Najnowsze informacje
Strona główna / Temat Tygodnia / Era bezkarności USA

Era bezkarności USA

„Stany Zjednoczone Ameryki przeprowadziły z powodzeniem zakrojony na szeroką skalę atak na Wenezuelę i jej przywódcę, prezydenta Nicolása Maduro, który wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju” – napisał prezydent USA w sobotę rano polskiego czasu.
.Przez dwie doby od tego komunikatu dowiedzieliśmy się, że:

  • Operacja porwania prezydenta obcego państwa zajęła Amerykanom 30 minut.
  • Zginęło ponad 80 osób, w tym wojskowi i cywile (to informacja od wenezuelskiego urzędnika uzyskana przez The New York Times). 
  • USA będą teraz rządzić Wenezuelą –  oświadczył Trump. Zapowiedział też, że przejmą kontrolę nad ogromnymi rezerwami ropy naftowej w Wenezueli i zwerbują amerykańskie firmy, które zainwestują miliardy dolarów w przemysł naftowy w kraju.
  • Jak właściwie Amerykanie chcą rządzić, skoro nie okupują kraju? Cały świat się zastanawia i jeszcze nikt nie znalazł przekonującej odpowiedzi. Zdaniem wysokich rangą Republikanów rządzenie ma się odbywać przez „wywieranie wpływu”.
  • W uniwersum Donalda Trumpa wszystko jest możliwe, ale najwyraźniej nie chodzi o telepatyczną kontrolę wenezuelskich umysłów, lecz o zwykłe groźby. Prezydent USA już zdążył pogrozić tymczasowej przywódczyni Wenezueli, wiceprezydentce Delcy Rodríguez, że „jeśli nie postąpi słusznie, zapłaci bardzo wysoką cenę, prawdopodobnie wyższą niż Maduro”.
  • (Zatrzymajmy się na moment nad tą deklaracją: prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki sugeruje, że jeśli wiceprezydentka innego suwerennego państwa go nie posłucha, to on po prostu ją zabije. Bo co innego może być tą „wyższą ceną”?).


Amerykanie obarczają pojmanego prezydenta Wenezueli odpowiedzialnością za prowadzony przez kartele przemyt narkotyków na terytorium USA. Ale zarzuty o narkotyki i broń to tylko przykrywka do tego, by Donald Trump zaczął realizować „doktrynę Donroe” – pisze w analizie w OKO.press Szymon Opryszek.

Określenie „doktryna Donroe”, które bardzo podoba się Trumpowi i jego ludziom, jednoznacznie nawiązuje do XIX-wiecznej amerykańskiej doktryny Monroe, w myśl której Stany Zjednoczone miały utrzymywać kontrolę nad krajami Ameryki Łacińskiej.

Państwa Unii Europejskiej (a dokładnie 26 z nich, bez Węgier) podpisały się pod oświadczeniem Kai Kallas, przedstawicielki UE ds. zagranicznych, która wezwała do poszanowania prawa międzynarodowego. Ale zrobiła to w najostrożniejszy możliwy sposób – tak aby Stany Zjednoczone nie czuły się wprost skrytykowane. 

Duże ostrzejsze jest oświadczenie rządów Hiszpanii, Brazylii, Chile, Kolumbii, Meksyku i Urugwaju. Potępiają one „niebezpieczny precedens” ustanowiony atakiem USA na Wenezuelę. 

„Wyrażamy nasze zaniepokojenie wszelkimi próbami kontroli, administrowania lub zewnętrznego przywłaszczenia zasobów naturalnych lub strategicznych, które są niezgodne z prawem międzynarodowym i zagrażają politycznej, gospodarczej i społecznej stabilności regionu” – piszą.

W kontekście wojny w Ukrainie i zagrożenia ze strony Rosji ekwilibrystyczna pozycja wspólnoty europejskiej jest nawet zrozumiała.

Jest jednak jeden problem: wkrótce Europa może sama zderzyć się z bezwstydnym amerykańskim imperializmem

Jak pisze „The Atlantic”, w niedzielę, podczas rozmowy telefonicznej Trump, który właśnie przybył do swojego klubu golfowego w West Palm Beach, był w wyraźnie dobrym nastroju i potwierdził, że Wenezuela może nie być ostatnim krajem podlegającym amerykańskiej interwencji.

„Absolutnie potrzebujemy Grenlandii” – powiedział, opisując wyspę – część Danii, sojusznika NATO – jako „otoczoną przez rosyjskie i chińskie statki”.

Niebezpieczeństwo w możliwych działaniach USA widzą też komentatorzy z Ukrainy, a to tam toczy się najważniejsza walka o demokrację, dobrobyt i suwerenność państw naszego kawałka świata.

„Jeśli prezydent USA przejdzie od słów do czynów, konflikt między sojusznikami Ukrainy bardzo nam zaszkodzi, a Rosji bardzo pomoże. Nie wspominając już o tym, że Dania, do której należy Grenlandia jako autonomiczne terytorium, jest jednym z najaktywniejszych sojuszników Ukrainy pod względem skali pomocy wojskowej i wsparcia politycznego” – czytamy w analizie na portalu Bukvy.org

Na koniec dodam, żeby nie było wątpliwości: krytyka amerykańskiej interwencji nie oznacza, że Wenezuela pod rządami Maduro była demokratyczną krainą wiecznej szczęśliwości. Przeciwnie, Maduro to dyktator, który doprowadził kraj do ruiny, a potem ukradł wybory.

W sumie ostatnich latach ​​osiem milionów Wenezuelczyków opuściło swoją ojczyznę.

Za OKO.press







Sprawdź także

Na bok śledzie…

USA są w trakcie najszybszego w historii kraju zwrotu w gospodarce – mówił Donald Trump podczas swojego przemówienia …