Finansowanie pomostowe
Strona główna / Listy / Co z afgańską Temidą

Co z afgańską Temidą


W 2008 r. jako prawnik Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie (Provincial Reconstruction Team Ghazni) w ramach Zespołu usiłowałem wspierać budowę wymiaru sprawiedliwości w prowincji Ghazni.

Mieliśmy jako Zespół polskie środki materialne do dyspozycji oraz poparcie Amerykanów dla takich działań. Zadaliśmy afgańskim sędziom w Ghazni pytanie, czego im najbardziej potrzeba. Odpowiedzieli: „muru”. Nie książek, komentarzy, szkoleń, ale muru wokół sądu. Najlepiej wysokiego i grubego, tak żeby mógł zatrzymać pocisk z pancerzownicy wystrzelony z przejeżdżającego pojazdu.

W ramach tych działań współpracowałem z afgańskim kolegą prawnikiem (imię uleciało już z pamięci). Pewnego dnia nie pojawił się on jednak w naszej bazie wojskowej na umówione spotkanie. Zapytałem innych Afgańczyków, co się stało i gdzie jest. Odpowiedzieli, że wczoraj został zabity jego krewny, a on sam dostał alternatywę: jeśli nie zaprzestanie pracy dla sił zachodniej koalicji, będzie następny. Więcej już go nie widziałem.

W kwestionariuszu z 2008 r. dotyczącym „Rule of Law” w prowincji Ghazni (Provincial Level Rule of Law Questionnaire) jedno z pytań brzmiało: „Are the judges secure? Can they operate openly and without fear?”. Przy tym pytaniu odnotowano następującą odpowiedź: „As all know the judges are not secure, they don’t have judicial immunity and they can’t operate without fear”.

Wczoraj upadł Kabul, wcześniej „nasze, polskie” Ghazni. Bolesne relacje i zdjęcia w mediach, gorycz na języku. Myślę nie tylko o 45 polskich żołnierzach i pracownikach cywilnych, którzy walcząc pod polskim orzełkiem oddali swoje życie w konflikcie, którego nawet nie bardzo rozumieli (tam na miejscu nikt go nie rozumiał, wszystko było rozmyte, kontury konfliktu zamazane, wróg mógł okazać się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem, liczył się tylko najbliższy kolega/koledzy).

Myślę także o afgańskich sędziach. Co teraz z nimi będzie? Niektórzy byli znawcami prawa szariatu, więc część może się odnajdzie w nowej rzeczywistości. A reszta? Zwłaszcza ci, którzy na swoje nieszczęście zetknęli się z zachodnią ideą niezawisłości sędziowskiej i zanadto się do niej przywiązali?

Myślę także o współpracownikach Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Byli wśród nich Afgańczycy znający język polski, którzy w latach osiemdziesiatych za komunistycznego Afganistanu studiowali w Polsce. Załatwiali nam wiele rzeczy, byli nieocenieni w logistyce (potrafili wyczarować trudno osiągalne rzeczy z czarnego rynku), tłumaczyli i pośredniczyli w kontaktach z miejscową ludnością. Z reguły lubiani przez szeregowych żołnierzy, byli mimo to raczej podejrzliwie traktowani przez polskie dowództwo. Ale tam potencjalnym podejrzanym był każdy Afgańczyk (“szuszwol” jak mawiali nasi żołnierze). Teraz także im grozi niebezpieczeństwo.

Polska ma obowiązek moralny zadbania o tych ludzi. Pracowali dla Polski i Polska powinna im się teraz odwdzięczyć. Ściągnięcie tych, którzy tego sobie życzą i ich najbliższych rodzin na terytorium RP nie zachwieje bezpieczeństwem narodowym, a będzie ważnym zagranicznym testem na wiarygodność państwa polskiego. Kolejnym, innego jednak i szczególnego rodzaju testem, którego nasze państwo nie może po prostu oblać. Albo co gorsza, oddać walkowerem. Kiedy zatem polski samolot wojskowy przeznaczony do ewakuacji wyląduje w Kabulu?

Jacek Barcik

Autor, prof. dr hab, w Instytucie Nauk Prawnych WPiA Uniwersytetu Śląskiego wykłada prawo międzynarodowe publiczne i prawo europejskie
Źrodło:monitorkonstytucyjnu.ue

Sprawdź także

Wyrok TK poza prawem

Piętnastu dziekanów wydziałów prawa podpisało się pod stanowiskiem w związku z rozstrzygnięciem Trybunału Konstytucyjnego z …