Najnowsze informacje
Finansowanie pomostowe
Strona główna / Temat Tygodnia / Więcej „pospolitości”

Więcej „pospolitości”

Po raz pierwszy od kilku lat idea łącząca, odwołująca się do jedności narodowej i społecznej, odniosła widoczny sukces. Na razie w USA, ale polscy obywatele też wydają się nią być coraz bardziej zainteresowani. Warto o tym pomyśleć 11 listopada, gdy będziemy obchodzili tak ważne dla nas wszystkich Święto Niepodległości.

Z pewnością jest to trudny moment na jakiekolwiek porozumienie. Zbyt silne są podziały i animozje, zbyt duży wpływ na rzeczywistość w kraju mają nurty stawiające na konflikt, napuszczające na siebie różne grupy społeczne i środowiska zawodowe. Starające się zarządzać poprzez groźby, nadużywanie prawa i służb państwowych, a czasami wręcz stosujące szantaż polityczny, jak choćby zapowiedź sankcji materialnych wobec „nieprawomyślnych” wyższych uczelni.

Jednak nawet w tym stanie społecznego rozedrgania i napiętych emocji – wzmacnianych dodatkowo sytuacją związaną z pandemią, rozszerzającym się lockdownem i protestami wobec wyroku TK ws. aborcji – coraz liczniej pojawiają się głosy nawołujące do szukania jakiegoś minimalnego nawet konsensusu, porozumienia, które uchroniłoby państwo od grożącej nam katastrofy zdrowotnej, społecznej czy gospodarczej.

Głosy upominające się o rozsądek i umiarkowanie, współpracę (także międzynarodową) na rzecz dobra wspólnego są na razie nieśmiałe, pojedyncze. Pochodzą z różnych środowisk i ugrupowań politycznych. Możemy je odnaleźć również w szeregach obozu rządzącego, w środowisku związanym z Kościołem, a nawet wśród członków organizacji powszechnie uważanych za skrajne. Można odnieść wrażenie, że coraz więcej osób widzi zagrożenie dla obywateli i państwa, ale wciąż obawia się dominującej w przestrzeni publicznej narracji i oskarżeń o „zdradę”. Dlatego nie będę tu nikogo wymieniał imiennie.

Może z jednym wyjątkiem. Otóż stałem się niedawno adresatem jednego z apeli o działanie na rzecz „pokoju społecznego”. Klub Inteligencji Katolickiej w Warszawie zwrócił się do Prezydenta Rzeczypospolitej i Rzecznika Praw Obywatelskich, aby jako „instytucje obdarzone konstytucyjnym autorytetem” podjęły się roli „gospodarzy procesu ugodowego (…) i poprowadzenia dialogu, z udziałem wszystkich zainteresowanych stron, nad moralnie najlepszym i społecznie akceptowalnym kształtem prawa w zakresie aborcji”.

Uważam, że nikt i nigdy w naszym kraju nie powinien rezygnować z budowania jedności Polaków. Nie jednomyślności, nie jakiejś sztucznej zgody czy odwracania wzroku od realnego konfliktu interesów – ale jedności rozumianej jako świadomość budowania tej samej wspólnoty politycznej, kulturowej i społecznej. To właśnie wspólnota obywateli RP pozwoliła nam na nowo tworzyć własną przyszłość począwszy od 1918 r. W tej wspólnocie zawsze powinna istnieć gotowość do rozmowy, do porozumienia, do kompromisu w imię wspólnego dobra, jakim jest Rzeczpospolita.

Dlatego moja odpowiedź na wezwanie warszawskiego KIK i wszelkie tego typu apele jest oczywista: całą swoją dobrą wolą i kompetencją chcę służyć dialogowi. Od początku wyrażałem krytyczne stanowisko wobec orzeczenia TK ws. aborcji, podkreślając, że tak ważne zagadnienie nie powinno być w ogóle przedmiotem rozstrzygania tej instytucji. Tego typu sprawy wymagają debaty społecznej. Mogłaby ona polegać na pogłębionej dyskusji z udziałem naukowców, ekspertów, prawników, bioetyków i grupy stu obywateli, reprezentujących cały przekrój społeczeństwa i wybieranych przez specjalnie powołaną do tego firmę badawczą. Nawiązałem w ten sposób do idei tzw. panelu obywatelskiego, wypróbowanego już np. w Irlandii.

Kto wie, może obecny kryzys jest w ogóle szansą na odbudowanie choćby minimalnie lepszej komunikacji społecznej i politycznej w kraju. Chodzi o to, żeby działanie demokracji nie przejawiało się tylko od wyborów do wyborów, a w międzyczasie mogło dochodzić do łamania praworządności czy lekceważenia społecznych protestów. Każdy poważny konflikt społeczny powinien być rozwiązywany na bieżąco, z poszanowaniem reguł dialogu i demokracji oraz podmiotową rolą różnych grup społecznych i zawodowych. Do tego zaś potrzebna jest odbudowa autorytetu i znaczenia wielu instytucji pośredniczących między władzą i obywatelami. Jak można to zrobić? Choćby na początek można zastanowić się nad stworzeniem panelu obywatelskiego ws. dopuszczalności legalnej aborcji, można doprowadzić do przywrócenia roli Rady Dialogu Społecznego, a także wybrać na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich osobę z poparciem organizacji społecznych i pozarządowych.

Przykład USA daje wiele do myślenia. Każda epoka ma swój schyłek – także epoka, w której idea dzielenia i konfliktowania obywateli dominuje nad ideą ich jednoczenia i współpracy. Szczególnie jeśli trzeba rozwiązywać poważne spory społeczne oraz zmagać się każdego dnia z potężnym kryzysem zagrażającym życiu i zdrowiu obywateli.

Innymi słowy, musimy zrobić wszystko, aby Rzeczpospolita była bardziej „pospolita”. Aby była nie tylko szczęśliwie niepodległa, ale również potrafiła na co dzień dobrze służyć wszystkim, podkreślam – wszystkim jej Obywatelom.

dr hab. Adam Bodnar

Sprawdź także

Cała Polska wrze

Od czwartku przez całą Polskę przelewa się fala protestów po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie …