Finansowanie pomostowe
Strona główna / Aktualności / TVP wygrała z telewidzem

TVP wygrała z telewidzem

Sędzia warszawskiego Sąd Okręgowy Krzysztof Świderski uznał, że TVP nie naruszyła godności Waldemara Sadowskiego. Proces w tej sprawie toczył się od września 2017 roku.

Wyrok jest nieprawomocny. Sadowski – prawnik i przedsiębiorca – jeszcze przed wydaniem orzeczenia zapowiedział, że skorzysta ze wszystkich możliwości prawnych, włącznie ze skargą do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Sądu nie przekonały przedstawione przez Sadowskiego przykłady materiałów przedstawionych w „Wiadomościach” TVP. Jeden z nich dotyczył Pawła Adamowicza. – „31 października 2016 r. w materiale „Gdańsk zaprasza imigrantów” manipulowały informacjami o uchodźcach i szkalowały prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. To był patchwork fałszywych informacji, to nie miało nic wspólnego z dziennikarstwem” – mówił Sadowski.

Przekonywał sąd, że TVP, a przede wszystkim „Wiadomości”, naruszają godność Polaków poprzez manipulowanie informacjami. Sadowski domagał się, by TVP opublikowała na swój koszt oświadczenie, w którym miała przeprosić Polaków „za naruszenie ich godności, a tym samym wolności, poprzez manipulowanie informacjami w programach informacyjnych TVP”.

Waldemar Sadowski pozwał Telewizję Polską za „masową manipulację informacją i naruszanie godności obywatela”, ale sąd oddalił teraz jego pozew. – Dla kogoś, kto wie co się działo w III Rzeszy i komunizmie, to groteska – ocenił decyzję wymiaru sprawiedliwości mężczyzna.

Decyzja o oddaleniu pozwu zapadła w Sądzie Okręgowym w Warszawie. W uzasadnieniu decyzji podkreślono, że godność Sadowskiego „nie została naruszona, ponieważ nie pojawił się on osobiście w żadnych materiale publikowanym na antenie stacji”.

– Powód miał wykazać, że doszło do naruszenia jego dóbr osobistych, ale w ocenie sądu takich okoliczności nie wykazał. Powód występował w imieniu innych obywateli, ale według sądu nie miał legitymacji do tego. Poza tym do pozwu nie zostały załączone żadne materiały, które wykazywałyby, że zostały naruszone jego dobra osobiste – cytuje sędziego Krzysztofa Świderskiego onet.pl.

Sadowski przedstawił kilka konkretnych artykułów prasowych i wskazał kilkunastu świadków, ale nie zmieniło to decyzji sądu.
TVP chce od niego 100 tys. zł

– Nie rozumiem tego – mówi w rozmowie z onet.pl załamany pan Waldemar. Jak sam podkreśla, nie jest zaskoczony wyrokiem. Jego zdaniem, system sądownictwa w Polsce nie jest już niezależny.
– Obecnie spoczywa on na odwadze i charakterze poszczególnych sędziów – tłumaczy. – Jak dziś usłyszałem orzeczenie, poczułem się jak w świecie Orwella. To jest coś tak groteskowego, z punktu widzenia kogoś, kto czytał jego „Rok 1984”, zna prawa człowieka i obywatela oraz wie, co się działo w III Rzeszy czy komunizmie. To jest to absurdalny wyrok, zwłaszcza z tym uzasadnieniem, które w ogóle pominęło Konstytucję. Nie mogę uznać, że to jest normalny wyrok w państwie demokratycznym. Mogę się odwołać i zamierzam to zrobić – zapowiada.

W odpowiedzi na zarzuty ze strony Sadowskiego, Telewizja Polska również zapowiedziała proces. Ich zdaniem mężczyzna oczernił stację w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” i dlatego żądają od niego 100 tys. zł zadośćuczynienia, wpłaconego na organizację charytatywną Caritas.

Źródło: Onet; wyborcza.pl

 

Sprawdź także

Szef NIK sam odchodzi

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski złożył w poniedziałek rezygnację. W oświadczeniu zamieszczonym na stronie …