Finansowanie pomostowe
Strona główna / Relacje z sądów - aktualności / To była zbrodnia żonobójstwa

To była zbrodnia żonobójstwa

Sędziowie Maria Kostecka ( sprawozdawca) i Alina Siatecka oraz ławnicy Elżbieta Heleniak, Danuta Kałasz i Małgorzata Tomaszewska na 14 lat więzienia skazali Józefa S. za żonobójstwo.

Werdyktem tym trybunał potwierdził stanowisko oskarżyciela publicznego, który przez cały proces dowodził, że Józef S. zadając żonie bardzo bolesne i dotkliwe ciosy, m.in. jak stwierdziła biegła patolog – musiał skakać po jej klatce piersiowej – zabił ją, a przynajmniej godził się z jej śmiercią ponieważ musiał wiedzieć, że siła i zakres zadanych obrażeń muszą łączyć się ze śmiercią żony. Według polskiego prawa takie działanie ( z założeniem, że coś się stanie) czyli ze skutkiem ewentualnym, jest tożsame z zabójstwem. O złej woli Józefa S. , zdaniem prokuratury, dowodzi fakt, że posprzątał po zabójstwie ( doszło do niego 19 kwietnia 2009 roku w Trzciance) całe mieszkanie, a kij od mopa, którym bił żonę wyrzucił na śmietnik. Dopiero potem zawiadomił syna, że jego matka jest martwa.
Wezwane pogotowie pomimo iż nie wyczuwało tętna, przez dwadzieścia minut reanimowało kobietę, ale życia jej nie przywrócono. Te okoliczności wskazują, że jest to klasyczny przykład- dowodził oskarżyciel publiczny- zabójstwa z zamiarem ewentualnym ( dolus ewentualis) ? i zażądał 25 lat pozbawienia wolności.
Obrońca oskarżonego, adwokat Eugeniusz Michałek przytoczył rzymską sentencję, którą u progu domu w starożytnym Rzymie, pannę młodą witał jej przyszły mąż. Ona odpowiadała mu formułą: Ubi tu Caius, ibi ego Caia – gdzie ty Gajusz, tam ja Gaja. – Jakiż to krąg ? zatoczył Józef S. – retorycznie pytał adwokat, który od formuły małżeńskiej miłości, po latach trafił przed sad, oskarżony o zabójstwo swojej Cai? W czasie mowy końcowej obrońca wykazywał, że w tym przypadku nie ma mowy o zabójstwie. Ponieważ zabójstwo – każde – musi mieć jakikolwiek motyw. Zabójca chce zabić. Czy Józef S. chciał zabić swoją żonę? Zdaniem E. Michałka, nie i prokuratura tego nie udowodniła. Doprowadził on do sytuacji, że biegły Krzysztof Kordel prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, biegły patolog, musiał przyznać, że jego koleżanka z Piły, która wykonała sekcję, w niektórych tezach pomyliła się. Nie było tak, jak wynika z jej opinii, że żona Józefa S. zmarła natychmiast po doznaniu pewnych urazów. Na dobra sprawę nie ustalono godziny zgonu, a ten podawany przez biegłych jest bardzo wątpliwy. Nie wykazano motywu dla którego Józef S. chciałby zabić żonę. E. Michałek poza wątpliwościami natury medycznej wskazywał także , że nie do końca precyzyjna jest opinia psychologiczna. W konkluzji stwierdził, że w sytuacji, gdy jest tyle poważnych, nierozstrzygniętych wątpliwości, nie można skazać jego klienta za zabójstwo.
Sąd, który co prawda rozważał przyjęcie innej kwalifikacji, to znaczy nieumyślnego spowodowania śmierci w wyniku pobicia, po naradzie stwierdził, że sąd przekonały argumenty prokuratora. Kara o jaką wnosił oskarżyciel publiczny ( 25 lat) była co prawda za surowa ? stwierdził sąd, ale podzielił jego argumenty co do faktów, odrzucając ustalenia obrony. Sąd okręgowy wymierzył karę 14 lat więzienia, która jest adekwatna do tego co zrobił Józef S., dopuszczając się zbrodni żonobójstwa i co jest wyrazem społecznych oczekiwań co do kary.
Wyrok nie jest prawomocny.

Sprawdź także

Sędziowie pozwali S. Piotrowicza

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf i sędzia Krzysztof Rączka złożyli pozew przeciwko posłowi Prawa …