Prezydent Duda odrzuca konstytucyjnie usankcjonowany wynik „bitwy o krzesła”. Czy to zapowiedź recydywy?
Pan prezydent Andrzej Duda pod pretekstem perspektywy objęcia za półtora roku przez Polskę prezydencji Unii Europejskiej uznał za stosowne wedrzeć się przy pomocy ustawy swojego projektu w obszar, zastrzeżony dotychczas dla Rady Ministrów i jej prezesa. W swoim nagłym, dziwacznym orędziu zapowiedział wysłanie do Sejmu projektu ustawy, która ma zmusić premiera do konsultowania z prezydentem nie tylko głównych linii relacji Polska-UE, lecz także – może o to właśnie chodzi – decyzji personalnych.
W ten sposób prezydent z premedytacją planuje odstąpić od nakreślonych przed blisko 15 laty przez Trybunał Konstytucyjny linii rozgraniczenia między kompetencjami głowy państwa i szefa rządu, których konflikt w 2008 roku kulminował w tzw. bitwie o krzesło. Starli się wtedy prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk.
Czy Andrzej Duda, ówczesny minister w kancelarii prezydenta, chciałby ewentualnego przyszłego premiera – prawdopodobnie Donalda Tuska – w ten sposób zdominować? Jeśli tak, to musi zlekceważyć, a właściwie odrzucić postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z 2009 roku, które koniecznie należy przypomnieć.
Więcej na monitorkonstytucyjny.ue

