Strona główna / Listy / Narodowa zdrada

Narodowa zdrada

Leszek M. Myczka: Zwrot profesora, czyli co się stało z Ryszardem Piotrowskim

No to mamy kolejną odsłonę narodowego serialu „Profesor kontra Bruksela”. Główny bohater – prof. Ryszard Piotrowski, filar polskiego konstytucjonalizmu, człowiek, który potrafi spojrzeć na artykuł 90 Konstytucji i zobaczyć w nim przepis o końcu niepodległości. Tym razem zmiażdżył unijny program SAFE – czyli niskooprocentowaną pożyczkę na dozbrojenie armii, z której Polska ma szansę wyciągnąć prawie 44 miliardy euro, czyli grubo ponad 180-200 mld złotych.

Profesor mówi wprost: to zamach na suwerenność. Bo niby pożyczka, a w praktyce Komisja Europejska i Rada UE dostaną klamkę od naszej armii. Warunkowość? Oczywiście. Nie spełnisz „europejskich wartości” – nie dostaniesz transzy. Spłacasz i tak. Ergo: szantaż finansowy na dekady. Ergo: ingerencja w wybory, bo Bruksela może faworyzować „swoich” polityków. Ergo: naruszenie art. 26 (demokratyczna kontrola nad Siłami Zbrojnymi – polska, nie brukselska). Ergo: złamanie art. 90, bo przekazujemy kompetencje dotyczące istoty suwerenności. Ergo: koniec Polski jako państwa.

Brzmi groźnie? Brzmi jak klasyczna narracja „już po nas”. Tylko że…

Gdyby ktoś miał ochotę sprawdzić, co naprawdę jest w SAFE, to okazuje się, że to pożyczka na wspólne zamówienia sprzętu produkowanego w Europie, z bardzo długim okresem spłaty (nawet 45 lat), karencją i oprocentowaniem ~3%, którego samodzielnie byśmy nie dostali na taką skalę i na takich warunkach. Polska jest największym beneficjentem – prawie ⅓ całej puli programu. Rząd szacuje, że 80–90% tych pieniędzy zostanie wydane w polskich firmach (PGZ, Huta Stalowa Wola itd.). Innymi słowy: gigantyczny zastrzyk dla własnej zbrojeniówki, a nie transfer do Rheinmetall czy Leonardo.

Ale przecież profesor ma rację! Konstytucja jest jasna! Tylko że… dokładnie ta sama Konstytucja i te same argumenty pojawiały się przy każdym kroku integracji europejskiej od 2004 roku. Przy Traktacie Lizbońskim, przy euro (którego nie mamy), przy PESCO, przy EPPO, przy Funduszu Odbudowy… Zawsze był ktoś z tytułem profesorskim, kto tłumaczył, że „już oddajemy armię / skarbiec / sądy / edukację / media / język / duszę narodu”.

I co? I jakoś armia nadal salutuje biało-czerwoną, podatki płacimy do Warszawy, a nie do Brukseli, a sędziowie nadal orzekają w togach z orłem (no dobra, czasem bez, ale to już inna historia).

Najzabawniejsze jest to, że gdy prof. Piotrowski mówi o „szantażu warunkowości”, to ma na myśli mechanizm, który… już istnieje od lat w różnych funduszach unijnych. I jakoś Polska przetrwała osiem lat rządów „tamtych”, potem osiemnaście miesięcy „tych”, a Komisja nadal nie wstrzymała nam wszystkiego za jednym zamachem. Bo warunkowość to broń atomowa – używa się jej raz i potem nikt już nie pożycza.

Ale felieton wymaga złośliwości, więc idźmy dalej. Wyobraźmy sobie, że prezydent słucha profesora i wetuje. Co się dzieje?

Tracimy dostęp do ~200 mld zł na bardzo preferencyjnych warunkach.
Musimy pożyczyć te same pieniądze gdzie indziej – drożej i na krócej.
Nasza zbrojeniówka traci gigantyczne zamówienia.
Niemieckie, francuskie, włoskie firmy zacierają ręce, bo Polska i tak kupi sprzęt – tylko zapłaci więcej i mniej zostanie w kraju.
Rosjanie? Śmieją się do łez, bo zamiast silniejszej polskiej armii mamy ideową czystość i 45 lat debat o suwerenności.

A dzieci i wnuki? No cóż, one i tak będą spłacać dług – tylko większy i droższy. Ale za to z czystym sumieniem i bez „ingerencji Brukseli”.

Czysta, suwerenna bieda.

Więc tak, szanowni państwo z doktoratami i habilitacjami – bijcie brawo. Kolejny raz uratowaliście Polskę przed… tańszym pieniądzem na armię w chwili, gdy za wschodnią granicą trwa wojna na pełną skalę.

Brawo. Naprawdę. To już prawie sztuka. Abstrahowanie od rzeczywistości na poziomie mistrzowskim.

Tylko następnym razem, jak będziecie miażdżyć konstytucją unijną pożyczkę na czołgi i drony – zróbcie to chociaż z poważną miną. Bo jak patrzę na te wszystkie emoji z orzełkiem i flagą, to mam wrażenie, że ktoś tu bardziej walczy o lajki niż o suwerenność.

A suwerenność… no cóż. Jak będzie bardzo suwerenna i bardzo biedna – to zawsze można powiedzieć, że „przynajmniej nie dali nam decydować Niemcy”.

Chwała Wam, profesorowie. Bez Was byłoby nudno.

Leszek M. Myczka

Autor wcześniej opublikował komentarz na swoim profilu FB

Tytuł od redakcji poprawny.pl

Sprawdź także

Adwokacki półmaraton

IX Adwokackie Mistrzostwa Polski w Półmaratonie Naczelna Rada Adwokacka wraz z Okręgową Radą Adwokacką w …