Holocaust Tel Awiwu w Gazie

Kazimierz Brzezicki
5 Min Read

Jakie stanowisko trzeba zająć wobec ludobójstwa w Gazie? Takie, jakie wskazał twórca tego pojęcia i wielki humanista Rafał Lemkin. Na oczach całego świata giną bezbronne ofiary ludobójstwa w Strefie Gazy. Ludziom, nawet w odległych krajach, trudno się z tym pogodzić. Rząd izraelski zaprzecza ludobójstwu, a krytyków swego postępowania piętnuje jako antysemitów. Jesteśmy bezradni. Niewiele możemy zrobić. Trzeba chociaż tyle: przypomnieć, nazwać i ocenić – choćby tylko we własnej głowie – podstawowe fakty tej tragicznej historii.

Izrael zabija bez celu

Brutalny atak terrorystów Hamasu 7 października na Żydów wstrząsnął cywilizowanym światem i wypełniał definicję zbrodni przeciwko ludzkości: Żydzi byli zabijani i porywani dlatego, że są Żydami. Izrael miał oczywiste prawo do obrony i zbrojnej kontrofensywy. Nawet odwetu trudno nie uznać za uzasadniony i sprawiedliwy. Trzeba było odnaleźć przywódców Hamasu wszędzie tam, gdzie się ukrywali, czasem w podziemiach, a nawet w obiektach publicznych, wśród cywilów. W tych warunkach nie można było ich znaleźć bez ryzyka strat – tak to się nieczule nazywa – ubocznych. Powodowanie tych strat z pewnością – na początku ofensywy – nie było celem działań zbrojnych. I pomimo dużej liczby ofiar „ubocznych” działania wojskowe Izraela były na ogół rozumiane i akceptowane przez społeczność międzynarodową.

Jednak z upływem czasu stało się jasne dla wszystkich, że nie ma żadnego przyzwoitego celu, który mógłby uzasadniać rozszerzenie działań zbrojnych w Gazie. Nie ma żadnego celu, który uzasadniałby kontynuowanie operacji wojskowej przy ryzyku utraty życia ciągle przetrzymywanych przez zbrodniczy Hamas zakładników i ryzyku utraty życia wielu osób w żaden sposób niezaangażowanych w konflikt. Stosowanie bezwzględnej siły jest dziś absolutnie nieproporcjonalne do zagrożenia, a nieudzielanie pomocy głodującym dzieciom wypełnia znamiona ludobójstwa.

Zbrodnie wojenne Izraela

Ze względu na historyczne zaszłości, tragiczny los Żydów w czasie okupacji hitlerowskiej i ohydny antysemityzm w wielu społeczeństwach – u postronnych obserwatorów panuje zrozumiała obawa przed krytykowaniem tego, co państwo Izrael dziś robi. Tym bardziej trzeba przypominać, że izraelskie elity, autorytety polityczne i społeczne wcale nie popierają tego postępowania.

Wystarczy zacytować Ehuda Olmerta, byłego premiera Izraela (2006–09), który publicznie potępił swojego następcę Beniamina Netanjahu i wojnę, którą ten prowadzi w Strefie Gazy. W artykule dla znanego dziennika „Haarec” zatytułowanym „Dość tego. Izrael popełnia zbrodnie wojenne” z czerwca br. Olmert nazwał obecny rząd swego kraju „przestępczą bandą”. Napisał: „To, co teraz robimy w Strefie Gazy, to wojna niszczycielska: bezpardonowe, nieograniczone, okrutne i zbrodnicze zabijanie cywilów. Nie robimy tego, bo utraciliśmy kontrolę nad jakimś konkretnym sektorem, nie z powodu nieproporcjonalnego wybuchu gniewu żołnierzy z jakiejś jednostki. Jest to raczej wynik polityki rządu – świadomie, nikczemnie, złośliwie i nieodpowiedzialnie dyktowanej. Tak, Izrael popełnia zbrodnie wojenne”.

Parę dni temu głos zabrała Tirzah Leibovitz z izraelskiej organizacji Lekarze na rzecz Praw Człowieka (PHRI), która opublikowała raport opisujący – cytuję – „celowe i systematyczne niszczenie systemu opieki zdrowotnej w Strefie Gazy”. I głos swój spuentowała tak: „Jedna z mych najgorszych obaw to zachować milczenie, kiedy dzieją się niegodziwości i okrucieństwa. Trzeba je dokumentować i o nich mówić. Czujemy, że to jest właściwa droga, by wykorzenić okrucieństwo”.

Czym jest „ludobójstwo”

Nie chodzi mi dziś o objaśnianie terminów prawnych, ale o tę właśnie wrażliwość, którą tak prosto i przekonująco wyraża Tirzah Leibovitz.

Przypomnijmy jednak, jak narodziło się prawnicze pojęcie „ludobójstwa”. Nasz wielki rodak Rafał Lemkin (1900–59) – jeszcze zanim napisał książkę „Rządy państw Osi w okupowanej Europie” – jako młody człowiek i licealista szczególnie przeżywał informacje o rzezi Ormian podczas pierwszej wojny światowej. Uważał, że skoro cywilizowane państwa karzą obywateli za przestępstwa przeciwko godności, integralności fizycznej i życiu jednostki, to te same przestępstwa na skalę masową popełniane w imię państwa przez jego organy tym bardziej nie powinny uchodzić bezkarnie. Było to odważne i innowacyjne podejście, wynikające z wrażliwości moralnej.

Wszystko w tej sprawie już powiedziano. Obraz krzywdy bezbronnych dzieci w Gazie można zamazywać argumentem o zagrożeniu egzystencjalnym Żydów. Nam, oddalonym od ludobójstwa o dziesiątki lat albo tysiące kilometrów, grozi tylko zobojętnienie na okrucieństwo, zanik tej wrażliwości – postawa, którą kiedyś tak potępialiśmy. Przeciw temu zobojętnieniu i bezkarności wystąpił Lemkin. Budowanie i podtrzymywanie takiej wrażliwości, jaką on miał i zapoczątkował w prawie międzynarodowym, jest zadaniem wszystkich ludzi dobrej woli na świecie.

Przedruk. Tygodnik Polityka, Marek Ostrowki

Share This Article
PoPrawny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.