Trybunał Stanu łamie prawo

Kazimierz Brzezicki
2 Min Read

W Trybunale Stanu na posiedzeniu niejawnym zebrało się trzech sędziów, którzy wrócili do rozpatrzenia wniosku o uchylenie immunitetu pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej. Postępowanie zostało umorzone. Część sędziów TS uważa, że obrady były bezprawne.

Około godziny 17.30 podjęto decyzję, że postępowanie w sprawie uchylenia immunitetu Manowskiej zostanie umorzone. O decyzji poinformował mecenas Lewandowski pisowski adwokat neosędzi Manowskiej.

Według Prokuratury Krajowej Trybunał Stanu, podejmując decyzję o wyłączeniu 12 sędziów, nieprawidłowo zastosował przepisy. W związku z tym 3 września prokuratorzy stawili się na posiedzeniu Trybunału Stanu, podobnie jak grupa sędziów, w tym między innymi wiceprzewodniczący TS Jacek Dubois, którzy nie zaakceptowali decyzji o ich wyłączeniu ze sprawy, uznając, że w przypadku spraw immunitetowych przepisy Kodeksu postępowania karnego nie mają zastosowania. Na tym posiedzeniu doszło do awantury: wypowiedzi podniesionym głosem, przepychanek słownych, przerywania sobie wzajemnie.

Źródło:tvn24.pl

Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Przemysław Rosati, człónek Trybunału StNU przekazał wcześniej, że w przypadku odmowy uchylenia immunitetu lub umorzenia sprawy zostanie zawiadomiona prokuratura. Będziemy konsekwentnie domagali się egzekwowania prawa w tej sprawie i nie zamierzamy się cofnąć. To znaczy, zamierzamy konsekwentnie podejmować działania, które będą miały na celu to, aby prawo w tej sprawie triumfowało, tak jak wynika to z przepisów – podkreślił.

– Miejmy świadomość tego, że jest to posiedzenie absolutnie bezprawne – powiedział w TVN24. Jak wyjaśnił, wszelkie czynności dotyczące immunitetu ma prawo przeprowadzać tylko pełny skład Trybunału Stanu. – W tym wypadku jest to 18 osób, dlatego że jedna osoba jest wyłączona z mocy ustawy i to jest Pani Manowska, której wniosek o uchylenie immunitetu dotyczy – dodał.

Pytany, czy będzie obecny na czwartkowym posiedzeniu, odpowiedział, że nie wybiera się na nie, ponieważ nie ma możliwości wejścia na salę J, w której posiedzenie ma się odbyć. – To jest sala mocno strzeżona w Sądzie Najwyższym z kontrolowanym dostępem, czyli mówiąc krótko, nikt kto nie jest zaproszony lub dopuszczony nie wejdzie na tę salę – wytłumaczył. O samym posiedzeniu – jak mówił – dowiedział się od dziennikarzy.


Share This Article
PoPrawny
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.