Ładowarki emu.energy
Strona główna / Moja kancelaria / Telewizyjny proces

Telewizyjny proces

Adwokat Piotr Ostafi w rozmowie z „poprawnym” mówi m.in. o: telewizyjnym programie Sąd Rodzinny; o potrzebie edukacji prawniczej, o przyszłości zawodu adwokata, o bezpłatnych poradach prawnych; o zawirowaniach w korporacjach prawniczych; o sądach i i ukoronowaniu prawniczej kariery.

– Czy telewizyjny program Sąd Rodzinny, w którym pełni pan rolę adwokata, tak jak zresztą w swoim życiu zawodowym, jest prawniczym science fiction? Ile w nim nauki, ile fikcji?
– Zarówno sędzia Artur Lipiński jak i ja, wyrażając zgodę na udział w tym programie zgodziliśmy się tylko na jedno odstępstwo od reguł procesowych. Każdy prawnik wie, że sprawy z udziałem nieletnich czy rozwody, w polskich realiach toczą się bez udziału publiczności. Dla telewizyjnej dramaturgii zgodziliśmy się, aby w telewizyjnej sali rozpraw brała udział publiczność. W sytuacji kiedy program oglądają dwa miliony widzów, stanowiących de facto publiczność naszych rozpraw, te trzydzieści osób na sali rozpraw nie powinno stanowić problemu. Zresztą sędzia Artur Lipiński pilnuje tego, stanowczo i konsekwentnie, aby publiczność w żaden sposób nie ingerowała w przebieg rozprawy.
– A zatem więcej science aniżeli fikcji…
– Niewątpliwie tak. Sąd Rodzinny w formule telewizyjnej obejmuje szerszą kognicję, aniżeli wydział rodzinny sądu rejonowego, bo ? rozpoznajemy? na przykład sprawy o rozwody, które są przecież w kognicji sądów okręgowych. Niemniej, dzięki takiej formule następuje szersza popularyzacja prawa. Każdy odcinek jest jakby sfabularyzowaną poradą prawną i każdy widz coś dla siebie wyniesie, chociażby w sprawach alimentacyjnych, dowie się że nie ma cezury czasowej w płaceniu alimentów, albo,ze alimentów mogą żądać nie tylko dzieci, ale i rodzice bądź dziadkowie od swoich dzieci i wnuków.
– Być może czas i na inne sądy:, pracy, stricte sądy cywilne?
– Nie jestem producentem telewizyjnym, ale uważam,że telewizyjne relacjonowanie tych procesów byłoby aż nadto statyczne. Poważne problemy z ?ożywieniem? akcji występują już w Sądzie Rodzinnym , nie wyobrażam sobie przedstawienia sporu o należyte obliczenie czasu urlopu pracowniczego.
– O edukacji prawnej mówi się bardzo dużo. Stan świadomości prawnej społeczństwa jest jednak katastrofalnie niski, czy jeden, czy też dwa programy telewizyjne wszystko załatwią?
– Zarówno ja jak i wielu moich kolegów chętnie wsparlibyśmy i inne formuły edukacji prawnej. Kilkakrotnie brałem udział w lekcjach szkolnych zaproszony przez nauczycieli, aby mówić nie tylko o programie telewizyjnym, ale właśnie o prawie. Trzeba popularyzować także wizyty w sądach dla studentów innych wydziałów niż prawnicze, ale impuls do tego powinien jednak nie wychodzić od prawniczych korporacji ale od Ministerstwa Sprawiedliwości.
– Korporacje prawnicze zaangażowały się w udzielanie darmowych porad prawnych. Jak pan ocenia takie inicjatywy?
– Całkowicie popieram takie akcje. Wielu ludzi jest zagubionych, nie potrafi zrozumieć specyficznego języka prawnego, nie wiedzą gdzie pójść i czego żądać. Osobiście wprawdzie nie brałem udziału w takiej akcji, ale od czterech lat udzielam co tydzień bezpłatnych porad prawnych w biurach Platformy Obywatelskiej, wcześniej w biurze poselskim Marii Pasło -Wiśniewskiej, teraz w biurze posła Arkadego Fiedlera.
– Środowisko adwokatów przestaje powoli żyć problemem fuzji z radcami prawnymi. Szef radców prawnych powiedział – zezwólcie nam na udział w sprawach karnych i niech będą dwie korporacje…
– Palestra chlubi się długą, szczytną tradycją, ale i radcy prawni stworzyli swoją. Istnienie dwóch korporacji jest logicznym następstwem tego co się działo w Polsce i polskim prawie. Dlatego są tylko dwa rozwiązania, albo całkowita fuzja obu zawodów pod jednym szyldem, albo pozostawienie wyraźnego rozróżnienia kompetencyjnego. Nie mnie oceniać, które rozwiązanie jest lepsze…
– Prawników, czyli adwokatów i radców prawnych jest za dużo czy za mało?
– Na pewno nie jest ich za mało i uważam, że w Polsce, a tym bardziej w Poznaniu i Wielkopolsce nie ma żadnego problemu z dostępem do prawnika i uzyskaniem pomocy prawnej.
– Skoro nie brakuje prawników, to dlaczego tak długo trwają sprawy w sądach?
– Jestem gorącym zwolennikiem tego, aby zwiększyć i to znacząco liczbę etatów sędziowskich, a wraz z tym etatów administracyjnych do obsługi sędziów. Wtedy być może rzeczywiście nie trzeba by czekać trzy miesiące albo i dłużej na wyznaczenie terminu rozpraw w sądzie.
– Już nikt nie mówi o tym, że zawód sędziego powinien być ukoronowaniem zawodu prawnika…
– Tak, to niespełnione marzenia pokoleń polskich prawników. Uważam, że droga do uzyskania tytułu sędziego powinna być wydłużona, być może nawet o obowiązkowe odbycie kilku aplikacji. Sędzia to nie tylko człowiek posiadający niewątpliwie bogatą wiedzę prawniczą, przewyższający wiedzą strony procesowe, ale sędzia to przede wszystkim człowiek posiadający prawdziwe doświadczenie życiowe. A to dopiero się osiąga po kilkudziesięciu latach pracy w zawodach prawniczych. Zawód sędziego powinien być ukoronowaniem tej drogi.

Sprawdź także

Etyka według Palestry

Adwokat Jacek Trela, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, wystosował pismo do prof. Andrzeja Rzeplińskiego, byłego prezesa …