Piątek 18 maja 2012 roku,godzina 12. Poznań, ulica Głogowska 144.Tutaj ma siedzibę kancelaria notarialna, w której komornik sądowy Michał Redelbach przeprowadzi drugą licytację ruchomości, czyli wyposażenia kancelarii. Informację o licytacji dwukrotnie zamieszczono w lokalnej prasie. Pierwsza nie doszła do skutku, bo nie było chętnych. W piątek o godzinie 11.50 zjawiła się pani zainteresowana kupnem wyposażenia. Kobieta ogląda wyposażenie. Krzesła, sofy, biurka, stoły, komody, szafę, dobrej jakości xero i telefon z faxem. Punktualnie o godzinie 12 zjawia się komornik. Jego pracownik sporządza protokół. Kobieta jest chętna kupić wszystko,ale pod warunkiem wystawienia faktury VAT.
Na miejscu nie ma notariusza dłużnika, którego wierzycielem jest bank. Okazuje się, że wystawiony na licytację sprzęt został kupiony nie dla firmy dłużnika, ale dla osoby fizycznej. W tej sytuacji wystawienie faktury VAT jest niemożliwe. Kobieta rezygnuje z zakupu. Gdyby doszło do licytacji kupiłaby wszystko według cen komornika, bo nie miała żadnej konkurencji. Do transakcji jednak nie doszło.
Godzina 12.12 licytacja dobiega końca. Druga licytacja ruchomości także okazała się niemożliwa. Komornik grzecznie prosi o opuszczenie siedziby kancelarii niedoszłej licytantki i obserwatora, czyli niżej podpisanego.
Sprawa licytacji wyposażenia kancelarii notariusza jest znana Poznańskiej Izbie Notarialnej, Jej rzecznik prasowy, notariusz Michał Wieczorek, informuje, że zadłużenie rejenta powstało, kiedy jeszcze nie był notariuszem. Jest to jednak sytuacja niedopuszczalna, gdyż podważa autorytet zawodu notariusza jako osoby zaufania publicznego. Toteż Rada Izby poweźmie stosowne kroki. Jakie i kiedy? Do ujawnienia tego M. Wiecozrek, jak oświadczył, nie został upoważniony.

