Strona główna / Moja kancelaria / Sędzia chce pozwać premiera

Sędzia chce pozwać premiera

Sędzia Wojciech Łączewski długo czekał, aby premier zareagował na słowa swojej rzeczniczki. – „Chcemy, aby już nigdy więcej nie było sędziów na telefon, żeby nie było sędziego Łączewskiego i innych, którzy mają pewne karty, których nie powinien mieć sędzia orzekający, wydający sprawiedliwe wyroki” – powiedziała w lipcu tego roku Joanna Kopcińska. Przypomnijmy, że to właśnie sędzia Łączewski w marcu 2015 roku skazał Mariusza Kamińskiego na trzy lata więzienia. Mimo że wyrok nie był prawomocny prezydent Andrzej Duda ułaskawił Kamińskiego.

Łączewski po tej wypowiedzi napisał pismo do Morawieckiego, w którym pytał, czy słowa rzeczniczki „to stanowisko całej Rady Ministrów, czy też należy ją traktować jako eksces Joanny Kopcińskiej”. Minęło kilka miesięcy, a sędzia nie doczekał się żadnej reakcji premiera. – „Do dziś nie dostałem nawet cienia odpowiedzi na moje pismo, pan premier jakby całkowicie je zignorował. W tej sytuacji pozostaje mi jedno. Wobec zaniechania organu władzy publicznej zamierzam złożyć skargę do sądu administracyjnego. Najpewniej stanie się to na początku listopada” – powiedział Onetowi sędzia Łączewski.

Zwrócił się także do Krajowej Rady Sądownictwa, ale jej przewodniczący odmówił zajęcia się sprawą. – „KRS nie zajęła się skandaliczną wypowiedzią rzecznika rządu, a jednocześnie deklarowała zajęcie się słowami szefa jednej z opozycyjnych partii. Jej przewodniczący, stojąc na straży organu fasadowego nie pierwszy raz daje dowód tego, że mentalnie jest bardziej urzędnikiem niż sędzią. Nie może być tak, że chęć zachowania przywilejów wyprzedza dbałość o niezależność sądów i niezawisłość” – podkreślił w rozmowie z onet.pl. Według sędziego Łączewskiego KRS to obecnie organ „radopodobnym

 

***

Przewodniczący KRS, Leszek Mazur poinformował, że Rada nie stanie w obronie sędziego Wojciecha Łączewskiego, który w marcu 2015 r. skazał na trzy lata więzienia szefów CBA – Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – za przekroczenie uprawnień w tzw. aferze gruntowej. Od tamtej pory sędzia Łączewski jest na celowniku polityków partii rządzącej.

„Chcemy, aby już nigdy więcej nie było sędziów na telefon, żeby nie było sędziego Łączewskiego i innych, którzy mają pewne karty, których nie powinien mieć sędzia orzekający wydający sprawiedliwe wyroki” – wprost komunikowała rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska.

Jednocześnie na wniosek Ernesta Bejdy, szefa CBA wobec sędziego toczy się śledztwo w sprawie związanej ze skazaniem Kamińskiego i Wąsika. Zabezpieczono dysk twardy z komputera sędziego Łączewskiego, na którym są nie tylko notatki ze sprawy Kamińskiego, ale także z wielu innych, prowadzonych przez sędziego spraw.

Obie te sytuacje – wypowiedź rzeczniczki i prowadzone śledztwo – stały się podstawą skierowania pisma przez sędziego Łączewskiego do KRS z pytaniem o działania, jakie powinna podjąć Rada stojąca na straży niezawisłości i niezależności sędziów.

„Podnoszę, że tego rodzaju sytuacja stanowi bezprecedensowe złamanie nie tylko tajemnicy sędziowskiej, (…) ale także tajemnicy narady” – argumentuje Łączewski w piśmie do przewodniczącego KRS.

Według ustaleń dziennikarzy „Wyborczej”, Leszek Mazur w odpowiedzi na pismo sędziego zapewnił, że KRS stoi na straży niezawisłości sędziów, ale „w zakresie kompetencji Rady nie mieści się podejmowanie działań ingerujących w toczące się postępowania karne”.

W opinii sędziego Wojciecha Łączewskiego jest to odpowiedź wymijająca, z której wyraźnie można wyczytać strach przed wystąpieniem przeciw władzy.

Źródło: wyborcza.pl

Sprawdź także

Kurs na dyktaturę

– „To, co osiągnęliśmy w 1989 roku, zostaje obecnie likwidowane, ograniczane w sposób bardzo daleko …