Sędzia TK Krystyna Pawłowicz wezwała na rozprawę przed TK szefa Kancelarii Sejmu i komendanta Straży Marszałkowskiej. Mieli się tłumaczyć z niedopuszczenia do obrad Sejmu Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, ale uznali wezwanie za bezpodstawne.
- Jest to skandaliczne postępowanie, mające na celu obstrukcję i przedłużenie, a nawet uniemożliwienie postępowania przed Trybunałem, dochodzenia prawdy i oceny zgodności z prawem działań, które podejmowane były w Sejmie – powiedziała na początku rozprawy Krystyna Pawłowicz, była posłanka PiS, a obecnie sędzia TK i przewodnicząca pięcioosobowego składu Trybunału.
- Szef Kancelarii Sejmu Jacek Cichocki i komendant Straży Marszałkowskiej Michał Sadoń zostali wezwani w sprawie dotyczącej „arbitralnego pozbawienia prawa do wykonywania mandatów poselskich” Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Tak przedstawił ją prezydent Andrzej Duda, który od lutego skarży w Trybunale ustawy przyjmowane bez udziału skazanych polityków PiS. W środę Trybunał zajmuje się pierwszym jego wnioskiem – dotyczy on nowelizacji ustawy o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju oraz Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce. Duda chce, by TK uznał ustawę za niekonstytucyjną w całości z powodu naruszenia trybu uchwalania ustaw i przyjęcia jej przez Sejm w niewłaściwym składzie.
Duda o „arbitralnym pozbawieniu mandatu posła”
„Posłowie nie mogą wykonywać swoich uprawnień poselskich, a Sejm nie posiada konstytucyjnego składu” – uzasadnił zarzut niekonstytucyjności ustawy prezydent. „Arbitralne pozbawienie mandatu posła uniemożliwia mu reprezentowanie Narodu i sprawowanie władzy w jego imieniu” – dodał o Kamińskim i Wąsiku, byłym posłom PiS i szefom służb za rządów tej partii.
W grudniu sąd prawomocnie skazał Kamińskiego i Wąsika na kary dwóch lat więzienia za przekroczenie uprawnień przy aferze gruntowej. W styczniu spędzili prawie dwa tygodnie w zakładach karnych, aż ułaskawił ich Andrzej Duda. Prezydent zrobił to już raz w tej sprawie w 2015 r., ale miało to miejsce przed prawomocnym wyrokiem i Sąd Najwyższy orzekł, że nie wywołało to skutków prawnych.
Skazanie prawomocnym wyrokiem na więzienie – zgodnie z konstytucją – oznacza utratę prawa wybieralności. A gdy traci się to prawo – mówi kodeks wyborczy – następuje wygaśnięcie mandatu. Dlatego marszałek Sejmu Szymon Hołownia nie dopuścił Kamińskiego i Wąsika do obrad.
Duda uważa jednak, że Kamiński i Wąsik zostali skutecznie ułaskawieni w 2015 r., nie utracili mandatów, a prawa do ich wykonywania pozbawiły ich działania Hołowni. „Podstawowym prawem i obowiązkiem posła jest czynne uczestnictwo w pracach Sejmu” – napisał do TK, dodając, że Kamiński i Wąsik nie mogli uczestniczyć w pracach nad ustawą, które toczyły się pod koniec stycznia, bo wcześniej dezaktywowano ich karty do głosowania i nie mieli dostępu do pomieszczeń poselskich.
Pawłowicz: To skandaliczne zachowanie
Ustawą zaskarżoną przez prezydenta zajmuje się pięcioosobowy skład pod przewodnictwem Krystyny Pawłowicz, byłej posłanki PiS. Znaleźli się w nim jeszcze m.in. Julia Przyłębska, były poseł PiS Stanisław Piotrowicz czy prokurator krajowy za rządów PiS Bogdan Święczkowski. Ta czwórka od zmiany władzy regularnie uwzględnia różne wnioski PiS, których celem jest blokowanie działań nowej koalicji rządzącej.
Więcej na wyborcza.pl

