Sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda: Naszym celem nie jest odwet, a sanacja wymiaru sprawiedliwościW drugiej połowie kwietnia powinny zostać upublicznione założenia do ustawy regulującej m.in. status sędziów powołanych od 2018 r. Punktem wyjścia jest projekt zakładający nastąpienie skutków z mocy prawa, ale uwzględniający opinię Komisji Weneckiej. Uzdrowienie sytuacji w wymiarze sprawiedliwości powinno nastąpić jak najszybciej, przede wszystkim w interesie obywatela – mówi w rozmowie z Prawo.pl sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda, dyrektorka Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Marta Kożuchowska-Warywoda
Patrycja Rojek-Socha: Sędziowie ustawowi to metafora prawna, czy problem do pilnego rozwiązania?
sędzia Marta Kożuchowska-Warywoda: Zacznijmy od art. 178 Konstytucji, który określa, jakie są warunki niezbędne, żeby ktoś został sędzią. Co trzeba wypełnić, żeby można było mówić, że mamy sędziego, którego status i sposób powołania reguluje Konstytucja. Musi być wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, po przeprowadzeniu przed nią postępowania i powołanie przez prezydenta. KRS jest z kolei organem również umocowanym w Konstytucji. Konstytucja przesądza, jak ma wyglądać jej skład. Nowelizacja rządzącej wówczas Zjednoczonej Prawicy z grudnia 2017 r. zmieniła zasady wybierania sędziów/członków Rady – nie wybierają ich sędziowie, tylko politycy. A mówimy o jednym z podstawowych organów, jeśli chodzi o funkcjonowanie władzy sądowniczej. Zresztą trybunały międzynarodowe w swoim orzecznictwie potwierdziły, że KRS straciła swój przymiot niezależności – właśnie dlatego, że władza wykonawcza ma dominujący wpływ na jej kształt i powoływanie członków. W orzecznictwie TSUE i ETPC jest przesądzone, że KRS została nieprawidłowo ukształtowana. Ten organ, który stracił przymiot niezależności wynikający z Konstytucji, przygotowywał i procedował wnioski o powołanie sędziów. Jeśli nie mamy prawidłowego organu, który opiniuje sędziów, to w rozumieniu przepisów Konstytucji procedura jest wadliwa, uchwała jest wadliwa, a to powoduje w całości wadliwość powołania sędziego.
Sytuacja – powtarzam – wymaga uzdrowienia i nie można tego traktować jako działanie odwetowe. Nie oceniamy szczegółowo konkursu, czy ktoś był gorszym, lepszym kandydatem, czy w tym konkursie wystartowało 7 sędziów, czy jeden na jedno miejsce. Wyłącznie wskazujemy, że w procedurze była wada, wada wrodzona. To z kolei może wiązać się z ryzykiem, że w czasie dalszej pracy takiego sędziego, przy wydawaniu orzeczeń, ktoś może podnieść, że przy jego powołaniu był jeden nieprawidłowy komponent, co pozwala na kwestionowanie jego statusu. To jest główna podstawa idei sanowania tej sytuacji. Ważna z perspektywy sędziów i obywateli.
Czytaj więcej na Prawo.pl, skąd pochodzą wybrane fragmenty rozmowy

