Dziwiliście się deportacji Afgańczyków wbrew woli Strasburga? To były przedbiegi. Polska szykuje się do demontażu europejskiego systemu ochrony praw człowieka.
Europejska Konwencja Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPCz) nieprzypadkowo określana jest jako filar traktatowy Rady Europy. Członkostwo każdego państwa w Radzie Europy uzależnione jest od ratyfikacji Konwencji, czyli przyjęcia zobowiązania państwa, członka Rady Europy, m.in. do wykonywania orzeczeń i decyzji Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Konwencja to żywy instrument, co w praktyce oznacza, że przez 75 lat jej istnienia dokonywano zmian w formie protokołów dodatkowych, a jej przepisy ulegały dynamicznej interpretacji przez orzecznictwo ETPCz, zwłaszcza dotyczące nowej materii, np. ochrony środowiska czy zmian klimatu.
W dyskusji o oddziaływaniu EKPCz na prawo i praktykę państw szczególne znaczenie ma zarządzanie migracjami. Problem dotyka, z różnym natężeniem, wszystkich 46 państw Rady Europy, ma on znaczenie polityczne, prawne, demograficzne i ekonomiczne. Według niektórych państw ramy prawne EKPCz są zbyt szerokie, chcą nieskrępowanej swobody w ograniczaniu migracji, w tym m.in. w stosowaniu tzw. push-backów i deportacji czy uzurpowaniem prawa do zawieszania ochrony międzynarodowej. Takie działania można określić bezprawiem w świetle prawa międzynarodowego.
W 2023 r. państwa Rady Europy, uczestniczące w Rejkiawiku w IV Szczycie Głów Państw i Rządów, zobowiązały się respektować EKPCz. Uznały, że priorytet to zapewnienie praw i wolności każdej jednostce, znajdującej się pod jurysdykcją państwa członkowskiego. Podkreśliły, że jednym z wyzwań, na które należy znaleźć odpowiedź, jest migracja i handel ludźmi. Dlatego współpraca międzynarodowa i ochrona migrantów oraz uchodźców staje się niezwykle istotna.
Deklaracja z Rejkiawiku to wiele zobowiązań, adresowanych do państw i przyjętych przez państwa. Chodzi głównie o wykonywanie wyroków i decyzji ETPCz, a Polska ma tu wiele do zrobienia. Szczyt odbywał się pod znaczącym hasłem „Zjednoczenie wokół naszych wartości”. Wydawało się, że proces z Rejkiawiku umocni Radę Europy. Jednak już po dwóch latach pojawiły się nowe koncepcje, ich cel to ograniczenie oddziaływania EKPCz, a „zjednoczenie wokół naszych wartości” stanęło pod znakiem zapytania.
22 maja 2025 r. koalicja 9 państw, 8 premierów (Austrii, Belgii, Czech, Danii, Estonii, Łotwy, Polski, Włoch) i 1 prezydenta (Litwy), wystosowała otwarty list dotyczący EKPCz w kontekście migracji. List, pod którym podpisał się Donald Tusk, powstał z inicjatywy premierów Danii i Włoch.
Autorzy zwracają uwagę na nieregularną migrację w Europie i duże utrudnienia w integrowaniu się części migrantów ze społeczeństwem państw, do których przybywają, niektórzy migranci popełniają przestępstwa. Tymczasem możliwości działania władz państw np. w zakresie ich deportacji są ograniczone przez poszerzanie interpretacji Konwencji przez Trybunał. Stąd – zdaniem liderów politycznych – potrzeba przyjrzenia się podejściu Trybunału, bo interpretacja Konwencji idzie zbyt daleko, chroni się tych, którzy na tę ochronę nie zasługują. Państwa powinny móc swobodniej decydować w takich sytuacjach. Autorzy podkreślają, że ich wystąpienie jest wyrazem uznania dla wartości demokratycznych i ochrony praw człowieka.
List spotkała ogromna krytyka środowisk naukowych i organizacji pozarządowych, że to próba wpływania na niezawisłych sędziów Trybunału, a sam list nie znajduje oparcia w faktach. W jednym z wystąpień zamieszczonym w Strasbourg Observers 17 czerwca 2025 r., zatytułowanym „Przywracanie równowagi: Krytyczna odpowiedź na list otwarty w sprawie migracji i praw człowieka” Harriet Ni Chinneide i Eva Sevrin, podkreślają, że list jest pochodną napięć w państwach obowiązanych przestrzegać uniwersalnych praw człowieka, a suwerennej władzy państw ograniczanej zobowiązaniami międzynarodowymi.
W Radzie Europy, to ETPCz interpretuje Konwencję, państwa powinny się podporządkować tej insterpretacji. List liderów państw jest bardzo groźny, bo podważa autorytet ETPCz. W Polsce, zarówno w przeszłości, jak i obecnie ignoruje się niektóre decyzje ETPCz więc list ten wpisuje się w retorykę i działanie Polski. Środowiska naukowe, zajmujące się problemami migracji w Europie wielokrotnie podkreślały, że ETPCz w orzecznictwie podkreśla suwerenność państw w zarządzaniu migracjami, ale to Trybunał ostatecznie ocenia, czy w konkretnej sprawie naruszono prawa człowieka.
