Strona główna / Moja kancelaria / „To brzydkie słowo na K”

„To brzydkie słowo na K”

– „O wartości powinniśmy bić się do końca. W naszym przypadku chodzi o niezawisłość i niezależność sędziowską. Każdy biłby się, gdyby ktoś zabierał ważne dla niego wartości. Każdy też się boi. Mogę stroszyć piórka, ale to byłoby obłudne. Nie mogę zagwarantować, że nie będą trzęsły mi się ręce, ale psychicznie jestem zdeterminowany, by do końca być z ludźmi wolnymi” – mówił na spotkaniu w krakowskim klubie Pod Jaszczurami sędzia Igor Tuleya. Zatytułowano je „To brzydkie słowo na K”.

Jak powiedział Tuleya, za jedno z nich, czyli „Konstytucję”, można dostać w twarz. Zapytany, czy nie obawia się, że jego też może to spotkać, odpowiedział: – „Jestem zwykłym obywatelem, poruszam się tramwajem. Reakcje ludzi są różne. Przejawy sympatii z objawami niechęci występują wobec mnie w proporcji fifty-fifty. Natężenie tych ataków rośnie – od kilku miesięcy moi interlokutorzy mają ochotę na dłuższe pogawędki, kierują w moją stronę stek wyzwisk. One nie mają związku ze sprawami kryminalnymi, w których orzekam”.

Tuleya odniósł się też do sprawy sędziego Arkadiusza Krupy, który założył togę na symulowanej rozprawie prowadzonej na festiwalu w Kostrzynie nad Odrą i musi się teraz tłumaczyć przed rzecznikiem dyscyplinarnym. Pisaliśmy o tym w artykule „Dyscyplinarka dla sędziego za udział w festiwalu Owsiaka?”. – „Symulacje procesów są zwykłym elementem edukacji prawniczej. Przeprowadzam je w Warszawie nie tylko dla najmłodszych, ale także dla dorosłych w ramach „Nocy Muzeów”. Sam zresztą byłem na festiwalu Pol’and’Rock i nie ma do czego się przyczepić” – powiedział Igor Tuleya. Jednak wydaje się, że rzecznik dyscyplinarny jest odmiennego zdania…

Źródło: wyborcza.pl

Sprawdź także

Polskość i pseudopolskość

Polska inteligencja zbyt łatwo oddaje pole w dyskusji o patriotyzmie i istocie polskości. Z jakiegoś …