Jarosław Kaczyński, który przyjechał do warszawskiej prokuratury przed godz. 10, na pytanie ze strony dziennikarzy o to, jak odczytuje to wezwanie, przekazał: – Odczytuję to jako element tej operacji, która mam nadzieję będzie kiedyś rozliczona przez sądy.

W ramach prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie postępowania, w lutym tego roku zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków usłyszał były premier Mateusz Morawiecki.
Po przesłuchaniu prezesa PiS w wypowiedzi dla mediów głos zabrał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
– Przesłuchanie odbywało się w obecności pełnomocnika świadka Jarosława Kaczyńskiego, jak również dwóch obrońców podejrzanego Mateusza Morawieckiego. W trakcie przesłuchania jeden z obrońców z uwagi na ważne czynności w sądzie opuścił przesłuchanie – powiedział prokuratur, dodając, że w trakcie przesłuchania była zarządzona przerwa oraz że nie było ono rejestrowane.
– Pan Jarosław Kaczyński był przesłuchany w charakterze świadka z pouczeniem o treści artykułu 183 kodeksu postępowania karnego. Artykuł ten przewiduje możliwość odmowy udzielenia odpowiedzi na pytanie, jeśli odpowiedź na pytanie pociągnęłaby albo świadka, albo osobę dla niego najbliższą do odpowiedzialności karnej, karnej skarbowej lub dyscyplinarnej – kontynuował Piotr Antoni Skiba.
Rzecznik prokuratury wyjaśnił też, że na żadne pytanie zadawane przez prokuratora nie została udzielona odpowiedź z powołaniem się na ten artykuł oraz że wszystkie pytania zakończyły się odpowiedziami.
– W kilku przypadkach świadek nie pamiętał pewnych okoliczności, natomiast – co należy podkreślić – żaden z obrońców nie miał żadnych dodatkowych pytań ponadto to, o co pytali prokuratorzy – powiedział prok. Skiba i dodał: – Przesłuchanie było bardzo dokładne, odbywało się w bardzo dobrej atmosferze, co było podkreślane również przez świadka.