Harriet Ni Chinneide i Eva Sevrin zwracają uwagę na ważny wydźwięk dokumentu, a mianowicie założenie, że migranci w mniejszym stopniu, niż pozostali członkowie społeczeństwa, zasługują na ochronę praw człowieka. List to forma politycznej presji na ETPCz.
Tak należy odczytać dokument, który de facto zapowiada dalsze działania w ramach Komitetu Ministrów. Wiele organizacji pozarządowych uznało, że działania 9 sygnatariuszy Listu, a następnie stanowisko 27 państw przedstawione w grudniu 2025 r., wpływają na osłabienie oddziaływania Konwencji w przypadku naruszeń praw migrantów.
Wybitni eksperci np. Alice Donald i Andrew Forde podkreślają, iż proces ten jest pospieszny, nietransparentny i niezwykle upolityczniony. Polityczna narracja nie ma uzasadnienia.
Ich zdaniem unijne rozwiązania, w formie Paktu o Migracji i Azylu, nie ochronią wystarczająco praw migrantów. Oczekiwane zmiany EKPCz dodatkowo pogorszą ich sytuację.
Ostateczne stanowiska państwa zostaną przedstawione na posiedzeniu Komitetu Ministrów w Kiszyniowie w maju 2026 r. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy zwracał uwagę na polityczny wymiar debaty, która powinna być oparta na faktach i odnosić się do ram prawnych. Niestety, w debacie pomijane są fakty dotyczące orzecznictwa ETPCz.
Przez 10 lat liczba spraw migracyjnych w Trybunale wynosiła tylko 2 proc., naruszenia stwierdzono w 300 sprawach. Skąd więc ta zmasowana presja na zmiany? To niewątpliwie wynik populizmu rządzących, którzy poddają się retoryce skrajnie prawicowych partii. To również demonstrowanie negatywnego stanowiska wobec prawa międzynarodowego i brak poszanowania prawnych fundamentów, takich jak zasada non refoulement, a więc zakazu wydalania migrantów/uchodźców do państw, gdzie ich życiu lub wolności zagrażałoby niebezpieczeństwo. Niestety wiele państw nie stosuje się do tego zakazu.
Ostatnio miały miejsce deportacje obywateli Afganistanu. 1 kwietnia 2026 Komisarz Praw Człowieka Michael O’Flaherty skierował list do MSWiA Marcina Kierwińskiego w sprawie deportacji obywateli afgańskich i zawieszenia prawa do azylu. Zdaniem Komisarza może to naruszać EKPCz. Afgańczyków nie zatrzymano na granicy z Białorusią, a mimo to nie pozwolono im złożyć wniosku o ochronę międzynarodową. Nie dokonano indywidualnej oceny ryzyka prześladowań w Afganistanie, co może naruszać art. 3 Konwencji (zakaz tortur i nieludzkiego bądź poniżającego traktowania). Komisarz Praw Człowieka wielokrotnie wyrażał zaniepokojenie naruszaniem Konwencji wobec migrantów/uchodźców.
Polskie prawo chroni grupy wrażliwe, ale służby graniczne dopuszczają push-backi czy deportację nawet osoby chore. Ostatnio deportowano trzech Afgańczyków objętych przez ETPCz zabezpieczeniem (interim measure), nie pozwala ono państwu deportować daną osoby. Niestety, choć Straż Graniczna była poinformowana o decyzji Trybunału osoby te, deportowano do Afganistanu.
Politycy coraz częściej ignorują prawo międzynarodowe, chcą swobodnie decydować o fundamentalnych prawach człowieka. Taka postawa na razie rozbija się o zabezpieczenie praw jednostki, bez względu na przynależność państwową.
Niestety, rosnący opór społeczeństw przeciwko obcym „na naszej ziemi” nie jest zjawiskiem nowym, a interes polityczny każe rządzącym słuchać populistów. Często to rządzący nakręcają populizm i odwracają się od wszelkich zabezpieczeń, istniejących w prawie międzynarodowym. Siła niszcząca prawo, wywołuje też chaos w świecie międzynarodowym. To brak poszanowania dla traktatów międzynarodowych, w tym EKPCz. Konsekwencją procesu zapoczątkowanego Listem 9 liderów politycznych będzie przyjęcie Deklaracji w Kiszyniowie i ograniczenie siły EKPCz w oddziaływaniu na prawo i praktykę państw w sprawach migracyjnych.
Hanna Machińska, za listy@wyborcza.pl
Opinie publikowane w serwisie wyborcza.pl wyrażają poglądy osób piszących i nie zawsze muszą odzwierciedlać stanowiska całej redakcji
Dr Hanna Machińska pracuje na Wydziale Prawa i Administracji UW, jest członkinią Rady Fundacji Helsińskiej. W 2023 r. otrzymała tytuł Człowieka Roku Gazety Wyborczej.
Tytuł od redakcji poprawny.p
PoPrawny Poznański serwis prawny
