Sprawy sędziów Pawła Juszczyszyna, Igora Tuleyi czy Waldemara Żurka wszczynano intencjonalnie, podczas gdy nie było do tego obiektywnych podstaw. Zdarzało się, że prokuratorzy chcieli podejmować decyzje o zakończeniu tych postępowań, ale im na to nie pozwalano- mówi prok. Dariusz Makowski, współautor raportu PK o politycznych śledztwach za rządów PiS
Ewa Ivanova: „W wyniku dokonanej analizy uznano, że zachodzi konieczność rozpatrzenia zachowania prokuratorów pod kątem odpowiedzialności karnej” – taką konkluzję czytamy w raporcie Prokuratury Krajowej wielokrotnie. Choćby w kontekście sprawy dotyczącej zniszczenia płyty DVD z zapisem pierwotnych danych ściągniętych Pegasusem z telefonu Krzysztofa Brejzy. Podobny wniosek pada także przy sprawie związanej ze zniszczeniem płyty z zapisem z kamer wypadku byłej premier Beaty Szydło. Co takie sformułowanie oznacza?
Prok. Dariusz Makowski, naczelnik Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, współautor raportu PK o politycznych śledztwach za rządów PiS: To jedna z naszych rekomendacji. Spróbuję najpierw naświetlić jak w ogóle one powstawały i jaki miały charakter. Każdy z członków naszego zespołu przygotowywał analizę spraw, które zostały mu przydzielone. Następnie analiza była omawiana i poddawana ocenie całego zespołu. W efekcie powstawała rekomendacja.
Charakter rekomendacji zależy od oceny prawidłowości działań prokuratury w badanych postępowaniach. Jeżeli po zbadaniu danej sprawy zespół nie stwierdził poważnych czy rażących uchybień, a decyzja procesowa – o odmowie wszczęcia śledztwa, umorzeniu, czy skierowaniu aktu oskarżenia – była zasadna, to nie wydawano rekomendacji. I w ostatniej części raportu mamy spis takich postępowań z ich krótkim opisem.
Cała rozmowa na wyborcza.pl

