Finansowanie pomostowe

Dura lex nie dla księży


Mijają dwa lata, odkąd proboszcz sanktuarium „Marii Śnieżnej” na Górze Iglicznej na Dolnym Śląsku wciąż uchyla się od wykonania kary, którą orzekł sąd. Ksiądz raził turystę paralizatorem, bo ten wszedł na teren jego parafii z psem na rękach.

W lutym 2017 roku sąd skazał krewkiego proboszcza na 10 miesięcy ograniczenia wolności. W tym czasie Andrzej A. miał wykonywać po 30 godzin prac społecznych miesięcznie. Ksiądz miał też zapłacić 10 tysięcy złotych nawiązki na rzecz zaatakowanego przez siebie turysty. Karę jednak zawieszono ze względu na stan zdrowia duchownego.

Obrońca księdza przez prawie dwa lata wysyłał do sądu odwołania i zażalenia, wciąż powołując się złe samopoczucie proboszcza. Sąd nie dał temu wiary, wskazując, że skazany w życiu codziennym „funkcjonuje normalnie i wykonuje obowiązki kapłana”. – „To oznacza, że duchowny powinien przystąpić do odbywania kary” – powiedziała Marzena Rusin-Gielniewska, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy. Sprawa jednak nie jest zamknięta, bo do sądu wpłynął teraz wniosek kuratora, który utrzymuje, że proboszcz kary odpracować nie może – oczywiście – ze względu na stan zdrowia.

Sprawdź także

Cała prawda o wyroku TSUE

OŚWIADCZENIE ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH I ŚRODOWISK PRAWNICZYCHw sprawie konsekwencji orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości dotyczących systemu dyscyplinarnego wobec …