2,2 tys. neosędziów pozostanie w zawodzie sędziowskim, a 450 straci status sędziego – zakłada projekt ustawy regulującej status neosędziów przedstawiony przez ministra sprawiedliwości. – To kompromisowe rozwiązanie – twierdzi minister sprawiedliwości, ale nie przekona to prezydenta.
– Ustawa ma na celu przełamanie obecnego impasu w sądownictwie. Sędzia musi być sędzią, a wyrok wyrokiem. Koniec z destrukcyjnym podziałem w środowisku sędziowskim – mówił minister, przestawiając założenia przyszłej ustawy. Nazwano ją ustawą „o przywróceniu prawa do niezależnego sądu przez uregulowanie skutków uchwał nowej KRS”. Żurek woli krótszą nazwę – „ustawa praworządnościowa”.
Jej celem ma być uregulowanie statusu tzw. neosędziów, a więc ok. 2,6 tys. osób powoływanych do różnych sądów od 2018 r. na wniosek upolitycznionej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa. Polska musi to zrobić po wyrokach Trybunału w Strasburgu. Uznał on, że powołania na wniosek nowej KRS prowadzą do systemowego łamania prawa do sądu.
– Tu chodzi o elementarne prawo obywateli. Obywatele to prawo stracili i muszą je odzyskać. Jako państwo UE nie możemy utrzymywać chorego systemu – popiera projekt prof. Marek Safjan, były sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE.
Można podziwiać starania Waldemara Żurka o powrót europejskiego prawa do Polski. Pisowski p,o prezydenta, Alfons Nawrocki już zapowiedział zawetowanie ustawy,

