Prof. Wojciech Sadurski wskazuje na zgodność ustawy w sprawie neosędziów z Konstytucją i opinią Komisji Weneckiej
„Projekt opiera się na na jasnym i logicznym podziale neosędziów na odrębne grupy, zasługujące na zróżnicowane traktowanie.
[Pierwsza to młodzi sędziowie. Druga – osoby, które były sędziami przed 2018 rokiem, a potem awansowały w wyniku rekomendacji niekonstytucyjnej neoKRS]
Tylko trzecia grupa dotknięta jest usunięciem ze stanu sędziowskiego. To (..) adwokaci, prokuratorzy, notariusze czy pracownicy naukowi, którzy nagle poczuli sędziowski zew krwi i wydeptali ścieżki do neo-KRS, skutkujące pseudopowołaniem przez posłusznego swej partii prezydenta (..)
Oni nie są przez ustawę „odwołani” ze stanu sędziowskiego z naruszeniem art. 180 konstytucji, bo nigdy sędziami nie zostali. Odesłanie nie-sędziego tam, skąd przyszedł, jest jak unieważnienie małżeństwa: prawna deklaracja, że dany stan prawny nigdy nie zaistniał prawidłowo.
Komisja Wenecka stwierdziła: „Indywidualizacja nie musi koniecznie oznaczać, że potrzebna jest odrębna procedura w każdym indywidualnym przypadku i można zaakceptować wybór bardziej ogólnej procedury i odnieść ją do grupy osób”.
Indywidualizacja nie oznacza, że „każdy przypadek powołania sędziowskiego rozważany jest z osobna”, ale raczej „wszystkie analogiczne przypadki wątpliwych powołań winne być traktowane jednakowo.
Również zarzut „ominięcia Konstytucji” jest nieuzasadniony. Jeśli KRS jest niekonstytucyjna (a co do tego się chyba zgadzamy), to jej rekomendacje też są bezprawne, a zatem niesędziowie muszą – właśnie dla zapewnienia prymatu Konstytucji – wrócić tam, skąd przyszli.

