Z kim chlał PAD-aleć

Kazimierz Brzezicki
6 Min Read

Kolacja Andrzeja Dudy i jego najbliższych współpracowników w rzymskiej restauracji Vladimiro rzekomo była fake newsem. Za co w takim razie trzeba było dopłacić 1,2 tys. euro?

Na kwotę 1,2 tys. euro opiewa tajemniczy rachunek wystawiony wieczorem 27 marca przez restaurację Vladimiro i opłacony przez polską ambasadę. W tle dobry i zły ambasador oraz moja rzekomo antypolska postawa. No i kłamstwa. Tylko czyje?

26 marca prezydent Andrzej Duda poleciał z pożegnalną wizytą do Rzymu i Watykanu. W programie trzydniowej wizyty było spotkanie z prezydentem Sergiem Mattarellą, premierką Giorgią Meloni oraz kardynałem Pietro Parolinem (papież Franciszek przebywał wówczas w szpitalu). A jak się dowiedziałem po fakcie, była też wystawna kolacja w restauracji o nazwie Vladimiro.

Uważam, że w trzecim roku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, w obliczu potwornych rosyjskich zbrodni i wojny hybrydowej, którą Rosja toczy przeciwko Zachodowi, prezydent Rzeczypospolitej powinien unikać niestosownych dwuznaczności i od miejsc budzących skojarzenia z Władimirem Putinem powinien trzymać się z daleka. A przecież prezydent nie układa sam trasy swojej wizyty.

Ma od tego urzędników, którzy jakiś czas przed nią jadą z funkcjonariuszami ochrony sprawdzić miejsca, które oficjalnie i nieoficjalnie będzie odwiedzał prezydent, rozmawiają z protokołem dyplomatycznym i miejscowymi służbami. Chodzi o to, by zapewnić prezydentowi bezpieczeństwo i uniknąć wpadek.

Kolacja Andrzeja Dudy w restauracji Vladimiro. Kancelaria prezydenta rozpuszcza spin

Jak to możliwe, że w otoczeniu prezydenta nikomu nie zapaliło się ostrzegawcze światło na widok nazwy Vladimiro? Nie wiem, ale po 10 latach z Andrzejem Dudą, a zwłaszcza po jego ostatniej ośmiominutowej rozmowie z Donaldem Trumpem nic mnie już nie zdziwi.

Uznałem, że to nie jest temat na tekst, tylko na ironiczny wpis, który zamieściłem na X. No i się zaczęło.

Najpierw politycy PiS zaczęli z moich zastrzeżeń kpić. Że mam obsesję, że się czepiam, a Vladimiro z niczym złym się nie kojarzy. W końcu głos na X – co jest rzadkim zaszczytem – zabrał sam prezydent, oświadczając, że we Vladimiro się nie stołował, a ja zawsze kłamię.

Jednocześnie jego kancelaria rozpuściła do wspierających PiS portali spin, że kolację we Vladimiro proponował ambasador Ryszard Schnepf, chargé d’affaires ambasady w Rzymie.

Sprawa wydawała się wyjaśniona. Schnepf, jeden z najbardziej krytycznych wobec polityki PiS dyplomatów i dlatego znienawidzony przez tę partię, wysłany przez ministra Sikorskiego wbrew Dudzie na placówkę do Rzymu (skąd ściągnięto Marię Anders, córkę słynnego generała), chciał wpuścić prezydenta w maliny, a zły dziennikarz (czyli ja) i ekipa TVP, czająca się przed restauracją, mieli zdemaskować jego faux pas.

Skoro wiec państwo z prezydenckiej kancelarii wytoczyli takie działa, postanowiłem przy sprawie pogrzebać.

Mam oficjalny program wizyty Andrzeja Dudy w Rzymie z 27 marca. Czytam:

„18.45. Przyjazd do restauracji Vladimiro. UWAGA: członkowie delegacji nie biorący udziału w obiedzie w Restauracji Vladimiro mają czas do dyspozycji własnej.

18.50. Obiad Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Andrzeja Dudy i Małżonki w gronie własnym”. [pisownia oryginalna].

A pod spodem lista gości, wysokiej rangi urzędników Kancelarii Prezydenta.

Kto płacił za kolację prezydenta we Vladimiro? Tropy prowadzą do ambasady w Watykanie

Skoro kolację we Vladimiro w ramach rzekomej intrygi – którą otoczenia prezydenta, rzecz jasna, od razu przejrzało – proponował ten znienawidzony Schnepf, dlaczego wizyta prezydenta i jego „własnego grona” w tym miejscu w ogóle znalazła się w programie? No i skąd wzięła się faktura za 1,2 tys. euro?

Zdobyłem ten dokument wystawiony przez restauracje Vladimiro za „evento”, czyli tłumacząc z włoskiego – za imprezę. Z naszych informacji wynika, że 1,2 tys. euro to dopłata do uiszczonej z góry zapłaty. Okazało się bowiem, że gości na imprezie z prezydentem było więcej, niż zakładano.

Odbiorcą faktury jest polska ambasada. Adres na rachunku to Via Dei Delfini 16. Sprawa robi się jeszcze ciekawsza. Pod tym adresem nie urzęduje ambasador Schnepf. To adres drugiej polskiej ambasady w Rzymie – ambasady przy Watykanie, którą kieruje ambasador Adam Kwiatkowski, przyjaciel prezydenta i dawny szef jego gabinetu. Na liście gości prezydenta podczas kolacji we Vladimiro nazwisko Kwiatkowskiego umieszczono na samej górze.

Jak się dowiadujemy, to ambasador Kwiatkowski opiekował się prezydentem podczas wizyty we Włoszech. Andrzej Duda nie życzył sobie udziału Schnepfa, który nawet nie witał go na lotnisku. Jak więc mógł proponować prezydentowi restaurację?

Podsumowując: ambasador, który jest przyjacielem prezydenta, zapłacił za przyjęcie w restauracji Vladimiro. Prezydent jakoby nie uczestniczył w tym „evento”, bo zaprosił go tam złośliwie – żeby go skompromitować – inny ambasador, którego prezydent nie cierpi.

Czego Państwo nie rozumiecie? Mam obsesję?

Bartosz T. Wieliński

Przedruk za wyborcza.pl

Share This Article
PoPrawny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.