89 roku miała gigantyczną rolę w ustabilizowaniu systemu demokracji i przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Przy ówczesnym starciu różnych wartości: Kościoła narodowego i otwartego, pluralistycznego, zwyciężył ten drugi. Tu pomogły środowiska Więzi, Znaku, KIK-u, Stefan Wilkanowicz, Tadeusz Mazowiecki, ludzie Unii Wolności. Był dialog z bp. Pieronkiem, bp. Życińskim. Byli ludzie niezwiązani z Kościołem, ale które Kościół wspierały, jak Adam Michnik. Gdyby nie wystąpienia Jana Pawła II, to pewnie do Unii byśmy nie przystąpili – słynne hasło „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”. Pomógł też umiejętny dialog na temat konstytucji, która pomieściła nas wszystkich, która oddała Kościołowi to, co trzeba, ale jednocześnie stworzyła przestrzeń dla wszystkich mniejszości i niewierzących. Choć pamiętajmy, że już wtedy powstał projekt Konstytucji autorstwa NSZZ „Solidarność”, który zupełnie inaczej ustawiał akcenty między państwem a Kościołem.
Rola – można więc powiedzieć – dziejowa.

Druga cegiełka to pomoc osobom biednym, bezdomnym, schorowanym. Koniec końców, gdy się szuka opieki hospicyjnej, to wszyscy wiedzą, że ruch i otwartą dyskusję na ten temat rozpoczął ks. Jan Kaczkowski. W temacie osób biednych – sieć Caritas oraz jej działalność także poza granicami kraju, np. w Syrii. Działalność ks. Artura Nowaka oraz Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, to również coś bardzo ważnego. Raczej mam kłopot z tym, że nie zawsze to się przekłada na rzeczywisty obraz tego, jak Kościół jest odbierany. Zawsze można powiedzieć, że przecież to coś, do czego Kościół jest powołany. Że to jest jego misja, że tak trzeba. Dobrze, ale to jest część naszej rzeczywistości. Mówmy więc o tym, wspierajmy to.

Gdy jeździłem po Polsce i widziałem osoby zaangażowane w te sprawy, to widziałem, jak bardzo związane jest to z ich głęboką wiarą. Widziałem, jaką energię i pasję w to wkładają. Na górze mogą toczyć się spory o miejsce Kościoła w państwie itd., ale konkretna robota jest zrobiona. Równoważenie gwałtownych skutków transformacji było ze strony Kościoła czymś bardzo dobrym. Co do złych rzeczy… To oczywiście polityka, którą Kościół lubi uprawiać. Część hierarchów usilnie dąży do realizacji swoich celów ideowych i nie akceptuje kompromisów. Mam tu na myśli tzw. prawa reprodukcyjne i ostatnio coś, co dla mnie jest absolutnie niedopuszczalne, czyli przedstawianie osób LGBT jako głównych zagrożeń, i to przy użyciu języka, który ani nie jest adekwatny do sytuacji ani – co w tym przypadku ważniejsze – zgodny z myślą i nauczeniem papieża. Rozmawiałem z ludźmi, którzy stworzyli akcję „Przekażmy sobie znak pokoju”. Jest w nich głębokie oburzenie i żal związany z tym, co i jak Kościół mówi na ten temat. Nie twierdzę, że nie należy o tym rozmawiać, że nie można mieć wątpliwości. Ale bezkompromisowość i takie zacietrzewienie Kościoła niekiedy prowadzi do krzywdy ludzi.(…)
Cały wywiad w portalu misylne.pl

Sprawdź także

Okiem wyrobnika

Co prawda, jedynie otarłem się w swoim życiu o politykę, jako czteroletni senator (89-93) i …