Episkopat apeluje o całkowity zakaz aborcji w rocznicę chrztu Polski. Obywatelski projekt ustawy leży już w Sejmie. „W roku 1050. Jubileuszu Chrztu Polski zwracamy się do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących, aby podjęli działania mające na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych. Prosimy parlamentarzystówi rządzących, aby podjęli inicjatywy ustawodawcze oraz uruchomili programy, które zapewniłyby konkretną pomoc dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu” – pisze prezydium Episkopatu w liście, który ma być odczytany ze wszystkich polskich ambon w niedzielę 3 kwietnia. To, że biskupi zabrali głos w sprawach bioetycznych przed Dniem Świętości Życia, nie jest niespodzianką. Rok temu bp Jan Wątroba z Rady KEP ds. Rodziny krytykował projekt ustawy o in vitro i konwencję antyprzemocową. Ale teraz okoliczności się zmieniły.
Stanowisko prezydium Episkopatu ma być odczytane we wszystkich kościołach podczas ogłoszeń parafialnych w przededniu Dnia Świętości Życia, który w tym roku wypada w poniedziałek, 4 kwietnia. Podpisani pod oświadczeniem abp Stanisław Gądecki, abp Marek Jędraszewski i bp Artur Miziński przypominają, że ich stanowisko jest niezmienne: życie powinno być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci. – Każda osoba ma prawo do życia. Czytamy już o tym w Biblii, gdzie piąte przykazanie „nie zabijaj!” chroni życie każdego człowieka. W komunikacie zwrócono uwagę na to, że prawo do życia mają także najbardziej bezbronne osoby – mówi „Wyborczej” ks. Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik Episkopatu. „W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie wyrażonym w ustawie z 7 stycznia 1993 r., która w trzech przypadkach dopuszcza aborcję” – czytamy w komunikacie. Aborcja w Polsce jest dozwolona w trzech sytuacjach: kiedy ciąża stanowi zagrożenie dla życia kobiety, kiedy istnieje prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo kiedy istnieje uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest efektem przestępstwa, np. gwałtu. U marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego leży już projekt całkowitego zakazu aborcji, który zgłosiły organizacje pro-life (m.in. fundacja Pro–Prawo do Życia). Obrońcy życia złożyli też zawiadomienie o powołaniu komitetu inicjatywy ustawodawczej „Stop Aborcji” i wymagane do tego tysiąc podpisów. Kiedy Kuchciński zawiadomienie przyjmie, organizacje będą mogły zacząć zbierać kolejne podpisy. Potrzebują ich 100 tysięcy i mają na to trzy miesiące. Tyle że PiS projekt obrońców życia jest teraz nie na rękę. Pojawiają się spekulacje, że marszałek Sejmu może się starać opóźniać jego wprowadzenie do porządku obrad. Potem projekt może utknąć w komisjach. Dzień po świętach – czyli tuż przed upływem czasu, jaki Kuchciński miał na podjęcie decyzji – marszałek odesłał fundacji projekt ustawy z uwagą, że nie określono w nim skutków finansowych, jakie ustawa powoduje. Projekt i uzasadnienie ustawy przygotowali eksperci Instytutu Ordo Iuris. Najważniejszy zapis to zniesienie wszystkich trzech wyjątków dopuszczalności aborcji w Polsce.
Projekt zakłada też zmiany w kodeksie karnym. Między innymi dopisanie do niego definicji dziecka poczętego („człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej”). Do kodeksu ma zostać wprowadzony również zapis, że kto powoduje śmierć dziecka poczętego, podlega karze nawet do pięciu lat więzienia (do trzech lat, jeśli sprawca „działa nieumyślnie”). To zapisy wymierzone w lekarzy: w przypadku matki zapisano, że sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę lub odstąpić od niej, a jeżeli działała nieumyślnie – nie karać w ogóle. Dla lekarza przewidziano tylko jeden wyjątek: nie podlega karze, jeżeli do śmierci dziecka dojdzie podczas ratowania życia matki. Całkowity zakaz aborcji to problem dla PiS.
W poprzedniej kadencji Sejmu partia Kaczyńskiego poparła dwa projekty obrońców życia. Ale wtedy wiadomo było, że głosami PO i lewicy zostaną odrzucone w pierwszym czytaniu. Teraz jest inaczej. PiS ma samodzielną większość, a ustawy nie będzie można schować do sejmowej zamrażarki. Pierwsze czytanie projektu obywatelskiego musi się odbyć najpóźniej trzy miesiące po zebraniu podpisów. PiS nie może odrzucić projektu w pierwszym czytaniu, bo wielokrotnie krytykował za to poprzednią koalicję. Może przeciągać pracę w komisjach, zamawiać kolejne ekspertyzy. Ale w końcu i tak będzie musiał projekt poprzeć albo go odrzucić. Poparcie spowoduje protesty społeczne, odrzucenie – gniew obrońców życia i Episkopatu.
Sprawdź także
A. Poczobut uwolniony
„Trzymał kurczowo białoruski paszport, gdy zobaczyłem go na przejściu w Białowieży”. Wieliński o spotkaniu z …
PoPrawny Poznański serwis prawny
