Strona główna / Temat Tygodnia / Śmierć płetwonurka

Śmierć płetwonurka

Dwa lata temu poznaniak 32- letni Wojciech Siepniewski wraz z grupą przyjaciół odpoczywał na Sardynii. 28 września 2009 roku wziął udział w wyprawie nurkowej. Poczuł nagle się źle i zmarł kilka minut po wynurzeniu na ostrą niewydolność serca wskutek niedotlenienia. Dlaczego zginął przez dwa lata wyjaśniali włoscy ?karabinierzy?. Zawiniły osoby trzecie. Prokurator Magdalena Mazur – Prus, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu informuje, że wini zaniedbań, w wyniku czego nieumyślnie doprowadzili do śmierci poznaniaka zostali oskarżeni i staną przed sądem. Kiedy zapadnie wyrok, postępowanie w sprawie śmierci poznaniaka wszczęte przez poznańską prokuraturę zostanie umorzone. Informację o procesie i zakończeniu śledztwa we Wloszech potwierdza adwokat Miroslawa Stryjska, która była pełnomocnikiem rodziny zmarłego tragicznie poznaniaka, a której kancelariia „monitorowała” włoskie śledztwo.
Włoscy śledczy ustalili, że przyczyną śmierci płetwonurka z całą pewnością nie było wadliwe funkcjonowanie sprzętu nurkowego, który należał do W. Siepniewskiego. Ustalono, że 28 września 2009 roku grupa przyjaciół udała się do centrum nurkowego w celu realizacji pierwszego z siedmiu zaplanowanych zanurzeń. O godzinie 9.30 wszyscy popłynęli z przystani kompleksu turystycznego w kierunku miejsca zanurzenia Variglioni na wyspie Asinara.
Śledztwo, w tym analiza dokumentów, wskazuje na dużą powierzchowność oraz na nieprzestrzeganie przepisów i zasad dotyczących całego etapu przed i po zanurzeniu zarówno ze strony organizatora, kierownika wyprawy instruktora i przewodnika nurkowego 49-letniego Waltera Bertolottiego z Mediolanu a także 35 ? letniego Gilberta Christiana Ronda, urodzonego w Rumunii, obecnie zamieszkałego w Jerozolimie, który był także przewodnikiem ale i osobą odpowiedzialną za całą grup. Zdaniem włoskich śledczych Walter Bertolotti nie zweryfikował prawdziwości i kompletności oświadczeń złożonych przez uczestników zanurzenia, co jest wymogiem koniecznym, aby móc nurkować w Diving Center. Nie mógł on też wyznaczyć Cristiana Ronda do pełnienia funkcji przewodnika nurkowego jako, że nie był on wpisany na listę przewodników turystyczno sportowych regionu Sardynia.
W wyniku splotu fatalnych okoliczności podczas zanurzania popełniono wiele błędów. Pomimo iż jeden z nurków miał tylko uprawnienia do nurkowania maksymalnie do 18 metrów doprowadzono go do głębokości aż 31,9 metra. Cristian Rond nie znając głębokości dna i trasy, którą należało płynąć pod wodą prowadził grupę przypadkowo, myląc punkt wynurzenia i grupa zamiast wynurzyć się pod pontonem zabezpieczającym, wynurzyła się z drugiej strony wysepki co uniemożliwiało dostrzeżenie jej z pontonu. Widząc co się dzieje C. Rond nie zwołał całej grupy, ale opuścił ją nie upewniwszy się co do stanu psychofizycznego płetwonurków. Sam dotarł do brzegu skąd próbował poinformować o zdarzeniu załogę pontonu.
Poznaniak i jego koledzy musieli przeżyć wstrząs. Ogarnął ich strach przed znalezieniem się na otwartym morzu. Płynęli pod prąd, żeby dotrzeć do brzegu. W. Siepniewski utracił przytomność a po całkowitym opadnięciu z sił utonął. Tragiczna wyprawa jak wynika z zebranych dowodów z powodów uchybień organizacyjnych i fatalnych tego dnia warunków meteorologicznych w ogóle nie powinna się odbyć. Splot okoliczności doprowadził do nieszczęścia. Winni zaniedbań staną przed włoskim sądem, a wyrok spowoduje zamknięcie sprawy śmierci poznańskiego płetwonurka na Sardynii.

Sprawdź także

Trzy lata w łagrze

Andrzej Poczobut, dziennikarz i aktywista polskiej mniejszości na Białorusi, przebywa w więzieniu już od trzech …