Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Szczypta soli / Kynologia prezydencka

Kynologia prezydencka

Był rok 1980 i cały Naród, sorry, Suweren, głośno się zastanawiał: wejdą, nie wejdą, wejdą, nie wejdą…”. Nie weszli. Minęło 40 lat i znowu wszyscy jak mantrę powtarzali „odbędą się, nie odbędą się, odbędą się, nie odbędą”. I odbyły się (wybory prezydenckie oczywiście) to że z pogwałceniem Konstytucji RP, nikogo raczej nie obchodzi, tak samo jak przed wojną gdy demokratyczną Konstytucję Marcową zamieniono na Faszystowską Kwietniową. Wybory prezydenckie zresztą obecnej władzy zdają się potrzebne jak psu na budę. W niedzielę 12 lipca znowu staniemy przed wyborem, które zło wybrać? Mniejsze, czy większe.
A propos psa, to wciąż niedoceniany Melchior Wańkowicz, choć niektórzy twierdzą, że powiedzonko wydumał Stanisław Cat -Mackiewicz, widząc jak wielką estymą Polacy darzą prezydenta Najjaśniejszej, skwitował dwudziestolecie międzywojenne krótko: pierwszego prezydenta zastrzelili jak psa, drugiego przegnali jak psa, trzeci służył jak pies.
Idąc tym tokiem myślenia jacy byli prezydenci Naszej Ukochanej Ojczyzny i tej Przejściowej, i Ludowej i znowu Demokratycznej. Podobno Polacy kochają zwierzęta, zwłaszcza psy, toteż nic dziwnego, że tysiące czworonogów jest co roku przywiązywana w lesie do drzew w czasie letniej kanikuły, aby w spokoju zdechły, gdy ich Państwo bawią na wywczasach. A więc…..
Czwartym prezydentem miał być brytan broniący jedynego wówczas słusznego ustroju, a okazał się bezrozumnym psem Baskerwillów, po zwąchaniu burżuja;

piąty, szósty, siódmy i ósmy zamienili się w zdziczałą sforę, która słuchała tylko jednego pana mówiącego cyrylicą;
dziewiąty chciał być psem pasterskim,ale okazał się tchórzliwym ratlerkiem;
dziesiąty prezydent pomimo iż układali go najlepsi treserzy, w najmniej odpowiednim momencie podnosił w salonie nogę i znaczył teren; niczego nie pojmując i szczekając na wszystkich, w tym nawet na swojego pana;
jedenasty prezydent, tak dobrze wcielił się w rolę owczarka niemieckiego, że nawet wybaczono mu zakażenie wirusem choroby filipińskiej i dwukrotnie zamieszkał w Narodowej Budzie;
dwunasty prezydent chciał być eleganckim chartem, a okazał się spanielem o charakterze teriera, dlatego wygnano go z budy, gdzie zasiadł
trzynasty prezydent, ten od razu pokazał, jak każdy pudelek, że jest do dyspozycji tylko swojego pana i jego kolegów, wszystkich innych bez litości kąsając.
Ci, którzy spostrzegli,że nie wymieniłem psów, sorry, prezydentów na londyńskim wygnaniu, oświadczam, że psów kanapowych nie uważam za psy i tym samym prezydentów.

Sprawdź także

Czas komorniczych żniw

Po okresie zawieszenia działalności z powodu epidemii, sądy wracają do pracy, a wraz z nimi…komornicy. …