Strona główna / Moja kancelaria / Nie ma zmiłuj

Nie ma zmiłuj

Zaniechanie stosowania prawa jest tak samo jego przekroczeniem jak bezprawne działanie, więc odpuszczenie wymierzenia sprawiedliwości niektórym złoczyńcom z obozu władzy w imię fałszywie pojmowanego zakończenia wojny polsko-polskiej byłoby naruszeniem konstytucyjnej zasady legalizmu.

W tym dziwacznym momencie naszej historii, gdy stara władza już tak naprawdę odeszła, choć jeszcze trzyma się pazurami urzędów, by uszczknąć resztek sukna narodowego, a nowa już de facto rządzi, choć na razie tylko nieformalnie, czekając na koniec powyborczej farsy, środowiska demokratyczne aktywnie spierają się nad sposobem zamknięcia starego i przejścia do nowego. To bardzo dobrze: czas na spory jest właśnie teraz, bo gdy nowa władza formalnie wkroczy do gabinetów, szuflady muszą być pełne już uzgodnionych projektów.

Te spory i debaty nie dotyczą akademickich, teoretycznych modeli, ale spraw jak najbardziej praktycznych. Co zrobić z neosędziami i ich pseudowyrokami, jak odbetonować prokuraturę, przy pomocy jakich narzędzi odbudować Krajową Radę Sądownictwa czy jak poradzić sobie z Trybunałem mgr Przyłębskiej? Kontrowersje są realne i nie dadzą się uporządkować przy pomocy prostych etykietek dzielących protagonistów na jastrzębie i gołębie. Etykiety czy – gorzej – inwektywy nie ułatwiają rozmowy, psują na starcie atmosferę, odmawiają „drugiej stronie” działania w dobrej wierze. Nie idźmy tą drogą.

Powiem otwarcie: jestem osobiście zainteresowany tonem tej debaty, bo sam – na swą nieskończenie skromną miarę – w niej uczestniczę i z jakichś powodów bywam określany jako jastrząb. Nie odpowiada mi ta etykieta, choć jeśli już mamy pozostawać przy ptasiej analogii, wolę być gęsią kapitolińską ostrzegającą przed tragedią niż naiwnym gołębiem, który wiadomo głównie, co robi. Ale nie o mnie tu chodzi. Chodzi o wielkie i zróżnicowane środowiska prawnicze, polityczne i publicystyczne, o stowarzyszenia niezależnych sędziów, adwokatów i prokuratorów, o prawników akademickich, o organizacje pozarządowe i think tanki, o parlamentarzystów, kandydatów na ministrów, sędziów.

Traktować konstytucję poważnie

Jako rzekomy jastrząb chciałbym zaproponować przeformułowanie dominującej dychotomii. Uważam, że podstawowy podział przebiega między takimi jak ja, którzy praworządność i konstytucję traktują poważnie i dosłownie – nazwę ich i siebie legalistami – a tymi, którzy w pogoni za szybkim pojednaniem i w obawie przed utrwaleniem polaryzacji chcieliby w okresie przejściowym iść na daleko idące kompromisy z konstytucyjnymi zasadami – nazwę ich pragmatykami. Taka dychotomia i takie słowa nikogo, mam nadzieję, nie stygmatyzują ani nie obrażają.

Paradoksalnie, to my, legaliści, oskarżani jesteśmy często o chęć pójścia na skróty i działania niezgodne z konstytucją. Zarzuty te wynikają z nieporozumienia wynikającego stąd, że nasza konstytucja w ogóle nie przewidziała możliwości głębokiego i długotrwałego (osiem lat!) barbarzyństwa konstytucyjnego. Pisana była z myślą, że będzie instrumentem w rękach ludzi co prawda niezgadzających się między sobą, lecz minimalnie przynajmniej uczciwych. Wychodzenie z barbarii konstytucyjnej nie zostało w konstytucji przewidziane, a zatem określenie, co jest, a co nie jest w tym trudnym okresie przejściowym zgodne z konstytucją, wcale nie jest tak oczywiste, jak się przeciwnikom rzekomych jastrzębi wydaje.

Więcej na wyborcza.pl

Wojciech Sadurski jest profesorem prawa Uniwersytetu Sydnejskiego i profesorem w Centrum Europejskim UW, członkiem organów nadzorujących Instytutu Spraw Publicznych i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Nakładem Austerii ukazała się jego książka „Demokracja na czarną godzinę”.

Sprawdź także

Więcej niż stajnia Augiasza

Adam Bodnar w wywiadzie dla OKO.press zapowiada 9 ustaw reformujących wymiar sprawiedliwości. Na pierwszy ogień …