Strona główna / Temida w Polsce, Europie i na Świecie / Dudów lekcja praworządności

Dudów lekcja praworządności

Andrzej Duda usłyszał w Watykanie to, co mógłby mu powiedzieć sam Jan Paweł II: że w praworządnym państwie najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola. Papież z Polski pisał tak w jednej ze swoich encyklik. A Dudzie przypomniał te słowa nad grobem JP2 abp Jan Romeo Pawłowski.
Prezydent Andrzej Duda wraz z żoną i współpracownikami pojechali do Rzymu na 40-lecie wyboru papieża Jana Pawła II. Polska delegacja została przyjęta na audiencji przez papieża Franciszka i wzięła udział w mszy przy grobie papieża z Polski.
Rozmowa Franciszka z Dudą w cztery oczy trwała pół godziny. Jak relacjonował później prezydent, dotyczyła Polski, Unii Europejskiej, rodziny i św. Jana Pawła II. Franciszek miał – zgodnie z tą relacją – chwalić polskie władze między innymi za program 500+ oraz pytać Dudę o to, jak postrzega przyszłość Europy i szanse, by Unia Europejska wyszła z wszystkich kryzysów, w których jest pogrążona. Przywódca kraju znanego z przegrywania na unijnej arenie 27 do 1 odpowiedział papieżowi zupełnie poważnie, że Unia z kryzysów wyjdzie, „ale jest konieczna zmiana sposobu myślenia” i „należy wrócić do wartości, z których Unia Europejska wyrosła”. Jak konkretnie chciałby odbudowywać europejską wspólnotę – mając jednocześnie na karku spór z Komisją Europejską o stan praworządności we własnym kraju – nie wiadomo.
Zmiana wolności w samowolę
Hierarchowie Kościoła zadbali jednak o to, by wizyta polskiego prezydenta nie była jedynie kurtuazyjna. Chcieli mu coś przekazać. Andrzej Duda, który firmuje ustrojową demolkę w wykonaniu ekipy Prawa i Sprawiedliwości, usłyszał w Watykanie to, co mógłby mu powiedzieć sam Jan Paweł II. W encyklice „Centessimus annus” z 1991 roku papież pisał przecież, że w praworządnym państwie najwyższą władzę ma prawo, a nie samowola ludzi.
Słowa Jana Pawła II przypomniał Dudzie abp Jan Romeo Pawłowski w homilii podczas mszy przy grobie świętego papieża. Dla Dudy to mniej więcej taki sam przekaz sam, jakby ktoś na jego oczach na pomnik Jana Pawła II założył koszulkę z napisem „Konstytucja” .Arcybiskup Pawłowski zaznaczał, że papież stał się swoistym rekwizytem, a nikt go nie czyta i wszyscy przestali go rozumieć.
Według reporterki „Faktów” TVN Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, która nagłośniła homilię hierarcha podkreślał, że „nie wolno wolności zamieniać w samowolę” i że „nie wolno lekkomyślnie niszczyć tego, co udało się osiągnąć, bo będzie bardzo trudno to wszystko odbudować”.

Hierarchowie o działaniu PiS
To nie pierwszy głos w Kościele, który można odbierać jako krytyczny wobec politycznej praktyki rządów PiS. W maju przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki mówił na krakowskiej Skałce w obecności Andrzeja Dudy, że Kościół popiera koncepcję państwa prawnego. Przestrzegał przed lekceważeniem formalnych reguł i stosowaniem zasady „cel uświęca środki”, bo trzeba za to zawsze „zapłacić sporą cenę, jaką jest osłabienie poszanowania dla instytucji państwa i stanowionych praw”. W lipcu, podczas mszy w warszawskiej archikatedrze św. Jana z okazji 550. rocznicy polskiego parlamentaryzmu przekonywał, że trójpodział władzy ma chronić przed pokusami samowoli oraz poszerzania zakresu posiadanej władzy i powiększania możliwości swojej dominacji. Cytował encyklikę Jana XXIII „Pacem in terris”: „jeśli sprawujący władzę ustanawiają niesprawiedliwe prawa lub podejmują działania sprzeczne z porządkiem moralnym, to rozporządzenia te nie obowiązują w sumieniu. Wtedy władza przestaje być władzą, a zaczyna się bezprawie”.
Rok temu prymas Wojciech Polak w Częstochowie w jubileusz 300-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej mówił, że „mamy szanować ład konstytucyjny, który jest gwarantem naszego bycia razem i współistnienia, a nie nadwyrężać go czy wręcz omijać”, a kardynał Kazimierz Nycz na mszy z okazji jubileuszu 100-lecia Sądu Najwyższego modlił się i błagał, „żeby nic złego się nie stało, żeby nie został zachwiany i osłabiony żaden fundament w tym, co nazywamy trójpodziałem władzy, co nazywamy służbą na rzecz państwa, a przede wszystkim służbą na rzecz każdego człowieka”.
Brzmi to wszystko dramatycznie. Na razie jednak i prezydent, i ekipa rządząca w ogóle, stawiają się w Kościołach – a nawet u boku papieża – przy każdej okazji. A Kościół na to pozwala.

Źródło: portal interia.pl

Sprawdź także

O winie decyduje PiS

Ministerstwo Sprawiedliwości nie planuje zmian prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową z 2016 r. …