Strona główna / Szczypta soli / Mistrz mowy nienawiści

Mistrz mowy nienawiści

Ten młody człowiek był i jest! kwintesencją ksenofobii, połączonej z kibolskim zapałem i zupełną ignorancją w sprawach wiary. Jacek Międlar ? złote dziecko Kościoła ? został właśnie skazany na pół roku ograniczenia wolności i 30 godzin społecznej pracy (miesięcznie). Będzie się odwoływał, choć to wyrok kuriozalnie niski dla kogoś, kto systematycznie, podczas kazań, siał nienawiść wzorując się na najlepszych wzorach nazistowskiego antysemityzmu. Z ambony wywrzaskiwał o ?pasywnym, tchórzliwym, żydowskim motłochu?, a na Twitterze pisał o posłance Joannie Scheuring-Wielgus, która doniosła na niego do prokuratury: ?kiedyś była dla niej brzytwa, dzisiaj prawda i modlitwa?. Zdanie to jest nota bene jego największym osiągnięciem intelektualnym ? Międlar z dumą je cytuje na swoich stronach internetowych. Bo jednak pluć jest łatwo, ale rym stworzyć ? to niemałe zadanie! Międlarowi się udało! Ciekawe, co mu się uda podczas prac społecznych, które zasądził sąd? Ten młody człowiek był (jest!) kwintesencją ksenofobii, połączonej z kibolskim zapałem i zupełną ignorancją w sprawach wiary.
Nie wiadomo, jak trafił do Kościoła, bo powinien wodzić rej na wszystkich manifestacjach narodowców. Mnóstwo w nim żarliwej wiary, która z religią czy patriotyzmem nie ma jednak nic wspólnego. Manifestacje i zadymy ? to jego świat. Ksiądz Międlar chodził jednak w księżej sukience, miał święcenia, wznosił oczy ku niebu, modlił się, klęczał przed świętym sakramentem, spowiadał, nauczał, uczestniczył w liturgii i był latami hołubiony przez swoich przełożonych.
Niepojęte? No właśnie. Jak Kościół mógł trzymać kogoś takiego w swoich szeregach? Ślepota? Obojętność? Czy też cicha zgoda na ten typ posługi? Pan Międlar chwilowo jest poza Kościołem i zapewne trafił tam gdzie jego miejsce, czyli na trybuny stadionowe lub w szeregi narodowców. Zapewne jest dla nich lokalnym bogiem; wygadany, krzykliwy, bez zahamowań; mistrz mowy nienawiści. Takich się dziś ceni. Nie on jednak jest problemem. Hałaśliwych gęgaczy, którzy leczą swoje kompleksy nienawistnymi wrzaskami, jest mnóstwo (dziś ich czas).
Problemem jest Kościół, w którego szeregach funkcjonują takie postacie. Co takiego dzieje się w tej instytucji, że jest w stanie wykształcić i chronić osoby, które stanowią zaprzeczenie chrześcijaństwa? Kościół jest dziś zupełnie pasywny wobec fali nacjonalizmu i faszyzujących młodzieńców (tudzież brunatnych panien), którzy moszczą się w jego łonie. I żeby nie było wątpliwości: Jezus nie ma z tym nic wspólnego.
Magdalena Środa

Sprawdź także

PiS-PO, jedno zło

Kajetan Jan Wróblewski: Tymczasem na Wschodniej (780/337/72)*. Grochem o ścianę Polska degrengolada W 2015 roku …