Wiele lat temu wygłosiłam wykład na temat bezpieczeństwa zbiorowego i prawa międzynarodowego na Uniwersytecie Karazina w Charkowie. Wśród wielu pytań studentów wyraźnie pamiętam ich obawy dotyczące tego, co się dzieje, gdy zawodzi prawo międzynarodowe, a dominuje surowa siła, szczególnie jeśli stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ dopuści się aktu agresji. Rozmawialiśmy o Karcie Narodów Zjednoczonych, prawie państwa do samoobrony, Memorandum Budapeszteńskim i o tym, co by się stało, gdyby Ukraina stała się ofiarą agresji – scenariusz, który w tamtym czasie wydawał się niewyobrażalny (kto i dlaczego miałby zaatakować Ukrainę, prawda?!). Ta wymiana zdań miała miejsce przed aneksją Krymu, w tym samym budynku, który w marcu 2022 r. został trafiony rosyjskim pociskiem na początku pełnoskalowej inwazji.
Dziś odpowiedź na te pytania urzeczywistnia się na naszych oczach: gdy łamane są podstawowe zasady prawa międzynarodowego, następuje wojna. Jednak ofiara agresji ma wybór: walczyć, korzystając z prawa do samoobrony, lub się poddać. Reszta świata również ma wybór: stanąć po stronie ofiary oraz przestrzegać międzynarodowego prawa i porządku, albo zdradzić ją, tolerując agresora, lub co gorsza, otwarcie się z nim łącząc. Słowa Zełenskiego: „Potrzebuję amunicji, a nie podwózki”, odzwierciedlają wybór, jakiego Ukraina dokonała w lutym 2022 r. Ukraina zdecydowała się przeciwstawić Rosji – państwu agresorowi, potędze nuklearnej o ogromnej powierzchni oraz ogromnych zasobach ludzkich i naturalnych. Ten wybór jest jasny i pozostał niezmienny od pierwszego dnia pełnoskalowej inwazji. W przeciwieństwie do niektórych sojuszników Ukrainy.
Więcej w języku angielskim na portalu monitorkonstytucyjny.ue
Dr Alina Cherviatsova jest współpracowniczką naukową Centrum Praw Człowieka (HRC) i koordynatorką modułu Jean Monnet Academy4UA w Instytucie Prawa Europejskiego w Gandawie (GELI), na Wydziale Prawa i Kryminologii Uniwersytetu w Gandawie.

