Najnowsze informacje
Strona główna / Moja kancelaria / Absurdalny wyrok WSA

Absurdalny wyrok WSA

Zwracając się o dostęp do informacji publicznej w celu napisania artykułu, dziennikarz nie działa w interesie publicznym, tylko w interesie własnym – uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach. To absurd, horror z punktu widzenia Konstytucji – mówi prof. Ewa Łętowska.

W październiku „Wyborcza” opisała kulisy zakupu na rzecz Skarbu Państwa szpitala Geomedical w Katowicach. Negocjacje prowadził prezydent Katowic. Szpital kupił 17 sierpnia 2023 r. od dwóch spółek należących do krakowskiego dewelopera Adama Z.-Ś. skazanego w 2021 r. prawomocnie na karę trzech lat więzienia za pedofilię. Skazany przebywał wówczas na wolności, mimo iż Sąd Najwyższy uznał w 2022 r., że nie ma podstaw do odroczenia kary, a w lipcu zeszłego roku oddalił też wniosek o kasację wyroku. Zaczął odsiadywać wyrok dopiero w styczniu, a więc po zmianie władzy.

(…)

Jesienią zeszłego roku dopytywaliśmy o szczegóły transakcji, w tym kolejne wyceny obiektu, o których nieoficjalnie wiadomo, że znacznie się różniły. Kancelaria Premiera i katowicki Urząd Miasta nie odpowiadały jednak na pytania „Wyborczej”. Urząd Miasta odpisał, że nie może ujawnić wycen ze względu „na dobro stron” transakcji. Nie sprecyzował, o jakie dobro chodzi. Złożyliśmy wówczas dwa wnioski w trybie dostępu do informacji publicznej.

Złożyliśmy skargę w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach. 12 marca 2024 r. sąd w składzie  Małgorzata Herman (przewodnicząca), Adam Gołuch (sędzia sprawozdawca) i Marzanna Sałuda zdecydował o jej oddaleniu. W pisemnym uzasadnieniu do wyroku, które właśnie otrzymaliśmy, sąd uzasadnia, że dokumenty, o które prosiliśmy, nie są informacją publiczną, a nawet gdyby były, to dziennikarz, który występuje o ich udostępnienie, kieruje się własnym interesem, a nie publicznym, bo chce na ich podstawie napisać artykuł.

Prof. Ewa Łętowska: – Według sądu działa pani z pobudek egoistycznych, bo pisaniem artykułów zarabia pani na życie. Ten argument jest zadziwiający. Wydawałoby się, że sąd powinien sobie zdawać sprawę, że jest art. 14 Konstytucji mówiący o wolności prasy i innych środków społecznego przekazu.

Tak, jest absurdalny, czytam go z zażenowaniem. Ale to uzasadnienie można krytykować także i z innych powodów. Sąd przedstawiając swoje tezy, powołuje się na orzeczenia (i literaturę prawniczą), które wcale nie przekonują o trafności tego konkretnego rozstrzygnięcia. Ustawa o dostępie do informacji publicznej, w szczególności w art. 6 wymienia różne kwestie, które są przedmiotem, czy mogą być przedmiotem dostępu do informacji.

Przyzwoicie działający sąd, jeżeli oddala skargę na nieudzielenie informacji publicznej, powinien wskazać konkretnie, że żądanie – w tym wypadku dziennikarza – jest sprzeczne z takim to a takim artykułem ustawy.

A co oni robią? Oni poświęcają większość tego uzasadnienia na tezy o charakterze niesłychanie ogólnym, generalnym, które się nie odnoszą akurat do tej sytuacji, która była przedmiotem skargi. Sąd robi tym samym błąd w zakresie subsumpcji, czyli przekonuje nas, że ta teza, na którą się powołuje, rzeczywiście odnosi się do sytuacji opisanej w skardze.

Więcej na wyborcza.pl

Sprawdź także

O zmianach w TK

Senacki projekt zmiany Konstytucji dotyczący Trybunału Konstytucyjnego. Opinia Marcina Wiącka Projektowana zmiana zmierza do wprowadzenia …