Europoseł Grzegorz Braun, były premier Mateusz Morawiecki i byli ministrowie z jego rządu Piotr Glińśki i Przemysław Czarnek pojawili się w kontekście antysemickim w najnowszym raporcie Departamentu Stanu USA – informuje „Rzeczpospolita”. Poseł Czarnek już zareagował. „No to jestem i będę takim zagrożeniem” – napisał.
Co roku amerykański Departamentu Stanu przygotowuje raport na temat stanu wolności religijnej. W najnowszym raporcie dotyczącym Polski wspomniano m.in. o incydencie z udziałem ówczesnego posła, a dziś europosła Konfederacji Grzegorza Brauna.
Do bulwersującego zdarzenia doszło 12 grudnia ub. roku w holu głównym Sejmu, gdzie odbywała się uroczystość zapalenia menory z okazji żydowskiego święta Chanuka. Grzegorz Braun chwycił proszkową gaśnicę i ugasił nią chanukowe świece. O ataku zrobiło się głośno na całym świecie.
Ale nie tylko o tej sprawie wspomniano w raporcie Departamentu Stanu USA. Autorzy piszą również o byłym premierze Mateuszu Morawieckim, który krytykował badaczkę Holocaustu prof. Barbarę Engelking za „wywiad w TVN24 na temat skali pomocy udzielanej Żydom przez Polaków podczas II wojny światowej” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.
W tym samym kontekście w raporcie występuje też Przemysław Czarnek. Były minister edukacji już zareagował na to, że został wpisany na listę Departamentu Stanu USA. Lubelski poseł PiS w komentarzu na portalu X zaznaczył, że bronił dobrego imienia Polski „przed haniebnymi atakami takich osób jak Engelking”.
„Uwaga geniusze – autorzy raportu z Dep. Stanu z USA i inni podobnie nierozumni: no to jestem i będę takim zagrożeniem. Bo Polska jest Polską i nigdy nie da się obrażać ani Engelkingom, ani im podobnym” – dodał Czarnek.
Foto: G. Braun z gaśnicą w Sejmie

