Sąd nie ogłosił wyroku w sprawie Władysława Szwaka z Błot Wielkich. Wyrok miał zapaść miesiąc temu, ale Sąd Okręgowy w Poznaniu ( rozpatrujący apelacje od wyroku Sądu Rejonowego w Szamotułach) postanowił rozpatrzyć wniosek obrony i ustalić do kogo należały ?zarekwirowane? na mocy wyroku sądu pierwszej instancji, przez Skarb Państwa, rolnikowi zwierzęta. Nie udało się, bo w środę 27 kwietnia W. Szwak odmówił składania wyjaśnień. 5 listopada e ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Szamotułach uznał go winnym znęcania sie nad zwierzętami. Nie wymierzył mu jednak kary. Zdecydował jednie o odebraniu zwierząt, które były w najgorszym stanie – ?zarekwirowano? mu osiem krów i jednego konia.
Od wyroku odwołali się obrońca i prokurator oraz oskarżyciel posiłkowy. Prokurator domagał się dla rolnika wymierzenia kary 3 miesięcy pozbawienia wolności ( z zawieszeniem na 2 lata). Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt w Trzciance – apelował do sądu, by nie zwracać oskarżonemu zwierząt. – To jedyny ratunek dla nich. Lekarz, który badał te zwierzęta, stwierdził wychudzenie i zagłodzenie. Dodał, że rok wcześniej rolnik znęcał się nad psami, a świnie z jego hodowli, musiały schodzić po schodach ( trzymano je na pietrze) , aby napić się wody. Obrońca oskarżonego, adwokat Małgorzata Heller Kaczmarska dowodziła, że W. Szwak jest biednym rolnikiem a takich jak on gospodarzy, nie potrafiących sprostać warunkom hodowli – bo na nic ich nie stać – jest więcej.
Ta sytuacja, tłumczyła adwokat, jest wynikiem tego, że rolnik musiał walczyć o dzieci, które chciał mu odebrać sąd i dlatego, być może,nie starał się jak trzeba o zwierzęta, ale na pewno nie chciał się nad nimi znęcać ? a tylko wtedy można by go ukarać. Jego zachowanie wynika z takiej a nie innej konstrukcji psycho-fizycznej – dodała M. Heller Kaczmarska. – Temu człwiekowi trzeba pomagać, a nie karać, bo na karę nie zasłużył- powiedziała na zakończenie.
Sąd po wysłuchaniu stron zdecydował, że nim ogłosi wyrok, wystąpi do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, by ustalić, czy oskarżony jest właścicielem odebranych mu zwierząt. Sam zainteresowany to kwestionuje, gdyż twierdzi, że pożyczał pieniądze na paszę dla krów, i ich rzeczywistymi właścicielami są ci, którym miał oddać pieniądze. Kwestia własności zarekwirowanych zwierząt jest o tyle istotna, że ich właściciel musi zapłacić za czas opieki nad tymi stworami. W. Szwakowi krowy i konia odebrano rok temu.

